piątek, 17 października 2014

Jak przygotować dziecko do nauki pisania.

My rodzice dobrze wiemy, iż to co zasiejemy w naszych dzieciach będzie kiełkowało, rosło i dojrzewało. Oczekując na zebranie dobrych plonów trzeba pielęgnować nasze roślinki, nie wystarczy im zapewnić podstawowych warunków do życia. 
Zabawki również nie zastąpią czasu spędzonego z dzieckiem.

Kolejny raz się powtórzę... do znudzenia pewnie będzie tego u mnie dopóki młody się nie ogarnie, choć jest coraz lepiej, wciąż jednak czas dla Mai mam ograniczony.
Chcąc przygotować ja do szkoły w przyszłym roku już dziś myślę o tym. 
Wolę, aby miała z górki niż pod nią, aby z zadowoleniem wracała ze szkoły.

Brak czasu pcha mnie w łatwe rozwiązania, jednocześnie szukam tych, które są fajnie pomyślane, które wystarczą nam na długo.

Tym też sposobem znalazłam książki przygotowyjące do nauki pisania.
Koszt jednej to od 3f do 4f w sklepie TkMax.
Jest ich kilka: początkująca, ucząca literek, liczenia do pisania słów. :-)
Najważniejsze - jest wielokrotnego użytku, wystarczy przetrzeć stronę i piszemy od nowa.


Maja chętnie szlaczkuje, ja wspomagam jej zacięcie budząc w niej nutkę rywalizacji np. kto dokładniej narysuje.


Trudność jest stopniowana w książeczce


Dla każdego dziecka jak i rodzica moment w którym sięgamy po kredki, flamastry itp. jest ważny. To czy dziecko jest praworęczne czy leworęczne nie stanowi różnicy, dajmy dzieciom wybrać. Liczy się to aby pisanie dziecku nie sprawiało bólu i nieprzyjemności.

 Jeśli pisanie/ nauka będzie kojarzyła się z czymś nieprzyjemnym mały człowiek będzie miał prawdopodobnie problemy w tej kwestii na dalszych etapach edukacji.
 My jako rodzice musimy zrobić wszystko, by do tego nie dopuścić...




 Ważnym elementem jest korygowanie chwytu trzymanego długopisu od samego początku, w późniejszym okresie możemy się spotkać z trudnościami pozbycia się tego nawyku.

Zły chwyt powoduje:
- skrzywienie kości
- niechęć do pisania
- ból
- wolne pisanie
- zniechęcenie do nauki 


Zachęcajmy nasze dzieci, chwalmy,pomagajmy i przede wszystkim bądźmy z nimi.


 Inne metody rozwoju rączki oprócz pisania po śladzie, rysowania szlaczków i wzorków to:,
- kreślić kształty graficzne w powietrzu,
- kalkować,
- malowanie palcami,
- wydzierać palcami i wycinać nożyczkami, naklejać,
- rysować, kolorować, rysować jednocześnie prawą i lewą ręką,
- nawlekać koraliki,
- modelować z plasteliny, gliny, lub pomagać w kuchni przy wyrabianiu ciasta,
- budować z klocków również drobnych,
- samodzielnie zapinać guziki, suwaki, zawiązywać sznurówki. 

Nasze pociechy najlepiej się uczą poprzez zabawę tak więc do dzieła 
 - jakby nie było to nasze drugie dzieciństwo :)

:*

16 komentarzy:

  1. bardzo fajna książeczka.Jeśli Maja to lubi i ją ciekawi to warto zachęcać.Ale jeśli nie ma zainteresowania pisaniem czy czytaniem to lepiej odpuścić.Na wszystko przyjdzie pora.Maja jak widze chętnie z ksiażeczki korzysta:):)Moja starsza córka kiedy zaczynała zerówkę jako pięciolatek nie umiała nic,ani literek,ani pisać,w ogóle nie była tym zainteresowana żeby coś ze mną robić w tym kierunku.Umiała napisać swoje imię i to od konca do początku AJAM.Kiedy skończyła zerówkę ze zdziwieniem zauważyłam ,że umie płynnie czytać i sporo pisać.Przegapiłam moment kiedy moja córka nauczyła się czytać.Bo po prostu przyszła ta pora,ten czas,że ona sama zainteresowała się czytaniem,pisaniem.Obecnie ma 10 lat i same 6 i 5 w szkole.Teraz śledzę młodszą córkę,żeby też nie przegapić,bo ma 5 lat i zaczyna czytać fajnie.Ale nie zachęcam jej w sumie nawet do niczego.Nie mogę słuchać mam w przedszkolu ,które chwalą się pod drzwiami jak pięknie trzylatek dodaje albo 2 latek liczy do 500.Ostatnio 2 mamy rozmawiały jak to zaprawadzają swoje 3 latki na zajęcia z pisania ,bo potem łatwiej im w szkole będzie.A te maluchy wcale nie chcą:/ Świat trochę chyba zwariował.Wyścig zaczyna sie już od przedszkola:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoje dzieci są bardzo zdolne skoro same tak pieknie chłoną wiedzę. Musisz być z nich bardzo dumna :)
      Maja też będzie chciala się uczyć myślę, nigdy na nią nie naciskam... widzę jednak, że gdy sama sie bawi najczęściej korzysta z książek.

      My w wyścigu szczurów nie bierzemy udziału, a książeczkę pokazałam bo myślę że jest tego warta :-)
      do tego Maja nieco szybciej będzie musiała wiedzę przyswajać, od 4 lat w UK dzieci zaczynaja pierwsza klase... serce mi peka, że tak okradzione z dzieciństwa będą moje dzieci.

      Usuń
    2. no 4 lata to bardzo wcześnie.Nie wiem jak tam 1 klasa wygląda,bo jak tak jak u nas to nie widzę w niej 4 latka:(,ale cóż poradzisz:(
      nie wiem czy moje dziewczyny zdolne,normalne chyba raczej;)
      książeczka serio fajna i zarazem praktyczna,bo zawsze można zetrzeć:)

      Usuń
    3. raczej w formie zabawy się uczą, jednakże literki, cyferki i czytanie po skończeniu 1 klasy opanowane mają 4 latki. Dla mnie stanowczo za szybko, ale cóż ja mogę. Podobnie z przedszkolem w życiu bym Majuli nie posłała w tym roku, wiem jednak, że w przyszłym na 6 dziennie bedzie zostawała, musi się przyzwyczaić, dodatkowo wdrożyć w język ang. Ciężkie życie zgotowałam swoim dzieciom.. :-(

      Usuń
    4. Ja mam brata w Anglii i moja bratanica też poszła tak wcześnie do szkoły. Wszyscy drżeli, a ona sobie super radzi do dziś ( ma już 7 lat). Majka da sobie radę na bank i będzie znała dwa języki, a to jest super :)))

      Usuń
  2. Książeczka fajna i szczerze jestem w szoku jak Majka pilnie siedzi i rysuje po szlaczkach i jak jej to sprawnie i elegancko wychodzi. Nie widzę by Lulcia to zrobiła u niej wciąż bazgrołki na kartkach, a do tego nauka pisania nie widzę tego w ogóle póki co myślę, by zaczęła płynnie mówić. jak dla mnie za wcześnie widzę, że moje dziecko nie jest na to gotowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eh... Mają w przyszłym roku już będzie musiała, czy mi się to podoba czy nie, zaczyna przymusowa edukację. Obecnie ja Majki nie zmuszam, traktujemy to jako zabawę. Dodatkowo podałam przykłady co więcej można z dzieckiem robić, bo raczej można ćwiczyć na wiele sposobów!

