środa, 19 lutego 2014

Strach ma wielkie oczy - o smoczeku słów kilka

Jedni są wielkimi przeciwnikami tak owego wynalazku jakim jest smoczek, drudzy zagorzałymi zwolennikami.
My zakładaliśmy, że Go nie będzie, okazał się niezastąpionym wybawieniem matki, jak to bywa ciężko nam było go się nauczyć i tak samo ciężko z nim rozstać.

Odnośnie początków "smoczkowej drogi", musieliśmy nieźle się nakombinować, aby Maja chciała ssać kawałek gumy, jak już się udało, mogłam na dłużej niż chwilkę odsapnąć, wziąć dłuższy prysznic, czy zwyczajnie zjeść. 

Natomiast jeśli chodzi o rozstanie.... cóż myślę, że my byliśmy większymi tchórzami nisz by się mogło wydawać... wstyd się przyznać, ale Maja miała swojego Kokiego aż do niedawna.
Czemu...?
Sama nie wiem, chyba musieliśmy dojrzeć wszyscy do tej decyzji, oczywiście próbowaliśmy z "Smoczkowymi wróżkami", kupiliśmy nawet dużą kopertę  - tak to jest jak się człowiek "Super niani" naogląda- z wielkim entuzjazmem pobiegliśmy do Majusi, wytłumaczyliśmy na czym zamiana będzie polegać
a Maja....?
-Nie...
Ilekroć  wymyśliliśmy coś ekstra, naszym zdaniem- odpowiedź się powtarzała
-Nie...
Myśleliśmy o przecięciu smoczka, namoczeniu w occie jabłkowym, wydawało nam się to rozwiązanie mało hm...
humanitarne ;-D

Parę dni temu w pracy rozmawiałam ze znajomą- mamy córki z tego samego miesiąca- opowiedziała mi historię jak pożegnali "Pana Smoczka"
otóż... sprawa tak banalna...
kto jest większym autorytetem niż kreskówki.. no kto...?

Postanowiłam z samego rana zobaczyć, co tez zrobi tym razem Maja.
Wstałyśmy, po toalecie porannej zaczęłam moje dziecko nakręcać, że smok jest dla małych dziewczynek, Pszczoła ma się za tą dużą już ;-)
że nikt nie ma smoczka, wymieniłam wszystkie jej znane postaci z bajek i tak doszłam do małego Georga z świnki Peppy.
Gdy Maja usłyszała, iż nawet on taki mały George, nie ma smoczka do zasypiania od razu powiedziała
-Mamusiu wyzuć do kosa Koki, ja jus niecem...
Nie mogłam uwierzyć, tak po prostu moje dziecko rozstało się ze smokiem, mimo iż miała GO tylko do zasypiania i dopraszała się Go nad ranem ulżyło mi strasznie.

Wytłumaczyłam jej co będzie jak Go wyrzucę, na Majce moja historia nie robiła najmniejszego wrażenia, a była o panu "Śmieciarzu" co kosz ze smokiem wywiezie itd. 
Błąd popełniłam wyrzucając Go sama, a powinnyśmy obie Go pożegnać i triumfalnie zamknąć razem z wiekiem kosza ten rozdział.

Wieczorem stresowałam się czy zaśnie, czy będzie płakać itd.
Okazało się iż pomarudziła troszkę o niego, wtuliła się we mnie i zasnęła, gorzej było nad ranem, pojawiły się nawet dwie łezki, ale co one znaczą - ja wyobrażałam sobie ten moment dużo...dużo gorzej, łącznie ze szlochem moim ;-P

Sen znacznie się poprawił, Pszczoła śpi  głębiej, jest bardziej wypoczęta i radosna, 
co za tym idzie mama też - no powiedzmy, mój sen zostawia dużo do życzenia.

Etap małego brzdąca uważam definitywnie zamknięty.... oj jak mi lżej :)

Pamiętajcie jednak kobitki, że jak usłyszycie magiczne słowo "wyzuć mamusiu"
odwrotu nie ma, choćby nie wiem co ;-D

ps. oczywiście nagroda też obiecana, za brak maruda za smokiem Maja ma dostać kask na rower - taki jak ma Zuzisi -czy jak jej tam ;-)
Wiemy zatem co na urodziny Bee dostanie, bo duże dziewczynki pomykają na dużych rowerach;-)

:*

19 komentarzy:

