piątek, 22 stycznia 2016

Z życia matki...

Matkom pierworodnych dzieci ciężko jest przełknąć jakąkolwiek krytykę w stosunku do ich pociech. Często te negatywne porównania typu: tłuściutki, parówa, pasztecik itp. rodzice „biorą do siebie”.
Inni, obcy ludzie widzą Nasze dzieci bez tzw. zamydlana oczu. Ludzie nie zastanawiają się przesadnie i wypowiadają to pierwsze skojarzenie. Niewielu ludzi potrafi być dyskretnym lub też nie zdają sobie sprawy iż "pieszczotliwe" ich zdaniem nazwanie dziecka może kogoś oburzyć, obrazić czasem zasmucić. Reakcje są różne.


Sytuacja się zmienia, gdy pojawia się nam drugie dziecko, wówczas samemu rzuca się nazwami typu:
-gadziny Wy moje
-szarańczo
-tornada...
i co tylko ślina na język przyniesie… zależy od sytuacji.

Kiedy skupiam się na Olku rozbawia mnie fakt jak ludzie mówią na niego słodki bobasek... hahaha, myślę sobie wówczas czy tak samo zareagowały by te osoby między 17 a 21 kiedy to Olo zamienia się w przyklejonego do matki wrzeszcza, powodującego u matki ból kręgosłupa i wykonywanie czynności jedną ręką? Hmmm

Tak, zgadza się Olo jest słodki, kochany, taki do zacałowania…  Czasem jednak jest potworzastym potworem, który chwyta z całych sił fotelik samochodowy, a jeszcze głośniej krzyczy, tak żeby przypadkiem nikogo nie ominęło wołanie o pomoc!!!
Najlepsze są miny ludzi i wzrok pełen współczucia czy też pogardy. Pewnie sobie myślą „Gówniarze, dzieci się zachciało…" lub "co Ty kobieto robisz temu dziecku?" cóż tak zwyczajnie próbuję Go wyciągnąć z samochodu!!!

Powiem Wam, że gdyby Olko był moim pierwszym dzieckiem moja frustracja nie miałaby miernika, pewnie bym się załamała nerwowo…

Maja nie mogła zapłakać zawsze starałam się zapobiec sytuacji, teraz ...
żyję jak partyzant, bo tak naprawdę nie wiem kiedy będzie foch, płacz czy inna forma napadu…

Jestem tą matką, dzięki której młode dziewczyny sięgają po zabezpieczenie zanim zaczną uprawiać sex.

Ostatnio Maja zapytała:
-Mamo, czy jak dorosnę też będę miała dzieci?
Zaczęłam się produkować, że jak znajdzie odpowiedniego partnera, będzie szczęśliwa, będzie Go kochała to tak... na co ona…
- JA nie chce mamo.
-Dlaczego córuś?
-Bo będę mieć tak przechlapane jak Ty.
Szczęka mi opadła!
hahahah
Szczerość ponad wszystko!

Ostatnio w sklepie spotkałam znajomą, poplotkowałyśmy chwilkę i jak się okazało była ona za długa dla Olivera, przy kasie zaczął płakać na co kasjerka:
-Znudzone biedactwo?!
Bardziej stwierdziła niż zapytała, troszkę zdegustowana tym, że nic nie robię aby zamknąć mojego wrzeszcza.
Przytaknęłam głową, uśmiechnęłam się, zapłaciłam i wyszłam z moją wrzeszczącą maszyną.

Jeszcze niedawno starałam się udobruchać Olivka, zawsze gdy płacze, z tym że zawsze odnosiło to odwrotny skutek, teraz nie zwracam uwagi i darciuszek szybciej się wycisza…
Działamy zasadą prób i błędów.

Maja z kolei ma ciekawe pomysły:

Wbiega do pokoju z kawałkiem obranego jabłka:
-Mamo, mamo... spójrz - krzyczy!!!!
-Co się stało? widząc jabłko doszukuję się przyczyny wrzasku, widzę robale w myślach, czy Bóg wie co!
-Chciałaś mnie otruć?!
-Co...??? nie wierzę w to co słyszę!
-Chciałaś mnie otruć, zobacz nie wycięłaś kawałka ogryzka...
nooo żeszzzz... "#$%&*"

Czternaście godzin na nogach, szkoła, wygłupy z koleżankami, kilkanaście bajek przeczytanych... ja padam... Maja po 20minutach próby zaśnięcia:
-Mamo oczy mi się popsuły - nie chcą się zamknąć...

