piątek, 8 sierpnia 2014

Mama na etat..

Zastanawiałyście się kiedyś ile "Matka" ma etatów..?
-sprzątaczka
- praczka
- kucharka
-nauczycielka
- niania
-opiekunka
-pielęgniarka
-służąca
itd... lista jest bez końca...

Uwierzcie mi, że jak słyszę jesteś na macierzyńskim - Ale Ci dobrze, mam ochotę wówczas takiego delikwenta pociachać tępymi nożyczkami.
Szkoda, że zaraz po porodzie nie wracamy do pracy, a z pracy znów do tyrki...

Tak wychowywanie dzieci to niezła jazda bez trzymanki, jeśli masz słabą psychikę łatwo Cię złamać, łatwo wyegzekwować płaczem co się chce...
Twoje dziecko jest małe... ale cwane, wyciśnie z Ciebie co się da, każdą słabość przeciągnie na swoją korzyść.. One tylko tak słodko wyglądają ;-)

Zmęczone matki robią wszystko, aby uprościć sobie życie i tak np.  rozcinając świeżą bułkę nad zlewem przypadkowo trafiają w aortę na nadgarstku...

My matki możemy nie spać 24 godziny i funkcjonować, postawcie swojego partnera w podobnej sytuacji, jaki on by biedny był... ile to musiałby odespać... a Ty kawa za kawą, jeśli karmisz podpierasz każdy możliwy próg...

Tata na macierzyńskim???
Mój ciągle powtarza -Świetnie bym sobie poradził...
Noooo nóż mi się w kieszeni otwiera..
Przecież ja dobrze wiem jakby to wyglądało... ja z pracy i ...
nie miałabym pojęcia w co ręce włożyć...

Na pytanie czemu nic nie zrobione...
NO PRZECIEŻ Z DZIEĆMI BYŁEM...

Ciekawa jestem dlaczego jak mam wychodne i nie ma mnie dłużej niż 1,5h małżonek dzwoni... niby co tam, jak sprawy się mają... no i ... tak przy okazji...
KIEDY BĘDZIESZ???
:-D

My Matki za 9 miesięcy noszenia, poród, odchowanie bąblów, zmianę naszej fizjologii powinnyśmy byc obsypywane przez społeczeństwo złotem...
w pas powinni nam się kłaniać..

Zagadką dla mnie są zatem Matki, wszystkie cierpią podobne katusze, wszystkie mają pod górkę, bo przecież dzieci idealnych nie ma... dlaczego się zatem nie wspierają?
Czemu obrzucają się błotem szukając ku temu okazji???
Czemu jedna drugą ocenia?
Kobietki bez obłudy, zazdrości żyje się lepiej!

Tak już ten świat skonstrułowany, jedni mają lepiej inni gorzej...

Jeszcze jedno mi leży na sercu, BO wieSZ MOJE DZIECKO to....
tu pada szereg wspaniałości, kim to moje dziecko nie będzie...ile to umie..

Ja wiem.. wiem każda z nas uważa swoją pociechę za cud.. najmądrzejsze, najwspanialsze.. ale dajmy dziecku być dzieckiem, czy 10 zajęć poza lekcyjnych zrobi z niego PREZYDENTA?

Ja nigdy nic od Mai nie wymagałam, owszem jeśli trzymała źle długopis to ją poprawiałam, żeby jej w krew nie weszło, jeśli lepiła wspierałam, jeśli chciała oglądać książeczki towarzyszyłam..
nigdy nic na siłę...
Jeśli wasz mały człowieczek nie ma ochoty zaśpiewać piosenki cioci Jadzi to nic się nie dzieje, jeśli nie ma ochoty bawić się z innym  dzieckiem tylko siedzieć na waszych kolanach niech siedzi...
dzieci są dziećmi na etykietę, wyuczony uśmiech przyjdzie kolei...

Czasem mam dość tego "matkowania", rozmów o kupach, bolących brzuchach, małych terrorystów, pracującego męża... poszłabym w sino- dal...
za góry za lasy...
mogłabym być "tą" nieidealna matką, nic nie robić, drzeć się w lewo i prawo bez gróźb, że mnie na ebayu sprzedadzą, kapać się 3 godziny w źródełku, nakładać maski błotne itd ... itd...
tylko... za którą górą bym zatęskniła..?
a może za najbliższym pagórkiem...
za zakrętem..?
za drzwiami...
???


