czwartek, 19 listopada 2015

Instytucja rodzic

Od samego poczęcia "rodzice" są bombardowani: poradami, dobrymi radami, otaczają się prasą, książkami, ale tak naprawdę nie ma idealnego instruktarzu obsługi noworodka/dziecka.

Najlepiej karmić piersią od pierwszej sekundy życia i tak ma zostać najdłużej jak to jest możliwe, nie patrz na siebie...Ty masz karmić, mąż/partner wspierać Cie w tym!

Nie kąp noworodka co najmniej 2 tyg. bo barierę ochronną zniszczysz dziecku, która to w przyszłości ma przynieść same korzyści.
Szkoda tylko, że nie dodają instrukcji obsługi jak w takim wypadku postępować, bo większość rodziców bierze sobie do serca tą "radę".
Wówczas mamy problemy ze skórą np. pod podbródkiem - zwłaszcza latem, skóra się odparza, podobnie na dupci.
Jeśli chcecie dziecka nie kąpać, pamiętajcie o przemywaniu w pachwinach, wszędzie tam gdzie skóra się styka ze sobą, pod brodą i miejcie litość - choć dupkę raz na dwa dni umyjcie w wodzie, następnie wszystko dobrze osuszcie, zasypcie zasypką lub maścią posmarujcie.
Codzienna pielęgnacja dupki to przegotowana, ostudzona woda w której zamaczamy waciki kosmetyczne, po każdej kupce myjemy dokładnie.

Smoczek jest złem, chyba że poświęcisz wcześniej ;-)

Najważniejsze jest dziecko i jego dobro PAMIĘTAJ!!!


Człowiek może się zagubić i to bardzo, masz dość ...
a podobno szczęśliwa matka to szczęśliwe dziecko?!!!!

Nagle dostajesz olśnienia!



Zaczynacie robić po swojemu, odrobina ulgi, za to masz ogromne poczucie winy, wszyscy kiwają głowami... jak to nie karmisz już... karmisz jeszcze?

Słoiczków nie dajesz... dajesz słoiczki ...?

Nikomu nie jesteś w stanie dogodzić!


Przeżyliście pierwsze 6miesięcy, dziecko całe - Wy też!
Myślicie, że macie z górki?
O nie ... musicie się zmierzyć z powrotem do pracy, od nowa reorganizujecie swoje życie.

A co gdy pojawi się Wam drugie dziecko...
Jest łatwiej pod wieloma względami... za to trudniej później...
Weźmy np. pod lupę system dzielenia się z bratem/siostrą.

Wasze pierworodne żyło sobie jakiś czas, nikt mu nic nie zabierał, problem pojawiał się gdy przychodzili znajomi, godzinka dwie i po sprawie.
Rodzeństwo to już wyzwanie, mamy je na stałe, musimy znosić codziennie, początkowo kojarzy nam się ze słowem NIE..
bo nie wolno, nie dotykaj, nie zabieraj..

Rodzice mają ciężkie zadanie, chcą wzbudzać w pierworodnym miłe wrażenia odnośnie nowo przybyłego członka rodziny, są jednak chwile grozy, gdy "Nie.." nam się wyrywa, choćbyśmy się starali jak mogli, wymyślali zamienniki, pilnowali się i tak nam to słowo się gdzieś wyrwie.

Bronienie swoich zabawek wraz z pogłębiającą się motoryką brata/siostry  jest coraz trudniejsze, staje się coraz silniejszy i bardziej świadomy swoich możliwości.

Zadałam sobie pytanie:
-Czy ja potrafiłabym/chciałabym dzielić się wszystkim nawet z rodzeństwem?
Moja odpowiedź brzmiała nie.

Nauczyłam więc dzieci wymiany tzn. jeśli chcesz zabawkę z rączki brata/siostry musisz mu przynieść podobną, niestety często jest tak, że Olek biega za Mają ściskając jakąś zabawkę do wymiany, ryczy a Maja wymienić się nie chce!

Kolejna zasada to nie wyrywamy z rączki, jeśli ktoś ma coś pierwszy to mu tego nie zabieramy.

Osobistych rzeczy takich jak podusia, ulubiona przytulanka nie ruszamy, chyba że brat/siostra pozwoli.