Maja zasmarkana na maksa wbiega z chusteczką do kuchni i krzyczy:
-Patrz... patrz ... krew...pomieszana z glutami!!!
Słabo mi w tym momencie, szukam w głowie mojego telefonu, gdzie Go rzuciłam, w myślach układam plan działania jak najszybciej się ogarnąć do wyjścia…
Po czym wracam do rzeczywistości i widzę, że mała glizda się śmieje...
Przyglądam się, a Majula wybrudziła chusteczkę czerwonym mazakiem i zrobiła w nią to co trzeba!
Wrażenia pierwsza klasa...

Na domiar złego Maja powtarza po nas:
-Majeczko proszę się ubrać
-Majeczko proszę się ubrać
-Córko bez głupich zabaw, ubieraj się...
-Córko bez głupich zabaw, ubieraj się...
i tak w koło... eh... 
dzięki powtarzaniu Mai zrozumiałam jaka jestem czasem upierdliwa...
a czasami to tak wkurza, że liczenie do tryliona to za mało!

Powiem szczerze nie wyobrażam sobie co mają matki trojga dzieci, a że znam takie to często ich wypytuję o ich życie i funkcjonowanie… i wiecie co one na to?
Często mówią, że nie wyobrażają sobie dwójki dzieciaków w domu… dodając przy okazji jak by im było smutno!!!
Ciekawe, bo my z mężem myślimy tak o jednym dziecku…  strasznie nudno by było!

Jednak pomimo wycisku jaki Nam nasza dwójka daje…
To przyznam bez bicia- nie zamienilibyśmy stanu obecnego za nic na świecie!!!

Trzymajcie się dzielnie!!!

KLIK

8 komentarzy:

  1. ja też tak mówię do swoich dwóch, a przy pierwszym była francja- elegancja:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Lee normalka :))) Pamietam jak raz pojechalam na urlop do Polski ,Tobi mial hmm moze rok :) Pozyczylismy wozek od znajomych ,by nie musiec wozic naszego tyle km. I tak poszlam latem na miasto z moim brzdacem ,niby wszystko ok ,alee :) No wlasnie cos mu sie nie spodobalo w wozku ,w ktorym lezal :)
    Daarl sie na calego ,byl czerwony , mokry ( lato ,upal ogolnie byl :) Poszlam na targ i tak jak z jednej strony weszlam i sie darl ( a targ dosc duuuzy :)) To jak z drugiej strony wychodzilam to jedna z pan sprzedajacych powiedziala ,aa to Ty tak placzesz tutaj hahaha :))) Jedna starsza Pani powiedziala mi : Noo prosze go wziasc na rece ,przeciez on tak placze. Ale jak jej z usmiechem i grzecznoscia powiedzialam ile jeszcze mam do przejscia to juz nic nie dodawala :) No coz poplakal ,poplakal i wkoncu zasnal :) Kazda z nas ma jakies przejscia z dziecmi i kazda z nas nie oddalaby nikomu naszej wlasnej codziennosci :))Zycie Kochana :)) Bez naszych dzieci ,bez naszych partnerow , przygod Zycie byloby po prostu nudne :)) Buuziaki dla Was Posylam :)) Spokojnej Nocy Wam Zycze :))

    OdpowiedzUsuń
  3. oj czytam i się smieję jak głupia..przypominaja mi się czasy z Deniskiem - ile ja razy sobie myślałam jak ty "no dzieciaki maja dzieci i sobie rady nie dają!"...kochana pocieszenia nie będzie...co prawda Denisek skończywszy 3 lata ciut się wyciszył, ale jazda jest z nim dalej :)) trzymaj się :)

    OdpowiedzUsuń
  4. :) Pośmiałam się troszkę z tych Twoich opisów ;) Faktycznie podejście się zmienia przy drugim dziecku - człowiek troszkę odpuszcza i mniej się przejmuje gadaniem innych :) Pamiętam jak za Emilą biegałam po placu zabaw a z Fabim na spokojnie - ja na ławeczce a on "samopas" i szłam dopiero gdy byłam potrzebna (i to nie za każdym razem) ;)
    Jeszcze chwila i Oli wyrośnie z tego trudnego okresu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agus pocieszylas mnie :-) Licze że wraz z coraz lepszą komunikacja naszą będzie lepiej! Dzieki

      Usuń

Dziękuje serdecznie za odwiedziny na naszym kawałku blogosfery :-D Jeśli podobał Ci się post zostaw mały ślad w postaci komentarza, tym samym zapraszasz mnie do swojego świata:-)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...