12 komentarzy:

  1. Ja czesto słyszę tekst za który mam ochotę lać po m...dzie: "Ale Ci dobrze siedzisz sobie w domku z dziećmi".
    "Oczywiście" - odpowiadam "Mam tak cudowne dzieci, że same sobie przygotują jedzenie, same załącza pranie, same uprasują, same posprzatają a ja sobie tylko siedzę"
    Siedzę sobie??? Przy dwójce małych dzieci? A najbardziej przykro się robi, kiedy słyszy się to od innej matki.
    Zastanawiam sie wtedy czy one napewno wychowywała swoje dzieci, czy robiła to jej mama, tesciowa, niania, telewizor, najdroższe modele zabawek? Bo chyba nie ma pojęcia o czym mówi. Owszem uwielbiam spędzac czas ze swoimi dziećmi, ale wszystko ma swoje granice. My tez potrzebujemy chwili wytchnienia, chwili tylko dla siebie. A nie jak u mnie to czesto jest, kiedy dzieci śpią, ja zabieram sie za porządki, gotowanie, a nawet prace bo mimo że jestem na urlopie wychowawczym to jednak mój szef przysyła mi prace do domu.
    No więc siedzę sobie w domku z dziecmi a tylko w międzyczasie robie całą resztę.
    Pozdrawiam Cię cieplutko i trzymaj się dzielnie. Damy radę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o tak miedzyczasie robimy reszte... albo samo się robi ...

      Usuń
    2. znam to doskonale. dwojak dzieci to nie lada wyzwanie, a jeszcze do tego dom, i cała reszta to już w ogole nizły" higt- life':) ale. ktoś kto nie ma dzieci to nigdy tego nie zrozumie.

      Usuń
    3. albo ten co się nie przejmuje... eh...

      Usuń
  2. Z racji posiadania trojki dzieci, w tym blizniat, jestem na miescie niejako sensacja :) Od kilku lat mieszkam w Anglii i nigdy nie uslyszalam od Anglikow i ludzi spoza Polski tego typu tekstow. Teraz idac ulica slysze raczej troske, podziw i slowa typu: "Oh, you have hands full!" , "Wow, you must be busy mum", "This must be hard with twins and 3 year old". Pytaja o to jak sobie radze, czy mam pomoc, slysze slowa uznania i podziwu. Chodze na spotkania mam blizniat i choc wiadomo, ze wymieniamy sie doswiadczeniami o karmieniu np, to odbywa sie to bez oceniania. Bez udawania potrafimy przyznac, ze kochamy nasze dzieci, ale to generalnie koszmar :p
    Wydaje mi sie, ze z dwojka dzieci wcale nie jest latwiej, ale coz...mentalnosc niektorych nie zmieni sie po zmianie kraju zamieszkania...Ja staram sie bardzo, aby pewne przyzwyczajenia i cechy, ktorych nie znosze w naszej nacji wytepic...Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja sasiadki sa angielkami nigdy, przenigdy od nich nie uslyszałam ze mi dobrze, wrecz zaluja ze nie moge posiedziec w domu z dziecmi dluzej...
      Kobieta ktora chce aby jej dom był czysty, dziecko zadbane, wybawione, usmiechniete, najedzone ma pełne ręce, wiec albo innym dzieci "chowia" KTOSIE lub nie przejmują się.... ja w ciagu dnia biegam jak motorowka... na głupią kaę nie mam czasu, chyba ze wstanę z kurami... eh...
      Pozdrawiam Cie serdecznie, dużo mocy zycze :*
      ps. wytepic mozna ale w sobie bo z innych nie da rady... :/

