środa, 7 sierpnia 2013

droga do Kp

Bardzo podoba mi się post Potwory wózkowej, a jeszcze bardziej komentarz Lavinki, zachęcam do lektury, bardzo zdrowe podejście, chciałabym aby wszystkie mamy je miały.

Często analizuję dlaczego mi się nie udało karmić Maję piersią, zawsze chyba będę to robić, niby tragedii nie ma bo nie wiedzę aby Majka na tym ucierpiała emocjonalnie czy też rozwojowo.

Wiedząc że noszę ją pod serduszkiem założyłam masę rzeczy, min. że wejdę na porodówkę urodzę - no bo kto jak nie ja... czułam, że to będzie do zrobienia... potem będę karmić piersią.
Szkoda tylko iż nikt mnie do tego nie przygotował odpowiednio, nie powiedział, że boli tak aż łzy ciekną, że dziecko się przyssiewa do ciebie na 24 godz. a Ty do kibelka masz problem wyjść- u nas tak było -Maja wisiała na mnie non top bo ja biedna mleka nie miałam, a ona , no cóż kawał dziewczynki jeść się jej chciało, więc miętoliła do krwi moje biedne sutki, a dystrybutor pusty.
Miesiąc trwaliśmy na cycu, ten czas był dla nas horrorem, w każdą wolną chwilę ściągałam mleko, jak nie ściągałam karmiłam Maję, nie cieszyłam się dzieciątkiem, łzy wylewałam pod prysznicem, zaczęliśmy normalnie funkcjonować  gdy głównym posiłkiem stało się MM, wciąż ściągałam i dawałam Majce, po około 2 tyg. mieszanego jedzenia Pszczoła nie tolerowała mojego mleka, cycki zasuszyłam i tak zakończyła się nasza przygoda

Olbrzymim wpływem na krainę mlekiem płynącym był  stres, który pojawił się po terminie ciąży, kolejnym punktem mocno frustrującym wywoływanie porodu, skurcze co 2min a rozwarcia zero, możecie sobie to wyobrazić jak działa na psychikę kobiety... 
Pomijając to że strasznie chcesz już mieć dziecko bezpieczne obok, a wciąż wszystko przed Tobą, bóle miałam krzyżowe... parę godzin za mną a początku nie widać...

na koniec cesarka, po kilkunastu godzinach wykończenia organizmu...

z perspektywy czasu, myślę że miałam depresje poporodową, 
cichą która mnie pochłaniała coraz bardziej i bardziej
na szczęście miałam moją kochaną mamę i K. bez nich nie dałabym rady

Szukam przyczyny drążę, wiem że czasu nie cofnę, nie tak miało być..
a i tak nie omieszkałam usłyszeć, że z lenistwa, wygodniej jest dac butlę co...itd.
jako świeża mama nie potrafiłam sobie z tym radzić, każde pytanie odnośnie
-Jak karmisz.. trafiało wprost w moje serce z prędkością światła, za każdym razem chyba mi stawało.

Podstawowym błędem było nakręcenie się na naturalny poród i mocne parcie na KP, gdyby nam się przytrafiło kiedyś drugie dziecko moje podejście zmienia się o 360 stopni
niech mówią co chcą...niech myślą co chcą...
ja miesiąc straciłam, niejednokrotnie opisywany przed dziewczyny jako jeden z najpiękniejszych, nasz był pełen bólu i łez... nie równa walka zakończona klęską

Matka z butelką  to też matka, a czy gorsza...?
same sobie na to odpowiedzcie!

36 komentarzy:

  1. Miałam podobnie z Matim cesarka pomimo rozwarcia 10 itp. bardzo mi zależało na karmieniu piersią wisiał Mati non stop płakał bo mleka nie ma ciężko wydusić no wklęsłe sutki nagonka szpitalna karmienie piersią ogromna nie podawali mm poczucie gorsza matka bo nie karmi piersią
    drugie dziecko uzbrojona w laktator wytrzymalam 3 miechy pierwsze dziecię "mama pobaw nie odciągaj się" późniejsze"czemu się nie odciągasz" w szpitalu przy drugim podawali mm bo wklęsłe sutki nie ma nagonki skoro nie leci mlesio damy z butli Mama spokojniejsza mlesio płynie. może przy trzecim dziecku jakoś się uda i chociaż do 6 m-c pokarmie ale wszystko na spokojniez Matim przeżyłam swoje nigdy nie zaomne pierwszej butli MM

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wszystko jest w psychice, mleko po częsci też ;)
      ja nie wiem czy miałabym odwage znów spróbować...

