wtorek, 9 kwietnia 2013

znów paplam

Przeglądając FB natknęłam się na artykuł  KLIK, streszczjąc chodzi o to, w co ubieramy nasze dzieci i jaką wagę do tego przykładamy. 
Dawno chodziły za mną pewne przemyślenia, on nakłonił mnie do przelania ich na bloga.

Osobiście lubię kupować Majce ciuszki, rzadko jednak są to ciuchy z górnej półki lub też nie przecenione, uważam że dziecko tak szybko rośnie iż nie ma sensu wydawać ciężkich pieniędzy, wolę je ulokować w inny sposób.
Podziwiam też dzieci które chcą/lubią się przebierać, u nas Maja zakłada tylko to w czym jest jej wygodnie, jeśli coś ją uwiera zaraz wrzeszczy jak syrena
-To nie... to nieeee, to nie.......

Częsta u rodziców jest też awersja do ciuchów z bohaterami bajek, koloru różowego dla dziewczynek, za to  futrzak i buty na koturnie dla 4 latki jak najbardziej na tak...
o_O
Ja uważam to za normalny etap w rozwoju każdego dziecka, jedno lubi dziwnego kota z Chin, inne woli myszkę Miki, kolejne zaś te okropne Barbie, ale co w tym złego...?

Nie okradajmy naszych dzieci z dzieciństwa, dajmy im brudzić ciuchy, kopać piłkę w trampkach w których może przytrafić się dziura, nosić ulubione kolory i wzory.

Post nie jest atakiem na nikogo, są to moje osobiste przemyślenia, sprzeciw wobec tego co się dzieje bo straszne jest to iż 4 latek nie chce się bawić z innym tylko dlatego, że ten nie ma markowych butów:(
a wiecie co jest jeszcze straszniejsze...?
to że dzieci nie potrafią się bawić...
również na tym samym portalu zobaczyłam relację z urodzin mojej koleżanki, a tam 3 chłopców siedzi, jeden z laptopem drugi z tabletem, najmniejszy zagląda przez ramię...
takie to SMUTNE dla mnie
Oczu nawet nie podnieśli do zdjęcia:(

Ja jestem przerażona, zniesmaczona i ja protestuję...
nie chcę aby w takim mikro-dorosłym świecie dorastała moja córka, chcę normalności dla niej, dla nas...
chcę czytać bajki przewracając strony, chcę czuć zapach książki, chcę aby przychodziła brudna ze szczęśliwą, uśmiechniętą buzią do domu, chcę słyszeć świergot dziewczęcego głosu a nie gry komputerowej, chcę grać w gry planszowe, ślepić nad puzzlami
itd...
Cicha nadzieja się tli w moim sercu, że uda nam się wychować Majkę "zdrowo"
zdaję sobie sprawę, że pewnych spraw nie da się uniknąć jednak będziemy walczyć aby zachować równowagę.

30 komentarzy:

  1. Nie znoszę barbie, drażni mnie peppa i wiele innych, ale jeszcze bardziej drażni mnie dziecko w butach na obcasie i ze szminka na ustach....Jak mi Hania kiedyś się rozkocha w teletubisiach to przeżyję nawet teletubisiową pościel czy majtki;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ze wszystkim można przesadzić, z ubieraniem dziecka też. Ale tak naprawdę zależy co my dorośli uważamy na jakiś temat. Dzieci to chłoną i potem są problemy. Coś takiego jak beztroskie dzieciństwo istnieje tylko we wspomnieniach starszych. Ja pamiętam jeszcze trochę podstawówkę, jak ktoś nie miał lalki z Pewexu, albo choć kredek przysłanych przez rodzinę z zagranicy, to był nikim, siedział sam w kącie. Pewnie w małych miejscowościach było lepiej, wszyscy klepali starą bidę, ale w Warszawie do jednej szkoły chodziły dzieci o bardzo zróżnicowanej zamożności i pomimo obowiązku chodzenia w mundurku szpanowało się, czym się dało. Ostatnio znalazłam niemiecki papier kolorowy z pierwszej klasy, wujek przysłał w paczce, po dziś dzień trzymam go w "starych śmieciach" jak relikwię. Bo dzięki niemu przez jakiś czas byłam kimś. A przecież miałam tylko siedem lat, powinnam mieć beztroskie dzieciństwo.