      Usuń
  3. Kurcze :) przypomniało mi się jak moje już 10 letnie dziecię szło do szkoły :))) I po śladach wzorki rysowała :)
    Pozdrawiam Marta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja średnio mam czas Majce rysować ślady, a często prosiła, ta książeczka spadła mi jak z nieba ;-)
      Dziękujemy za odwiedziny :)
      Pozdrawiamy :)

      Usuń
  4. O ja jako nauczyciel muszę lekko zagrzmieć, bo zanim damy dziecku w rękę narzędzie pisarskie to trzeba pracować w inny sposób: wyklejanie, kulanie, wydzieranie, ugniatanie, lepienie i cała masa innych ZABAW manualnych ale nie tylko bo przy pisaniu nie pracuje przecież tylko nadgarstek ale cała ręka (bierki są genialne, bo przy bierkach kontrolujemy napięcie tych mięśni, które potrzebne są do pisania). Potem dopiero biurko i książka, a jeśli już to na początek na dużych arkuszach. Szlaczki sporo później i to w znacznie większej liniaturze. Poza prawidłowym chwytem ważne jest napięcie mięśniowe, a tym samym nacisk narzędzia pisarskiego. Przygotowanie do nauki pisania obejmuje między innymi właśnie takie ćwiczenia, które mięśnie rozluźniają, a także sprawy takie jak właściwa pozycja przy stoliku, właściwe ułożenie rąk itd. To się uzewnętrzniłam :))) Ja wiem, że Majka przy tak kreatywnej mamie zabaw manualnych i innych ma do obrzydzenia ale chciałam tak się wtrącić, skoro jest okazja. Wiem, że się nie obrazisz, a może ktoś z tych "rad" Ciotki Klotki skorzysta ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. grzmij.. pewnie... :-) Ja napisałam w poście " Inne metody rozwoju rączki" chyba powinnan dodać iż stosujemy te metody przed wzięciem długopisa w rękę;-) Madzik więc jak jest z tym chwytem, trzeba od samego początku korygować czy tez nie? Ja czytałam i wiele jest odpowiedzi.

      Bierki lubimy, choć Maja oszukuje ;-)

      Usuń
    2. Wiesz ja wyrocznią nie jestem. Moja Hania kredki trzyma dobrze ale z łyżka to już gorzej, bo nauczyła się ją trzymać daleko i chociaż widzę, że jej tak źle za nic w świecie nie da sobie tej łyżki lepiej wsadzić. Mnie na studiach uczono żeby korygować. Nie jakoś bardzo na siłę ale delikatnie, podstępem może ;) Oczywiście nie mam na myśli lateralizacji, mówię teraz o samym chwycie.

      Z ołówkiem i kredkami jest łatwiej niż z łyżką, bo jeśli dziecko źle chwyta to super sprawdzają się trójkątne ołówki i kredki. Palce na takich pisakach same się dobrze układają, nie da się za bardzo ich źle ułożyć, bo ześlizgują się po ściankach w prawidłowy chwyt :) Przetestowałam to na moich sześciolatkach w zeszłym roku i trójka dzieci właśnie w ten sposób nauczyła się prawidłowo trzymać ołówki. W sklepach są tez specjalne nakładki na ołówki z takimi wgłębieniami na palce ale czytałam, że różnie się sprawdzają bo dzieci mają różnej wielkości paluszki. Taką nakładkę można jednak samemu zrobić. Owijamy modeliną końcówkę ołówka, przykładamy palce dziecka tak jak powinny chwytać, dociskamy, wrzucamy ołówek z nakładką do wrzątku i mamy narzędzie z super dopasowaną dla nas nakładką :)

      Usuń
  5. Mamy kilka tego typu książeczek i syn lubi pisać, ćwiczy sobie literki.

    OdpowiedzUsuń
  6. my też lubimy .. bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj, my też jesteśmy na etapie szlaczków :) Miła to zabawa, dopóki jest zabawą. Wielu przyjemności w ćwiczeniach Wam życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ooo matko i Maja juz za rok do szkoly to jest straszne :((( Taka malutka i juz do szkoly ,ktos kto to wymyslil mysle ,ze nie ma dzieci. Super ,ze Maja chce pisac ,kazde dziecko w innym czasie ma na to ochote juz tak jest :) Ksiazeczka widac ,ze jest Super :) Buziaki :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje serdecznie za odwiedziny na naszym kawałku blogosfery :-D Jeśli podobał Ci się post zostaw mały ślad w postaci komentarza, tym samym zapraszasz mnie do swojego świata:-)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...