Staram się nie wtrącać w ich sprawy dopóki nie jest groźnie;-)

Sen dzieci... 
mam wrażenie, że tylko moje to marki nocne, najlepiej nie chodziłyby wcale spać.. szkoda im czasu, czasem z mężem chodzimy na rzęsach lub po ścianach.
Szczerze Wam powiem, że byłoby nam dużo łatwiej gdyby Olek spał w nocy, nasz synek potrafi nie spać np. od 1 do 4 czy 5 rano.
Pomyślicie że w dzień długo śpi ...

Ja mam wrażenie, że on w ogóle nie śpi... usypiam dzieci razem, rytuał zaczynamy o 19.
Kąpiel, czytanie książek, butla i idą spać 20:30-20:45 Maja zasypia, a młody... wierci się do 21:15, 21:30, wybudza się na jedzenie około 00:30 zjada, śpi jakąś godzinkę i się budzi.
Wytrzymuje do 4 - 5,potem zasypia, pobudka 8, zaprowadzają z mężem Maję do przedszkola, drzemka 12, wstaje 13-13:30 i tak w kółko.
 Myślimy o zabraniu Olivkowi drzemki, tylko czy my to przetrwamy?!

Chętnie posłucham dobrych rad jeśli tak owe macie.

Czas dla siebie...?
Podejrzewam, że gdybym nie pracowała byłoby Go dużo więcej.
 Pracując... cóż... jest Go nie wiele...
Śmieszy mnie gdy ludzie mówią -Musisz pomyśleć o sobie...
Ja myślę o sobie, tylko czasu na realizację nie mam, bo  babci, dziadka, cioci pod ręką brak.
Za to mam doskonały plan na przyszłość ;-)

Najbardziej ubolewam nad moim hobby, szyć przestałam... brakuje mi strasznie dłubania w materiałach!

Wyżaliłam się ot co!
:-)

17 komentarzy:

  1. super post. U nas nauka wymiany to tez podstawa egzystencji braterskiej:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje :) Bez wymiany ani rusz ;-)
      Pozdrowionka

      Usuń
  2. No właśnie, karmisz, nie karmisz, smoczek, nie smoczek, słoiczki, pieluszki jednorazowe, wielorazowe, eko, sreko... matko bosko! Zgłupieć można :) Ale jestem już odporna :)
    Masz rację z tym dzieleniem - absolutnie nie będę kazała Arturowi oddawać zabawek tylko dlatego, że jest starszy. Będzie miał ochotę, to się podzieli. Ja też niechętnie pożyczam moją ulubioną torebkę, nawet siostrze :)
    No i współczuje Ci bo ja nie pracuję i dopiero po nocach tworzę, bo nie mam czasu w ciągu dnia... a Ty to już w ogóle. Ale mam pocieszenie, dzieci bardzo szybko rosną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. biedni rodzice maja tak wile na glowie do tego te "dobre rady", najbardziej chyba mnie wkurzaja gazety dla kobiet w ciąży ;-)
      dobrze, że przy drugim dziecku czlowiek jest odporniejszy :)
      Z tymi zabawkami to masakra jest, kiedys kupilismy dwie takie same maskotki - kotki, a i tak sobie wyrywali jednego z reki... stalam i nie wierzylam, bo przeciez one sa takie same!

      Usuń
  3. "Czy ja potrafiłabym/chciałabym dzielić się wszystkim nawet z rodzeństwem?" Tak! Dzieliliśmy się z bratem absolutnie wszystkim co mieliśmy. Było oczywiste, że zabawki są wspólne (każdy dostawał swoje na gwiazdkę/urodziny itp. ale nie miało to większego znaczenia). Do trzymastego roku życia mieliśmy nawet wspólną skarbonkę i była to nasza decyzja, niewymuszona przez rodziców. Wspólnie decydowaliśmy o wydatkach. Uważam, że to było cudowne doświadczenie i do dnia dzisiejszego jesteśmy bardzo blisko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. widzisz to nie jest takie proste, ogolna zasada u nas jest dzielenie się, ale różnie to wychodzi. Olek ma dopiero 1,5 roku daleki jest do "zabawy" bardziej Go interesuje w tym momencie burzenie wszystkiego... z tad rózne kłótnie. Maja układa klocki pol godziny on podejdzie i z radosnym okrzykiem zrobi "bam". Awantura murowana!
      Moim marzeniem jest aby dzieci były blisko, aby sie tak dzieliły jak Ty z bratem, niesety nie osiagne tego wyrywając jednemu z ręki - dając drugiemu i tak któreś będzie płakać. Dopóki nie są zmęczeni wszystko jest proste i potrafia się pięknie bawić, koniec tygodnia to koszmar, bo Maja po szkole jest bardzo marudna i wszystko jest źle.
      Bycie rodzicem to trudne zadanie/wyzwanie nie wiadomo czy to co robisz w przyszłości przyniesie profit.

