wtorek, 12 listopada 2013

Powrót...

do "normalności" jest coraz cięższy, rozstania z rodziną coraz dłuższe, skropione morzem łez.
Dopada mnie depresja po "powrocie", przed Majusią nie sądziłam, że na nia zapadnę, jednak gdy Pszczoła jest z nami, gdy widzę jak szczęśliwa jest wśród swoich bliskich serducho mi się kraje.
Tęsknota z każdym rokiem rośnie, czarna dziura wsysa od środka moją duszę...

Czytałam komentarze, że skoro Ci tak źle czemu nie wrócisz?
Nie jest łatwo spakować osiem lat życia do walizek, z jednym dzieckiem na reku, drugim w brzuchu, rzucić wszystko na co się pracowało tyle lat, zacząć wszystko odnowa.
Strach, niepewność, brak perspektyw, mieszkania nie pomaga ...!

Jedna decyzja zaważa na całym naszym życiu, raz ruszone koło zębate w obieg, biegnie bez opamiętania, ciężko zmienić jego tor...
Czasem trzeba pocierpieć, przeczekać, zobaczyć co przyniesie przyszłość...

Tymczasem znikam odbijac sie od katów.

33 komentarze:

  1. Proszę się uśmiechnąć ! ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej Kocham Was:) a ja do Was przyjadę i będziecie mnie mieli dosyć :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Współczuję tych rozterek, które istnieją w chwili obecnej w życiu wielu naszych rodaków. Z jednej strony tęsknota za bliskimi a z drugiej chęć normalnego życia, perspektyw. Kochana pocieszające jest to, że teraz można bez przeszkód podróżować, chwila -moment i możesz być w domu. Są telefony, internet, wiem, że to nie to samo, ale wyobraź sobie, że kiedyś kontakt był znacznie trudniejszy.
    Przesyłam moc dobrych myśli i pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to fakt, mój tatus czesto wyjezdzał za granice i czaem listy szly dlugie tyg. nie wiem jak mama to wytrzymywała.
      Dziekuje za mile slowa, pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  4. Kochamy was<3

    OdpowiedzUsuń
  5. No właśnie to jest jeden z powodów dla których jesteśmy jeszcze tu gdzie jesteśmy, choć miało być inaczej.
    Jednak z drugiej strony Wy macie tam coś swojego, skrawek własnego świata a my ciagle kątem lub na wynajmie.
    Sama nie wiem co lepsze...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. doskonale Cię rozumię, sama też nie wiem co gorsze, wszystko zależy od relacji z rodziną jeśli jest silna to tęsknota jest ogromna.

      Usuń
  6. To przejściowe. Będzie dobrze, tylko uwierz w to :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Może nie wiem co czujesz bo ja się przeprowadzałam z miasta do miasta i mam blisko mamę, ale bardzo długo teskniłam za rodzinną miejscowością. Tak na prawdę dopiero od jakiegoś roku uważam obecne miasto za dom, a to po 6 latach od przeprowadzki no i mnie było 100 razy łatwiej. Myśle, że tobie albo potrzeba więcej czasu na przyzwyczajenie się, albo więcej czasu na to aby znaleźć w sobie siłę na zmiany.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czas jes moim wrogiem okazuje się, im jestem starsza tym bardziej mnie ciągnie do korzeni, a zmian radykalnych nie podejmę ze względu na dzieci, jeśli już to będzie to długoterminowy projekt ... :(

      Usuń
  8. Minie powroty do codzienności są zawsze ciężkie

    OdpowiedzUsuń
  9. Oh, wiem, rozumiem jak może Wam być ciężko, trudno....i złośliwe słowa typu "skoro tak Ci źle to wróć" wbijają się jak szpilki w duszę...bo trzeba by zaczynać od zera, bez pracy pewnie, w innych realiach.....wiem...
    Jesteście jeszcze tacy młodzi, macie siebie i to najważniejsze. Ja jednak najbardziej współczuję moim koleżankom. Ona w Polsce, siedzi z dzieckiem u mamy, on w Wielkiej Brytanii, pracuje, budują tu dom.....widzą się co 2-3miesiące.
    Zawsze prosiłam mojego męża, by nigdy nas taki los nie spotkał. Lepiej klepać biedę razem.
    I to jest Wasze szczęście - RAZEM ! Za chwilę we czwórkę ! A los bywa zaskakujący, kto wie gdzie jeszcze Was zaniesie:) Pozdrawiam i ściskam mocno...puk puk do brzusia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. życie jest takie okrutne, zawsze pokazuje dwa końce... współczuję Twoim znajomym.
      Dziękuję Ci kochana za miłe słowa :*