      Usuń
  2. Jeej Madziu no cos Ty !!! Jak mozesz pomyslec ,ze gorsza ?? Maja sie najadala ,Ty nie cierpialas i co najwazniejsze obie bylyscie szczesliwe,spokojniejsze jak zaczela pic butelke. Nic aa nic nie jestes gorsza !! Wazne w zyciu jest ,aby dzieci kochac i aby one nas kochaly !! Aby byc Szczesliwym !! Ja synka karmilam piec miesiecy ,a Emilie trzy tygodnie bo sie nie najadala. Jak dziecko sie naje tej butelki ,jak jest spokojniejsze ,przesypia godzinki co ma i sie usmiecha jak nie spi to jak moglabys byc gorsza ??
    Moja rada Madziu przy drugim dziecku sprobuj dac jesc piersia ,sprobuj abys nie miala nigdy w sobie pytania a co byloby gdyby ?! No bo anoz bedziesz miala wiecej pokarmu i dzidzia bedzie sie najadala, a jak nie to dasz butelke !! Ale i pamietaj to jest ta sama dzidzia co pod piersia nosilas ,bedziesz nosic. i zawsze to dzieciatko bedzie Cie kochac mocno bez znaczenia jak dasz piers czy butelke. Bo wkoncu to bliskosc ,milosc ,przytulanie to sie liczy a nie jak dajesz jesc.
    I Kochana nie przejmuj sie ludzmi Zawsze gadaja i beda gadac . Taka natura ludzka do wciskania nosa tam gdzie nie trzeba. Ty jestes wazna ,Twoja rodzinka nie inni !! Ojj szkoda ,ze daleko od siebie mieszkamy bo bym Cie wyciagnela z domu chociazby na plac zabaw zebys odetchnela swiezym powietrzem i abys sie wiecej juz nie zamartwiala tym co Cie gnebi. Buziaki Madziu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem kochana wiem.. ten post powstał po pewnych analizach i przemyśleniach, teraz wszystko odbieram inaczej, rozumię ze to wówczas była najzdrowsza decyzja dla nas wszystkich, jednak istnieja kobiety które mają misję dołować inne, udowadniaja jakie to one nie są wspaniałe, a Ty z cykiem bezmlecznym się dołujesz, jaka to Ciebie matka będzie jeśli nawet nie potrafisz urodzić a potem wykarmić... na szczęscie nie od tego wszystko zależy, a od tych mam- misjaszek jestem o niebo lepsza matką i moge to napisać z czystym sumieniem:)

      Usuń
  3. Mnie też się ten komentarz bardzo spodobał. Tak to niestety juz jest,że pewne kwestie takie jak np. karmienie, odpieluchowanie, powrót mamy do pracy...bywają temetem sporów na bardzo nierzeczowe argumenty. Chyba to wlaśnie próby dowartościowania siebie, jako matek w bardzo nieelegancki sposób. Takie porównywanie nie przynosi nic dobrego, a rodzi tylko frustrację. Pamiętam mój powrót do pracy. Sytuacja bardzo analogiczna. Nikt mi nie powiedział wprost "jesteś złą matką, jak możesz zostawiać niespełna 4miesięczne dziecko" ale nasłuchałam się komentarzy typu: "Jesteś pewna, że dobrze robisz?", "Ja na Twoim miejscu...". Odpowiadałam każdemu, że jestem pewna, a potem w domu ryczałam pół nocy, bo wcale pewna nie byłam.
    Madzia, zawsze znajdzie się jakaś "ciocia dobra rada" nie ma bata! Tak to już jest i basta! Na nic tłumaczenia, że przecież chciałaś, że starałaś się, że każda z nas jest tylko człowiekiem i pewne rzeczy nas przerastają, że czasem potrzebujemy odpoczynku. Tak jak piszesz, teraz jesteś mądrzejsza i już się nie dasz. Każda sytuacja nas uczy. Mi się różne rzeczy tez bardzo poprzestawiały z czasem. Teraz już by mnie było trudniej zaszczuć i wpędzić w poczucie winy. Najgorsze jest chyba to, że ta rola "stręczyciela: ;) kiedyś była przypisywana teściowej, (która swoje przeżyła więc może i ciut więcej wie) a teraz coraz częściej szykanują nas rówieśnice, które tak samo jak my debiutują i popełniają zapewne błędy. No cóż, widać empatia to chyba jednak nadal zbyt trudne słowo dla sporej części naszego pokolenia...

