wtorek, 17 lutego 2015

"Zniszcz ten dziennik" - recenzja


Księżniczki mają Matki Chrzestne, które to najczęściej są wróżkami - tak jest w bajkach...
w życiu Mai Matka Chrzestna nie musi być wróżką, aby ją uszczęśliwiać...
a mieszka daleko, daleko za morzami, za górami, za tysiącami wzgórz...
a uśmiech wywołuje na małej twarzyczce.

Jak zawsze przysłała Marlenka rzeczy, które Maja kocha najbardziej na świecie plus "kreatywną" książeczkę
 hmmm...chyba mogę tak ją nazwać?!
:D






















W książce znajdziecie dużo niekonwencjonalnych pomysłów, zadań do wykonania.
Z tych najbardziej wstrząsających to zbieranie martwych robaków i wklejanie do zeszytu...heheheh
Maja ubaw miała z odrysowania paluchów u stóp
- Gilgocze MaMo, gilgocze ;-)

Ogólnie zeszyto-brudnopis początkowo oburzał Maję, nie mogła sobie wyobrazić aby podrzeć stronę, zmiąć, oblizać, użyć jej jako serwetki, wycieraczki...itd.
Po paru przerobionych zadaniach nie odklejała się od książeczki, ciągle było słychać.
-Mamuś a TU co pisze, co muszę zrobić?!

Bawimy się czwarty dzień z zeszytem, przed nami spacer z książką-psem, klejenie lepkimi maziami, odciskanie, paćkanie, użyźnianie...

Książka może być fajnym prezentem dla dziecka - małego odkrywcy, więc jeśli nie macie pomysłu na prezent z czystym sercem polecam.

Co sądzicie o książeczce, z przyjemnością poczytam :)

Dziękujemy Ci nasza Wróżko bardzo, Ty wiesz jak uszczęśliwić małą dziewczynkę!
:*

21 komentarzy:

  1. Ta książka była świątecznym hitem w klasie syna-kupiłam. Chłopaki-mam dwóch-uwinęli się z zadaniami w godzinę. Nawet nie zdążyłam zerknąć do środka już była w takim stanie ze żal patrzeć. Miałam wtedy taką refleksję, że wymyślono książkę nie do czytania tylko do niszczenia i ja tego nie akceptuję!!! Oczywiście dzikie harce skończyły się pogadanką, że tak potraktować można było tylko tę jedną pozycję i niech mych synów ręka boska broni sięgać po inne książki i robić z nimi coś innego niż czytanie. Suma summarum nie popieram, ale ciekawa jestem innych opinii. Twoja córka też z oporami podchodziła do destrukcji-wie że książki się szanuje. Musiała się przełamać. Mam nadzieję, że także tylko w tym jednym przypadku zabawa "kreatywna" się odbędzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maja jest jeszcze malutka, zna zasady, dlatego ciężko jej było tak traktować książkę - zwłaszcza, że je bardzo lubi :-)
      Dla nas zeszyt jest ciekawym doświadczeniem, traktujemy GO jako super zabawę, nie nazywamy książką :)
      Dzięki za opinię, chłopcy mogą faktycznie kombinować różnie ;-)

      Usuń
  2. Właśnie wczoraj córka o tym mi wspominała. Zadania,zadaniami,ale dla mnie książka rzecz święta:-):-) żeby drzec,mazac.ooooo nie :-):-):-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojjj tam mama wyluzuj ;-) Radość jest ogromna :)

      Usuń
  3. Super. Mnie się pomysł podoba, tym bardziej, że jest napisane "dziennik" nie książka z bajkami do czytania. Fajna, zakupię ją dla mojej chrześnicy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ucieszy się na pewno, Maja ciut za mała ale i tak dajemy radę ;-)

      Usuń
  4. Widziałam książkę w Empiku, ale nie zaglądałam do środka. Nawet nie podejrzewałam, że taka zawartość w niej;) Mimo, że nie mamy dziennika, to zgadzam się z pierwszym komentarzem. Zabawa z takimi zadaniami na pewno fajna, ale sam pomysł z niszczeniem książki/dziennika nie bardzo mi się podoba. Uczymy się, że książek nie niszczy się, nie rysuje w nich i nie drze...
    Mamy różne bazgroszyty, kartki itp. Zadania na pewno warto przenieść na inne materiały i tak się bawić:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My też mamy ogromny szacunek do ksiązek :-)
      Zeszyt ten jednak w niczym nie przypomina pięknie ilustrowanych bajek, ma forme brudnopisu, kartki wyglądają jak papier z recyklingu, trudno ją pomylić z książeczką.
      Każdy ma na szczęście prawo wyboru, sama nie wiem czy bym ją kupiła jakbyśmy jej nie dostali :-)

      Usuń
    2. mi też zachwyciła oprócz elementu niszczenia...ale może to własnie ma jakiś sens...mi jakoś szkoda niszczyć....

      Usuń
  5. Dla mnie bomba :) Sama chętnie bym się nią pobawiła i potworzyła

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My podeszliśmy do niej z rezerwą, okazało się, że nie potrzebnie.
      Warto poeksperymentować czasem ;-)
      :*

      Usuń
  6. :))) ja myslałam że to książka dla dorosłych, jednak się okazuje że dzieci też maja ubaw...ostatnio widziałam w empiku druga część tej książki...może wam się spodoba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O proszę... dzięki za info :*

      Usuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  8. Widziałam to na YT, podoba mi sie jak ktos ja niszczy, ale samej byłoby mi żal:-p. Taka ładniutka jest na samym początku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. heheh jak skonczymy z nią to obfocę jak wyglada po :-)

      Usuń
  9. Widziałam w Biedronce i nie kupiłam a szkoda.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja kupiłam mojej córce na gwiazdkę i mała oszalała dosłownie na punkcie "Zniszcz Ten Dziennik". Co chwila coś uzupełnia, domalowuje, dokleja, wydziera. Fajnie ją kreatywnie rozwija. Widać, że sprawia jej to dużo frajdy, a to, jak wiadomo, jest dla mnie najważniejsze :) Jeśli zatem zastanawiacie się nad zakupem dla swojego dziecka dziennika, ja wam mówię, że warto :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maja ciagle woła gdzie jest mój ulubiony dziennik/książka :-) też oszalała na jej punkcie :)

      Usuń
  11. Świetny prezent, muszę poszukać i kupić. Sama też chętnie bym się pobawiła tym zeszytem :-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje serdecznie za odwiedziny na naszym kawałku blogosfery :-D Jeśli podobał Ci się post zostaw mały ślad w postaci komentarza, tym samym zapraszasz mnie do swojego świata:-)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...