      Usuń
  10. Niełatwo. Wiem to. Mój brat z rodziną jest juz w Anglii tak samo długo. I chociaz teraz o szybkim powrocie do Polski już nie mówią, to za każdym razem gdy są tutaj nie chce im się tam jechać. Mimo, że ich życie juz tam płynie tęsknią bardzo ale jakoś ten powrót coraz odleglejszy sie wydaje. Tulę Cie mocno, bo chyba trochę rozumiem. Trzymaj się ciepło i dużo uśmiechaj :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja wracam zwykle z Polski z uczuciem ulgi, wiec nie moge napisac, ze Cie rozumiem doskonale. Przyznaje, ze tez Ci doradzalam "wroc, jesli Ci zle". Ale nie ze zlosliwosci, ale wlasnie dlatego, ze wiem, ze zycie jest jedno i trzeba je przezyc zgodnie z samym soba, a nie wbrew uczuciom. Ja wiem, ze to bardzo trudne decyzje, ale uwazam, ze jesli do czegos sie dazy wytrwale, to na pewno to zaprocentuje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. możliwe że zaprocentuje, niestety wymaga czasu i znów wyrzeczeń, pracy ze zdwojoną mocą - nie wim czy mi starczy sił...a życie jest jedno...

      Usuń
  12. Więcej pozytywnych myśli życzę :) I będzie dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Znam to uczucie aż za dobrze... Przytulam :*

    OdpowiedzUsuń
  14. Kochana ja właśnie tak zrobiłam... tylko w drugą stronę. Miałam mieszkanie, które urządzałam 5 lat, stałą pracę, dziecko na ręku i wio do Londynu... żeby zmienić swoje dotychczasowe życie. I jeśli będzie mi źle tutaj zrobię to po raz kolejny, a później jeśli będzie trzeba znów to zrobię... bo nie boję się szukać szczęścia.
    Życzę Ci z całego serducha odwagi.
    Ściskam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. szukanie szczęścia bez zaplecza finansowego nie jest łatwe, obecnie sprzedając nasz dom bylibyśmy na minusie, nie mozna by takiej decyzji nazwać odwagą - raczej niedojrzałą , przepuszczeniem 8- lat pracy.. :( czasu się nie cofnie niestety omylne decyzje znaczą się na całe życie. Mamy też ogromny sentyment do niego, bo wszystko robiliśmy sami, wynająć nam szkoda!
      ja Ci zazdroszczę, że masz siostrę blisko ...

      Usuń
    2. Ja mam podejscie jak Ewelina. Wiem, ze wam szkoda domu i pracy, ale ja bym tak wlasnie zrobila dla dobra siebie i rodziny - wynajela dom, zeby miec tez z tego jakis profit. Nie sprzedawalabym na pewno, bo to zawsze inwestycja na przyszlosc. Ale oczywiscie to sa wasze decyzje. Napisze Ci tylko, ze 90% naszych lekow i czarnych mysli sie nie sprawdza! :) Jesstescie mlodzi, dlugie zycie przed wami. Szkoda byloby je spedzic tam, gdzie sie nie chce...

      Usuń
    3. zaczelabys zycie na minusie mimo wszystko ? z dwojka dzieci?

      Usuń
    4. Jesli to sprawiloby, ze bedziemy szczesliwsi, to pewnie mimo wszystko tak. Ale ja jestem dosc specyficzna osoba i nie kazdy musi miec takie podejscie :) Pewnie ze wzgledu na doswiadczenie zyciowe. Mialam kiedys mniej, niz zero, zostalam sama, a mimo wszystko sobie poradzilam, co uczynilo mnie silniejsza. Zycze Ci, zebys znalazla w zyciu to, czego szukasz, i co uczyni Cie szczesliwa! Po prostu przykro mi, jak czytam, ze z kazdym postem jestes coraz mniej szczesliwa...

      Usuń
  15. Przeczytalam Twojego posta kilka godzin temu.... i polecialy mi lzy. Nie wiedzialam co Ci napisac, a jedyne co przychodzilo mi do glowy to Cie mocno wysciskac.
    Rozumiem co czujesz....
    Trzymam kciuki za szybkie oswojenie sie z tutejszym gruntem.
    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  16. Przytulam mocno. Na pewno nie jest łatwo żyć daleko od rodziny ani też łatwo wrócić i zaczynać wszystko od zera - nie jest to łatwa sytuacja... Poza tym musicie myśleć przede wszystkim o dzieciach i tym aby móc je utrzymać. Nie oszukujmy się - gdy zostaje się rodzicem to nasze pragnienia schodzą na dalszy plan i myślimy przede wszystkim aby dobrze było naszym dzieciom ;) Mam nadzieje, że w końcu będziecie szczęśliwi - bez względu na to czy tam czy tu ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. A Ja sie ciesze ,ze wrocilas :) Tak to juz jest ,ze wyjazd za granice z dala od rodziny ma swoje plusy i minusy. I sa dni lepsze i gorsze. Rodzina Cie Kocha tak Mocno jak Ty Ich i to jest Najwazniejsze. Teraz musisz o siebie dbac Madziu !! Usmiechnij sie Kochana ,bo przeciez nikt nie chce Cie widziec smutnej !!! Pozdrawiam Cie Serdecznie :) Buziaki :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje serdecznie za odwiedziny na naszym kawałku blogosfery :-D Jeśli podobał Ci się post zostaw mały ślad w postaci komentarza, tym samym zapraszasz mnie do swojego świata:-)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...