piątek, 12 września 2014

Paplam

Kiedy tylko chcę myśli zebrać, coś napisać słyszę 
-AAAaaaaa AAAAaaaaaa
-Mamo.....
Jak nie jedno to drugie!

Moja doba skurczyła się niemiłosiernie, nie mam czasu zastanowić się nad sobą, grzebać w czymkolwiek, siedzieć i pić kawkę.
Ranek gdy zbudzi mnie stawiając na równe nogi tak do zmroku prowadzi i...
śmigam... śmigam i śmigam..

Dziś pierwszy raz od tyg. mam czas chwilę usiąść, zebrać myśli, co prawda z sercem na ramieniu, że zaraz wstanie mały "Książę" ...

Maja jest najszczęśliwszym przedszkolakiem na świecie, mimo kataru chodzi, pytałam Panie i powiedziały mi, że pierwszy tydzień jest najważniejszy w karierze przedszkolaka, zawiązują się grupy, dzieci później niechętnie wpuszczają do niej kogoś nowego...
Z gilami, pełna obaw o zapalenie płuc puszczam Majkę do przedszkola.
Sama w to nie wierzę - ja jestem mega panikarą jesli chodzi o choroby ;-)

Jak nie mam czasu z nią się pobawić mówi:
 - Zaprowadź mnie do przedszkola.
Ogólnie nie poznaję swojego dziecka, nawet buziaka mi nie ma czasu dać wchodząc w szkolne mury.

Trzyma się z A. P. i K, jeśli jedno czegoś w grupie nie chce, wszyscy odmawiają... tłumaczenie, że każdy ma swój rozumek nic nie daje...
oby ta ślepota grupowa się nie pogłębiała ;-)

Olivek dostał ostatnia szczepionkę z serii "przed rokiem", co zaowocowało gorączką i katarem, mini szpitalnie u nas, oby tylko tak.

Ja hmmm... biegam, biegam, biegam...
Ogarniam, ogarniam i ogarnąć nie mogę, przy Majce miałam wszystko poukładane, wszystko o tych samych godzinach... a teraz... mój dzień wygląda jak się uda to sie uda.. a jak nie! to tez będzie... ...stała jest tylko zupa przed wyjściem Mai.

Pierwszy dzień w przedszkolu Majki był ciężki dla mnie, nie mogłam sobie znaleźć miejsca, na zegar patrzyłam milion razy, najdłuższe trzy godziny od dawna jakie miałam.
Przeżyłam i wytrzymałam do 15 dzieki Marlence
 - Dziękuję Słoneczko moje :*
Drugi dzień przyniósł więcej swobody, mniej troski o nią, trzeci cieszyłam się, że tak świetnie sobie radzi. Uśmiech Majki po wyjściu ze szkoły mówi wszystko:
 -Mamo było suuuper!!!
Dzięki Bogu, że choć to nam się udało, że chętnie tam maszeruje.

Maja pomogła innej dziewczynce się zaaklimatyzować, pierwszego dnia beczała niemiłosiernie P., drugiego Maja ją wzięła za rączkę i poszły razem do sali P. pochlipywała, trzeciego dziewczynka się nie mogła doczekać aż pójdzie do przedszkola :)

Wybaczcie plątaninę wątków, ale to tak na szybko, :P 

Podaję link do bezpłatnej mapy Polski Mapa, szczegóły na stronce :)

To na tyle zbierania  myśli mój "Książę" wzywa ;-)

:*

19 komentarzy:

  1. Oj dużo się u Was dzieje! Przynajmniej się nie nudzisz ;)
    Trochę mnie nastraszyłaś...Miśka ma iść do przedszkola od października. Nie wiem jak to będzie, spędza mi to sen z powiek :(
    Zdrówka życzę i obyś znalazła jakiś czas dla siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeśli mogę Ci coś doradzić to fajnie by było jakbyś poznała swoją pociechę z jakimś dzieckiem z przedszkola - byłoby jej raźniej, bezpieczniej... Maja znała wszystkie Polskie dzieci bo spotykaliśmy się na placu zabaw...