      Usuń
  4. Po pierwsze szacun, że masz dwójkę Krasnali i pracujesz, i jakoś dajesz radę. Ja mam jednego Małego Człowieka (rok i 10 miesięcy), a czasem czuję, jakbym miała całe przedszkole na głowie. Już czasem nie wiem, jak mu tłumaczyć, że kuchenka gazowa nie jest do zabawy - widzi, że mama przy niej kręci, to on też chce... Są takie dni, jak dziś na ten przykład, kiedy następuje apogeum i już w południe byłam wykończona psychicznie. Człowieczek sprawdza wszystkie możliwe granice: uda się przekroczyć czy nie? Nie ma jednak jednej recepty na wszystko... Tak, jak napisałaś: "nie ma idealnego instruktarzu obsługi noworodka/dziecka." A dobrych rad słuchaj tylko w temacie, w którym ich potrzebujesz ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o tak psycha sieda czasem, a liczenie do tryliona na nic się zdaje :-(
      kolezanki ze starszymi dziecmi ciagle mi powtarzaja teraz masz problemiki... pozniej jest urwanie głowy... cicho mam nadzieje ze to nieprawda !

      Usuń
  5. U nas niestety patent z wymianą sprawdzał się tylko gdy Fabian był mały - teraz nie przejdzie ;) Na szczęście większość swoich skarbów Mila trzyma na górze łóżka piętrowego ;) A niedługo pewnie nadejdzie moment gdy Emilka odstawi zabawki na tor boczny ;) Od czasu do czasu (czyli kilka razy w tygodniu) jest jednak awantura o zabawkę czy klocki :|
    Ciężko połączyć pracę i zajmowanie się domem oraz dwójka dzieci. O czasie dla siebie faktycznie można zapomnieć. Aż strach pomyśleć jak to jest przy trójce dzieci ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. podobno od trójki już z górki... wolę się nie przekonywać ;-)

      Usuń
    2. Mam nadzieję, że to prawda :) W sumie to więcej obaw miałam czekając na drugie dziecko niż mam teraz :) Zobaczymy jak to będzie ;)

      Usuń
  6. Ehhh...za dwa miesiące rodzę, już się nie mogę doczekać nawrotu "dobrych rad". Mam nadzieję, że tym razem będę bardziej asertywna, bo nie raz i nie dwa dałam się wpędzić w poczucie winy gdy urodziła się Hania. Ciągle mi się wydawało, że jestem oceniana i to źle, a przecież robiłam i robię to, co wydaje mi się dla niej najlepsze. Najgorsze jest to, że tych rad często udzielają masze rówieśnice, które mają takie samo albo i czasem mniejsze doświadczenie. Zresztą każde dziecko jest inne, nie da się mierzyć dzieci jedną miarą i tak samo nie da się każdego dziecka wychować tak samo. Zresztą panuje taka opinia, że dobrym rodzicem jest ten, który ma grzeczne dziecko. A co jeśli ja wcale nie chcę żeby było grzeczne i pokorne? Wolę żeby znało swoją wartość, uczyło się wyrażać swoje opinie...eh...rodzicielstwo to zdecydowanie nasze najtrudniejsze życiowe zadanie ale i najwdzięczniejsze. Nie dajmy sobie tego zepsuć.
    Fajny wpis Madzia, taki życiowy. Buziaki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokladnie ja tez chce aby Maja sobie radzila a nie stala w koncie i bala się odezwac o swoje
      poczucie winy mnie tez dopadało, strasznie dołujace to było :(
      Dzieki kochana<3

      Usuń
  7. intuicja - słowo klucz przy wychowywaniu

    OdpowiedzUsuń
  8. Najlepiej jest sluchac glosu własnego serca i rozsądku. Ja przy Adasiu zawierzylam poradnikom i popelnilam dużo błędów
    przy Zuzi ufam sobie i swojej intuicji i jest póki co dużo dużo łatwiej;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. poczatkujacy rodzice maja ciezko, intuicji musza sie nauczyc

      Usuń

Dziękuje serdecznie za odwiedziny na naszym kawałku blogosfery :-D Jeśli podobał Ci się post zostaw mały ślad w postaci komentarza, tym samym zapraszasz mnie do swojego świata:-)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...