    OdpowiedzUsuń
  4. podobnie było u nas ale ja się nie obwiniam bo wiem że zrobiłam dobrze :) buziaki

    OdpowiedzUsuń
  5. Kochana. Kai tez po niecalych dwóch miechach na butle przezucony z wielu przyczyn. Nie wszystkie kobiety sa stworzone do karmienia ( tak to jest i w naturze) ja mimi tego , że moje siostry karmiły piersia bardzo długo miałam od nich wsparcie. Pipieram KP ale nic na siłę. Mam najzdrowsze dziecko na świecie i to że go bie karmiłam nie znaczy że nie dałam mu dużo miłości , a Ci którzy myślą inaczj FO.
    Nigdy nie powinnaś ani na moment zwatpic w słuszność swoich decyzji. A Majka ma najlepsza mamę na świecie. :-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziecko zmienia wiele, czasem mozna się pogubic, zapomniec kim się jest i jakie sie ma wartosci... na szczescie szybko sie odnalazlam... teraz swoje wiem iż nie warto spogladac na siebie przez pryzmat czyjegos widzi mi się, czloweik wiecznie będzie się uczył..

      Usuń
  6. Nie jest gorsza jest taka sama jak ta karmiąca piersią, a jeśli ktoś uważa inaczej tzn, że ten ktoś ma kompleks, że jest złym rodzicem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. albo skutrecznie wyzywa sie na innych:)

      Usuń
  7. I u nas było podobnie poród 22 h w bólach krzyżowych mleka kilka kropelek, w domu nie było wcale lepiej a ile łez było wypłakanych że nie potrafię co ze mnie za matka. mała nie chciała ssać piersi więc odciągałam karmiłam odciągałam karmiłam i tak w kółko. Po dwóch miesiącach odciągania i dokarmiania kolek skazy białkowej podjełam decyzję o zaprzestaniu. Ale muszę powiedzieć że dwa dni w których podejmowałam tą decyzję były chyba dwoma najgorszymi dniami w moim życiu. Bicie z myślami było straszne. najpierw decyzja że koniec później a może jeszcze trochę dam radę. Mąż powiedział rób jak chcesz więc wcale mi nie pomógł w tej decyzji. łzy poleciały ale decyzja podjęta i pierś odstawiona. Po kilku dniach skończyły się kolki buzia zrobiła się ładna całe uczulenie od skazy białkowej zniknęło i mogłam się cieszyć córeczką. Z perspektywy czasu myślę ze to była dobra decyzja i wcale nie dam sobie powiedzieć ze jestem gorszą matką bo dostawała mm zwłaszcza że do tej pory je pije takie dla alergików z apteki. Chciałam nie wyszło trudno nie załamuję się

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie wiem co czułaś, zawsze powinniśmy brać pod uwagę dobro dziecka ale i nasze, myślę że nie wszystkie jesteśmy stworzone do tego i już, ja raczej nie :)