      Usuń
  3. :-D Moj maz przyznaje sie bez bicia.. ze zamienic by sie ze mna nie chcial i woli do pracy chodzic niz wszystko ogarniac :p
    Zle nie mam gdyz mam w domu tylko jednego i to juz dosc duzego chlopca :p (prawie 4 lata) i podziwiam mamy dwoch, trzech czy wiecej maluchow..Ja chyba za miekka jestem i nie wyobrazam sobie jakbym sobie poradzila z wiecej niz jednym dzieckiem 24/7 :p Chyba bym zwariowala :p Czasem sobie mysle, ze fajnie by bylo miec jeszcze jedno dziecko..zwlaszcza jak moj syn zlimda ze chcialby zebysmy mieli "dzieciatko" albo jak sama widze cudne maluchy w okolo :p ale zaraz potem wracam na ziemie.. Taki ze mnie len :p W Irlandii jestem ewenementem bo tutaj malo kto ma jedno dziecko :p Ale co mi tam.. :p Poki co dobrze mi tak :p

    Pozdrawiam dzielna kobietko :-D Dzieciaczki masz cudne :-D Ani sie obejrzysz a beda juz duze :-D


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki kochana :) właśnie ta myśl że dzieci rosna trzyma mnie przy życiu :) nie ma co ukrywac u nas pierwsze miesiące spowite łazmi i wrzeszczem młodego.. niestety teraz mu tak zostało jak tylko nie jest na rekach drze się nie miłosiernie... a ja jeszcze biedną Majunie mam, czuję się strasznie... chciałabym mieć dla niej więcej czasu.. dlatego ciągle spacerujemy... mlody w wozku akceptuje leżenie a Maja szleje na placu zabaw... ufff ... oby cieplo bylo jak najdluzej :P

      Usuń
  4. Mój mąż dobrze wie co robi i jak się "ustawić". Kiedy był etap w Polsce, że nie miał pracy a ja byłam na wychowawczym powiedziałam, że wrócę do pracy a on zajmie się domem i dzieckiem. Stanowczo odmówił i powiedział, że ja najlepiej potrafię to wszystko "ogarnąć". No i wyjechał za pracą za granicę. I dobrze, że taką podjął decyzję bo ta nasza zamiana odbiłaby się na nas bardzo źle. Tak jak piszesz, przyszłabym z pracy do domu i nie wiedziałabym w co ręce włożyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Różnimy się znacznie od facetów chociażby w pojęciu czystości, nie koniecznie to co dla Ciebie jest balaganem dla niego jest malutkim nie
      porządkiem, da się ogarnąć w chwilkę...ppewnie że chwilkę
      bo on tego nie robi eh... Temat rzeka...

      Usuń
  5. Ja nie wierzę w mamy idealne ;) Jeżeli chodzi o dzieci to staram się ich nie porównywać - zresztą każde dziecko ma jakiś talent ;) Oczywiscie dumna jestem z osiągnięć moich dzieci i mówię o nich. Nie robię tego jednak w celach porównawczych np. "bo moje dziecko to samo sprząta a TWOJE NIE" ;) Początkowo porównywałam Milę i Fabiana i chciałam aby synek tak samo szybko jak jego siostra śpiewał, rysował czy liczył. Z czasem jednak nauczyłam się, że nie tędy droga. Teraz nie przeszkadza mi iż Fabi nie umie liczyć czy też ma problemy z nazwami kolorów a Mila już w jego wieku od dawna sobie z tym radziła. Wiem, że w tych dziedzinach jest "gorszy" ale z czasem się tego nauczy. Lepiej sobie jednak radzi np. z mówieniem czy szybciej odzwyczaił się od pampersów ;) Każde z dzieci ma swoje mocne strony, które rozwijają sie praktycznie same oraz słabsze nad którymi trzeba popracować ;)
    Co do męża - to on bardzo chętnie zostaje od czasu do czasu z dziećmi i nawet do mne nie dzwoni. Oczywiście gdy wracam do domu to zastaję widok jak po tornado ;) I jeszcze jedna kwestia - muszę dzwonić i przypominać mu aby zrobił dzieciom np. kolację bo kilka razy się zdasżyło iż zapomniał ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moj zostaje bez oporów... myślę że chętniej bedzie to robil jak Oli podrośnie ;-D

      Usuń

Dziękuje serdecznie za odwiedziny na naszym kawałku blogosfery :-D Jeśli podobał Ci się post zostaw mały ślad w postaci komentarza, tym samym zapraszasz mnie do swojego świata:-)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...