  1. Dzielna Maja. Brawa dla niej!
    U nas pierwsza noc bez smoka była tragiczna, ale nie pękłam. Kolejne dwie też były marudne, ale jakoś wszyscy daliśmy radę. Artur miał wtedy skończone całe dwa latka i wydawało mi się, że to już najwyższy czas na pożegnanie ze smokiem, ale Artur nie był w ogóle na to gotowy. Mam nadzieję, że nie zaburzyłam jego spokoju emocjonalnego :) Pocieszam się tylko, że po odstawieniu smoka zaczął od razu pięknie mówić i chętnie powtarzać po nas wyrazy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My właśnie czekaliśmy aż Maja podejmie ta decyzję sama, mogliśmy podstępem Go odstawić, wrzask jednak mnie przerażał. Źle nie było bo po zaśnięciu zabierałam smoka i tylko rano ciumkała, mimo to wkurzał mnie On strasznie :)
      Szczerze powiem, że dzielną mam dziewczynkę w domu :)
      W imieniu Mai dziękuję :)

      Usuń
  2. :):) Suuper ,ze pozbylyscie sie smoczka w tak spokojny sposob :):) Brawo dla Maji jak i Ciebie :):)
    Oooo to zapowiada sie Suuper prezent dla Maji :) Buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja pamiętam, że u nas zanim odstawiliśmy smoczek była cała masa ceregieli, palnów, wyjść awaryjnych, a tu poszło gładko :) Pierwsza nocka tylko była ciężka, bo postanowiła, że będzie ssała...plastikowy klocek zamiast smoczka! Na szczęście zaraz jej się odwidziało ale wtedy zdecydowała, że bedzie spać z nami, a raczej na mnie :) Jakoś przeżyłam, a potem było już tylko lepiej :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. chyba nam rodzicom trudniej się z nim rozstać niż dzieciakom, wyobrażamy sobie istną tragedię, szykujemy się jak na wojnę, a wcale tak nie musi być :-D

      Usuń
  4. My matki zawsze wyolbrzymiamy sprawę - a dzieci szybko przechodzą do porządku z nowym stanem rzeczy. U nas od dziś pożegnanie pieluszki... Jak na razie dwa razy sukces i 5 razy mokre ubranko ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Brawo dla Majeczki !!! Super, że tak gładko poszło :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pomysł pewnie się kiedyś przyda, póki co mój Krzyś też używa smoka do zasypiania i czasem jak płacze to jako uspokajacz. Ja tam nie jestem przeciwniczką smoczków. Mam znajome, których dzieci nie używają smoczków i ja sobie tego nie wyobrażam. Smoczek przydawał się w różnych sytuacjach i tak jak piszesz pozwalał chwilę odetchnąć. Uspokajał podczas szczepienia i płaczu, czasem na spacerze się przydał jak wiatr wiał a Małemu buzia się nie zamykała, wtedy też mu daję smoka, żeby się tego zimnego wiatru nie nałykał...

    OdpowiedzUsuń
  7. Brawo! u nas tego problemu nie było, bo po prostu nie miał smoka :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Super - gratulacje dla Majeczki :) Naprawdę duża i dzielna z dziewczyna :)

    OdpowiedzUsuń
  9. BRAWO!!sama dorosła do tej decyzji
    u nas tez były różne podejścia aż pewnego dnia nie poddając się powiedziałam że "didi" ma ała i Maja go wzięła i wyrzuciła dumna do kosza!płaczu nie było raz zapytała o niego i koniec z didim :)

    OdpowiedzUsuń
  10. u nas smok był i jeszcze jest i powoli oduczamy Miłosza smoka. nic na siłę:) gratulacje dla Mai:)

    OdpowiedzUsuń
  11. pierwsza lekcja rozstania. Ważna, cenna i w pięknych emocjach... jak na godne i dojrzałe rozstanie przystało:):) gratuluję Wam wszystkim, szczególnie Pszczółce:):)!

    OdpowiedzUsuń
  12. Witam serdecznie i zapraszam do mnie po wyróżnienie ;) http://maksymdesign.blogspot.com/2014/02/be-happy_20.html

    OdpowiedzUsuń
  13. Gratulacje dla Mai. U nas z Kuba też poszło łatwo. A miał zaledwie rok, jak się oduczył.
    Teraz z Mają jest trochę gorzej. Smoczka nigdy nie miała, za to z zamiłowaniem ssie kciuka. A tego do kosza się nie da wyrzucić :)

    OdpowiedzUsuń
  14. super, że się udało:) my też planowaliśmy nie mieć i nie przekonywaliśmy Bena do smoczka, ale spróbowaliśmy raz do spania i on polubił:) na szczęście rozstanie samo przyszło, bo jak ząbkował (co najdziwniejsze nie kiedy zaczął, a już z jakimiś kolejnymi zębami) jak miał ok. 8 mies odrzucił smoczka i nie chciał go wogóle. Tak się pożegnaliśmy i od tamtej pory nie mamy smoczka:))
    Gratulacje dla Majki!

    OdpowiedzUsuń
  15. brawo!!! u nas poszło bez płaczu!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje serdecznie za odwiedziny na naszym kawałku blogosfery :-D Jeśli podobał Ci się post zostaw mały ślad w postaci komentarza, tym samym zapraszasz mnie do swojego świata:-)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...