      Usuń
  2. Pozdrowienia dla księcia :)
    Panie w przedszkolu trochę przesadziły. Jestem pedagogiem w prywatnym przedszkolu, dzieci dochodzą u nas praktycznie cały rok. Każde dziecko jest przyjmowane przyjaźnie :) Dzieci nie znają czasu... Dziś jest Kasia, jutro Basia, a pojutrze nowa Asia... Bawimy się wesoło razem - to jest najważniejsze, a nie kto kiedy dojdzie....
    Z choróbskami w przedszkolu to już obszerny temat..
    Zdrówka życzę.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz i rzucenie światła na naszą przedszkolna sprawę. Panie może i przesadzili, myślę jednak że dobrze się stało:-) Nasz start był trudniejszy, bo mamy barierę językową.

      Usuń
  3. Jejciu to ja chyba odłoże na później decyzję o drugim dziecku . ;)
    A tak na serio to podziwiam że mimo wszystko dajesz rade :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam wsparcie nie da się ukryć, bo jest moja siostrzenica... ale niebawem wraca na studia.. i nasz galimatias tylko na cztery ręce dzielone będzie, z... duuużżżżąąa przewagą na matczyne ;-)
      Liczę, że jak młody Książę usiądzie będzie z górki... zobaczymy...
      ps. lepiej się przemeczyć odrazu moim zdaniem... jeśli zamierzesz mieć drugie, jak wyjdziesz z pieluch ciężko się zdecydować ;-)

      Usuń
  4. Ucaluj tego Swojego Ksiecia no i Ksiezniczke Dzielna :))))) Buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mapa już rano zamówiona :) Fajnie, że Maja sobie daje tak świetnie radę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieszy mnie to ogromnie, bo chyba by mi serducho pękło jakbym musiała ją z płaczem zostawiać...
      Ja też mapę zamówiłam, obysmy zdążyły przed wyczerpaniem zapasów :)

      Usuń
  6. Kochana u nas podobnie w przedszkolu. Nasze powody do dumy spisują się na medal co?;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jest, piers do przodu i unosimy się nad chodnikami ;-)

      Usuń
  7. ooo to tak jak ja...latam i latam...brawo dla przedszkolaka...trochę się zdziwiłam, że pozwalają chore dziecko przyprowadzać do przedszkola, przecież zaraża inne..my niestety tydzień w domu spędziliśmy przez chorobę..od poniedziałku zaczynamy od początku przygodę z przedszkolem - u nas jest ciągła histeria:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie dlatego pytałam Panią co mam robić bo niechciałam zarażac innych, Pani ręką wskazała pół przedszkolaków w podobnym stanie... więc... tak czy siak jest to nie uniknione :-/

      Usuń
  8. Super, że Maja tak sobie radzi w przedszkolu ! :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieki :) Dziś od rana mówi że chce iść... i mamy iść pokazac jej że dziś nie ma nikogo... powiedziała że będzie rycZeć ;-)

      Usuń
  9. Cudownie, że Maja się zaklimatyzowała :) Jak czytam o tym braku czasu to jestem przerażona. Mam teraz taki spokój z moją córą, że jak pomyślę o tym co będzie za 10 tygodni to sama nie wierzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana może u Was będzie całkiem inaczej.. mój Książe jest bardzo wymagający... śpi po 10-15 min... ogarnięcie siebie domu to wyczyn... Życzę Ci aby Twój Bobo spał, jadł, srał... itd. Mam koleżankik, które do 6m. nie wiedziały że maja dziecko.
      Powodzenia i szczęśliwego szybkiego rozwiązania :*

      Usuń
  10. My wytrzymalismy tylko 3 dni z gilami jeden reszte siedzimy zabunkrowani w domu :)
    Oby do poniedzialku przeszlo :)
    Ach te poczatki :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje serdecznie za odwiedziny na naszym kawałku blogosfery :-D Jeśli podobał Ci się post zostaw mały ślad w postaci komentarza, tym samym zapraszasz mnie do swojego świata:-)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...