      Usuń
  8. Każda z nas jest inna. Każdy poród, każde dziecko wiążą się z innymi emocjami, przeżyciami - to wszystko ma na nas ogromny wpływ. Przy Roksance miałam taką nagonkę na KP, że przestałam karmić po trzech okupionych łzami, walką, nerwami miesiącach. Nie miałam odwagi przestać karmić - wybawieniem okazała się moja choroba. Gdy Roksanka posmakowała MM - piersi już nie chciała, a ja z początku odczuwając ulgę, po miesiącu zaczęłam tęsknić za karmieniem piersią. Próbowałam z powrotem wrócić do karmienia piersią ale nie udało się. Z Olunią karmiłam chyba osiem miesięcy. Musiałam przestać gdy okazało się że jestem w ciąży z chłopcami. Ale z Olunią byłam o tyle mądrzejsza, że nie robiłam sobie nic z personelu medycznego, nie robiłam sobie nic z nagonki. Wszystko robiłam po swojemu i wyszło to nam na dobre. Gdy urodzili się chłopcy, bardzo chciałam karmić piersią. Ale nie miałam tyle mleka. Gdy miałam dość siedzenia dokarmiałam ich MM, jednak cały czas chciałam karmić piersią. Po ok 3 miesiącach MM nie była już potrzebna. Zaczęło wystarczać im KP. I karmię ich do dziś, choć powoli zaczęłam ich odstawiać. Nie na siłę, nie dokarmiam MM bo nie lubią (w sumie to dziwne bo jak byli malutcy to zjadali), po prostu wprowadzam coraz więcej posiłków stałych, więc chłopcy mniej potrzebują mamusinej piersi.
    Czwórka dzieci, trzy różne porody, trzy różne sytuacje. Czy czułam się gorsza karmiąc Roksankę butelką? Tak. Czułam się jak najgorszy potwór. Przecież w opinii społeczeństwa krzywdziłam świadomie swoje dziecko. A że skończyły się okropne kolki, że przestałam o drugiej w nocy puszczać muzykę i ryczeć razem z nią z bezsilności, że zaczęła się najadać, uspokoiła się, zrobiła się ogodna - dla niektórych nie miało to znaczenia.
    rozumiem mamy karmiące piersią, rozumiem mamy karmiące MM. Nie oceniam, bo każda sytuacja jest inna. Nie mamy prawa oceniać innych, bo nie jesteśmy nimi i nie wiemy tak na prawdę co przyczyniło się do podjęcia określonych decyzji. Nie ważne jest czym karmimy. Ważne, że dajemy dzieciom to, co dla nich i dla nas najlepsze. Dajemy im szczęście, dajemy miłość i troskę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. otóż to nikt nie ma prawa oceniać a jednak to robią, co na początku drogi mlecznej bardziej szkodzi niż pomaga, nasz świat kręci głownie wokół oceniania innych, dawania dobrych rad... nawet jeśli o nie nie prosisz i tak dostaniesz!

      Usuń
  9. Oczywiście,że matka z butlą nie jest gorsza! Pierwszą córkę też karmiłam butelką. Sytuację z karmieniem miałam podobną do Twojej...Pierwszy poród, też nie należał do najlżejszych.Znałam tylko porody z gazet,nikt mnie nie pouczył,do tego wrzeszcząca położna,skutecznie potęgowała mój stres...Przy drugiej ciąży było zupełnie inaczej.Urodziłam praktycznie sama,położna tylko złapała Kingę.Karmienie piersią się udało,bo się do niego przygotowałam. Ale zdaję sobie sprawę,że nie wszystkim kobietom,dane jest rodzić i karmić naturalnie. Absolutnie nie rozumiem,dlaczego z tego tytułu mają być gorsze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja od strony teoretycznej bylam przygotowana, tony ksiazek, gazet...teoria- teoria a zycie to ogromna przepasc.
      teraz widzę wszystko inaczej wówczas sama siebie winiłam, więc rozumialam dlaczego inni mnie osadzaja, nie tedy droga...

      Usuń
  10. Nie zachodź w głowę dlaczego stało się tak, a nie inaczej...czasu nie cofniesz, a szkoda go marnować na roztrząsanie orzeszłości. Mnie akurat komentarz lavinki średnio się spodobał ze względu na stwierdzenie, że człowiek już dawno przestał być naturalny... No nie do końca się zgodzę z tym, że skoro jemy sztućcami ( a zwierzęta nie) to jesteśmy sztuczni...wywód na inną dyskusję....

    Kp ułatwia nawiązać relację z dzieckiem, ale nie jest jedynym jej pewnikiem czego przykładem jesteście choćby Ty i Maja. Kp nie gwarantuje też dobrego kontaktu i dobrej relacji z dzieckiem....to gwarantuje miłość, a ona nie bierze się ani z cycka, ani z butli.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. co do komentarza Lavinki to mi sie podoba bo niektórzy na siłę chcą być "naturalni" a tak naprawdę się nie da... chyba że wyemigrujesz na jakąs bezludną wyspę zdala od spalin, chemii i reszty... no nie da się! a sztućce to raczej przykład :)

      rozpamiętuje bo dzięki temu wyciągam wnioski, analizuję... na spokojnie bez niepotrzebnych emocji wszystko wygląda inaczej, nie chodzi o samo KP, cycka, relacje ale o moje nastawienia jakie wówczas miałam, nie było innej opcji i to właśnie mnie zgubiło.

      Usuń
    2. Oczywiście, że nie da się uciec od pewnych rzeczy jakie niesie za sobą postęp cywilizacyjny, ale jak się chce, to wiele rzeczy można zmienić na bardziej naturalne, nie oznacza to jednak, że życie "bardziej naturalne" czy bardziej " eko" musi od razu oznacać rezygnację z dobrodziejstw cywilizacji.

      Usuń
    3. ja nie jestem eko - naturalna i nigdy nie będę... nie byłam, co znaczy mały zamienik w stosuku do reszty... to ze segreguje smieci, wyląączam światlo, dbam o ilośc zużytej wody itp. czyni mnie eko ;-) robię to co muszę, co mi wychowanie dyktuje.
      to ze kupię olej inny niz zwykły, szoruje się błotem czyni mnie bardziej naturalną... nie czuję tego ;-D
      nature poczułabym mieszkając na wysepce, lowiąc ryby, szorując się pod wodospadem... wówczas mogła bym się nazwac naturalną Magda, czuła bym się najszczęśliwszym czowiekiem na ziemi -bez dobrodziejstw cywilizacji, kto wie może kiedyś jak wygram w totka :)

      Usuń
    4. Ja nie uważam siebie za eko, bo byłoby to kłamstwo. Staram się żyć zdrowiej i tyle... Gdybym chciała być eko musiałabym wyemigrować do eko wioski, a to mi nie siedzi. Natomiast uważam, że jak najbardziej stosowanie choćby bardziej naturalnych kosmetyków, czy szorowanie w "błocie" jak to ujęłaś, czyni człowieka bliżej natury, chociażby przez to, że w ten sposób ograniczyć można zbędną chemię, której i tak wszędzie jest nadmiar. To co ja robię, to redukcja zbędnej chemii, na tyle na ile mogę, to to robię. Nie wyobrażam sobie zycia bez pewnych dobrodziejstw cywilizacji, więc bezludna wyspa, tak samo jak i eko wioska nie są dla mnie - no może na chwilę... A segregacja śmieci to jedna z wielu rzeczy, które dobrze robią ludzkości;)

      P.S - teraz już wiem dlaczego myślałaś, że wzięłam te słowa do siebie;) Nie czytałam wcześniej Twojej odpowiedzi:)

      Usuń
  11. Rozumiem Cię w 100%! U nas też było ciężko, też zakończone szybko. Też nie czułam się najlepiej i zamiast cieszyć się dzieciątkiem ja ryczałam w poduszkę. Może też kiedyś o tym napiszę. Pamiętaj że jesteś najlepszą mamą swojej cudnej córki :)

    OdpowiedzUsuń
  12. O kurcze, rzeczywiście sporo przeżyłaś. Pewnie ciężko było Ci się pozbierać, bo nie dość, że poród ciężki to jeszcze walka z mlekiem...Nie ma się co obwiniać, bo jednak walczyłaś. Na pewno dają Ci do myślenia wszystkie komentarze zagorzałych 'laktywistek', które najlepiej to by udusiły za karmienie butelką. Dziwi mnie to jak tak można kogoś podsumowywać, jakby te osoby nie miały swoich problemów.
    Ja przed porodem zakładałam, że pokarmię może do pół roku, ale życie ułożyło inaczej to wszystko, poza tym człowiek nie zadawał sobie sprawy z wielu rzeczy po urodzeniu dziecka i np.to, że nie tylko ja mam zdanie, ale i dziecko ;) Ola pierś zawsze lubiła i dopiero od niedawna widzę, że już powoli ta miłość chyba zanika, bo je różne inne rzeczy. Karmię 10 miesięcy i już chciałabym się od tego uwolnić, ale odwlekam, bo jednak to jest wygodne i tanie, a mleko jakieś dawać trzeba, poza tym dziecko moje usypia przy piersi..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. widzisz ja po części oddycham z ulgą że nie karmię i że nie karmiłam długo, odstawienie nie jest łatwe, często znów okupione bólem nie tylko tym w nas ale i fizycznym, tabletki na zanik pokarmu są niejednokrotnie straszne... no chyba że wszystko odbywa się naturalnie, niestety ja wiem że naturalnie bym tego zrobic nie mogła i czekac w nieskończoność aż dziecko samo się odstawi. Zazdrościć tez nie zazdroszcze bo wiem z czym to się je, dziecko na butli jest całkiem inne, mama ma większe pole manewru, choć w moim przypadku do niczego się to nie przydaje ;-D

      Usuń
    2. Oj tak żebyś wiedziała, że ciężko mi się ruszyć gdzieś dalej. Sporo przez te 10 miesięcy poświęciłam dla niej i dalej poświęcam. Ale Olka kiedyś też posmakowała mm. Jak gdzieś chciałam wyjść to mąż podawał jej mm i wszystko było w porządku. Ale potem odrzuciła smoczek. Nie raz myślałam o odstawieniu, a z drugiej strony szkoda mi było, bo jednak miałam pokarm, a mm kosztuje. Każda z tych metod ma swoje i plusy i minusy

      Usuń
    3. myślę że wszystko zalezy od matki i jej potrzeb, moja siostra karmiła 2 lata i gdyby nie musiała przestać z przyczyn zdrowotnych dalej by to robiła- tak czuła, moj siostrzeniec wychowywał sie do tego czasu praktycznie na samym jej mleku - nic niechciał jeść innego... rósł jak na drożdzach, waga idealna... ile matek, ile dzieci -różne potrzeby, nawazniejsze to czuć się dobrze w tym co się robi, nic na siłę!

      Usuń
    4. Nie jest źle, martwią mnie inne rzeczy :)
      Majka jest zdrową i piękną dziewczynką, więc na pewno nie ucierpiała :)

      Usuń
  13. U nas też było źle ale ja czułam, że tak będzie bo moje piersi od początku wyglądały tak jak nie matki karmiącej.I w końcu przestałam słuchać wszystkich położnych i wyciągnęłam nakładki, które spowodowały, że zaczęłam czuć radość z karmienia. Gdy zadawałam pytanie czy to normalne, że karmienie boli bardziej niż rana po cięciu cesarskim słyszałam, że NIE i że wyolbrzymiam.
    Jak oglądałam reklamy uśmiechniętych karmiących matek w telewizji albo widziałam gdzieś siedzącą panią, która karmiąc sobie z kimś rozmawiała nie mogłam zrozumieć jak to możliwe. Moje karmienie sprowadzało się do zaciskania zębów i cichej modlitwy z prośbą aby ten koszmar wreszcie się skończył.Łza wyciskała łzę a mnie przygniatał ciężar poczucia winy, że co ze mnie za matka skoro nie potrafię nakarmić córki.
    Gdybym tak tkwiła w tych "dobrych radach" skończyło by się na karmieniu cycem po tygodniu. Dzięki nakładkom dałam radę 8 m-cy i nie widzę aby wpłynęły negatywnie na rozwój aparatu mowy mojej córki.
    Czasem warto posłuchać serca.
    Matka wie najlepiej co dobre dla jej dziecka.
    Teraz jak pojadę na porodówkę to wyjmę ostentacyjnie mój zestaw i niech któraś z pań spróbuje skomentować, że to złe dla mojego maluszka.

    OdpowiedzUsuń
  14. Doskonale Cię rozumiem. Ja też pierwsze dziecko, wielka presja, tłumaczenia wszystkich, ze kp jest proste, naturalne, ze cala masa kobiet to robi. Presja otoczenia, stres i moje wielkie chęci i przeświadczenie, że nie ma innej dobrej drogi.
    A później bol, niewiedza, brak pomocy i wiecznie glodne i płaczące dziecko, które nie umiało dobrze złapać brodawki, brak mleka i krzyki położnej, że co ze mnie za matka, ze własnego dziecka nie potrafię nakarmi. Po miesiącu Kuba przeszedł na mm i wtedy dopiero zaczęłam cieszyć się z uroków macierzyństwa. Miałam wreszcie najedzone, uśmiechnięte i pogodne dziecko.
    Z Maja założyłam sobie od razu, ze jak mi się uda karmić piersią to super. Jak nie to też będzie dobrze. I udało się bez stres i z większym dystansem. Karmiłam przez 19 miesięcy.
    Czy Kuba ucierpiał na tym? Na pewno nie. I nawet mam wrażenie, ze rozwijał się szybciej, miej chorował, ale był tak samo szczęśliwy jak siostra :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Rozumiem cię całkowiecie! Zgadzam się z Tobą!

    OdpowiedzUsuń
  16. Mnie po pierwszym porodzie (też cc) dopadła depresja poporodowa... Walka o karmienie piersią też była, ponieważ córcia była wcześniakiem i nie miała odruchu ssania - nie radziła sobie ani ona ani ja z przystawieniem. Pomocy w szpitalu praktycznie żadnej. Jedynym plusem było to, że miałam dużo pokarmu ale to o dziwo dobijało mnie jeszcze bardziej - miałam morze mleka a nie potrafiłam nakarmić nim swojego dziecka :| Udało się jednak wywalczyć karmienie cycem przy dokarmianiu mlekiem z butli a później samą piersią :) Przy drugim dziecku była już tylko sielanka ;) Przy drugim dziecku ma się już inne podejście do wielu rzeczy, większe doświadczenie i dzięki temu można się nie przejmować tym co mówią inni :)
    Jedynym minusem karmienia piersią było to, że dzieci traktowały mnie również jako smoczek. Niestety nie chciały tradycyjnych smoczków ze sklepu. Gdy jednak ten fakt zaczynał mi dokuczać to wiedziałam, że nadeszła pora na odstawienie od piersi - córka miała 1,5 roku a synek 20 miesięcy gdy to nastąpiło :) Bardzo się cieszę, że udało mi się tyle czasu karmić piersią. Nie uważam jednak, że jest to jedyna słuszna droga. Mleko modyfikowane też jest dla dzieci i gdy z różnych przyczyn musi być podawane nie oznacza, że dziecku dzieje się krzywda. Najważniejsze, że dzieci nie są głodne i mają pełne brzuszki :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Współczuję Ci tych doświadczeń. Nic na siłę, taka jest prawda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. widzisz droga do Kp jest trudna, nie znam matki która by jej nie okupiła łzami, bólem i mocnym zaciskaniem zębów. wiele kobiet uważa że jeśli one dały radę to inna też może, wszak jej nie było łatwo...!
      apsolutnie niechciałam wywołać pospolitego wspólczucia tym co napisałam, szkoda że tak jak Ty nie trafiłam na dobrą duszyczkę która by mi pomogła. po wizycie położnej laktacyjnej ryczałam dwie godziny a Maja spała trzy z wykończenia, wsparcie jakie dostałam bardziej zaszkodziło nam niz pomoglo, cóż czasem nie wychodzi wszystko tak jak zaplanowaliśmy, szkoda tylko że z taką nagonką się to wiąże.

      Usuń
  18. Madziu, jak przeczytałam ten post - poruszyłam się, odżyły moje wspomnienia. Moja ciąża - choć upragniona ze względu na chorobę kobiecą, która niszczy możliwość macierzyństwa - była udręką. Leki w ciąży - strachem. A poród - bólem. Udało się siłami natury, ale głównie dlatego, że miałam ZOO, a cesarka byłaby ryzykiem w mojej endometriozie. I potem ta nauka karmienia, masakra. W szpitalu mnie na siłę zatrzymali bo nie umiałam karmić. I znęcali się psychicznie do krwi, laktatorami elektrycznymi. W domu była butelka, ale na szczęście odwiedziła mnie położna środowiskowa, która zadbała o moje piersi i naukę karmienia. Udało się. Byłam wtedy zupełnie sama, daleko od rodziny, tylko maż mi pomagał. Jak to dobrze, że los zesłał mi tego anioła w osobie położnej, która odwiedzała w domu matki z dziećmi. Ale udręka psychiczna pozostaje w pamięci. Teraz jeszcze mocniej doceniam moją mamę, rodziców.....to na prawdę ogromny wysiłek donosić, urodzić i wykarmić. I nie potępiam żadnej mamy za to jak karmi, bo to nie ma znaczenia (mnie mama nie karmiła piersią i jakoś nie ma to dla mnie znaczenia ani teraz, ani nie miało gdy byłam niemowlakiem).

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje serdecznie za odwiedziny na naszym kawałku blogosfery :-D Jeśli podobał Ci się post zostaw mały ślad w postaci komentarza, tym samym zapraszasz mnie do swojego świata:-)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...