    Teraz jest jeszcze gorzej, bo różnice w zamożności są spore to i rywalizacja między dziećmi jest jeszcze większa. Już teraz robię oszczędności, na te lalki Barbi, tablety i co tam jeszcze, nie chcę by moje dziecko czuło się nikim. Przy tym wszystkim moja niechęć do stygmatyzacji płci różowymi ubrankami i wpychaniem dziewczynkom na siłę lalek oraz urządzeń do zajmowania się domem to małe miki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja nie twierdze ze Majka nie bedzie miala tableta, komorki czy tez Barbi, chciałabym wyposrodkowac cala ta nagonke na nas rodzicow, pokazac jasna strone mocy ;-)

      Usuń
    2. To na pewno, żaden tablet nie zastąpi całego dnia spędzonego w towarzystwie rodziców. Pamiętam, że miałam w drugiej połowie podstawówki lalkę z Pewexu do zabierania do szkoły, guzik mnie obchodziła na co dzień, ona była do wyrabiania pozycji w grupie, prywatnie wolałam bawić się z bratem samochodami i wszystkie ciepłe weekendy jakie się dało spędzać z mamą i babcią na działce wśród truskawek, mirabelek, malin oraz pokrzyw (hodowanych specjalnie na szampon) ;)

      Usuń
  3. Ja też kupuję na przecenach lub w lumpeksach, ale staram się, żeby to były ciuchy stonowane, żeby móc je założyć do wszystkiego. Ale tak jak pisze anjami, jeśli Artur zakocha się w bohaterze z kreskówki lub będzie chciał taką, a nie inną bluzkę, przeżyje wszystko. A puzzle, książki i gry planszowe jak najbardziej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mi ciezko bedzie oswoic sie z lalkami Barbie na koszulkach... tak ich nie cierpie:(

      Usuń
  4. ja już dawno w zasadzie przestałam przejmować się kolorami,wzorami,postaciami bajkowymi.Kupuję to co dziecku się podoba i jest wygodne.Wiem,że małemu mogę ewentualnie swoją wolę narzucić,problem zaczyna się w wieku starszym.Wtedy i tak większy niestety wpływ na dziecko mają rówieśnicy niż ja.Bardzo przykre jest to,że jedne dzieci mają buty za sumę która innej rodzinie na czynsz by wystrczyła,ale bardziej przykre jest to,że dzieci przynoszą to wszystko do szkoły i jeśli czegoś nie masz "nie istniejesz" I zaczyna się od głupiego ołówka a kończy na kurtce,butach czy plecaku za 500zł.Tego uczą dzieci dorośli.Koleżanka kiedyś mi powiedziała: jak mam to kupuję.Dlaczego córka ma chodzić w trampkach za 70zł jak stać mnie na 500. Dla mnie to chore.Nie uczy niczego. Moja córka też ma różne,droższe rzeczy ,ale na większość musi sobie "uzbierać".
    Świat zwariował.Niedługo mąż z żoną będą ze sobą na fb rozmawiać a dzieci mieć tyko kolegów z kompa.Nie widać biegających dzieciaków,trzepaki puste:) Uważam,że moje dziecinstwo było świetne i nie zamieniłabym je na to z tabletami,fejsami,milionem ciuchów,firmowych rzeczy.I chciałabym żeby moje dzieci też ceniły prawdziwe wartości a nie kasę.

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Inna sprawa, że te trzepaki są puste bo mimo wszystko jest mniej bezpiecznie niż 20 lat temu :( co nie zmienia faktu, że jak najbardziej popieram chęć wychowania malucha na osobę nawiązującą Relacje a nie kontakty na fb czy innej platformie. Mój dwulatek nie ma dostępu do normalnej komórki, tabletu czy komputera. Tv w bardzo ograniczonym zakresie. A wiem, że są dzieci które w jego wieku umieją włączyć same komp i ulubioną bajkę na nim :( może go ograniczam, nie wiem. Na razie promuję puzzle, książki i ciastolinę, dopóki jeszcze mam na niego wpływ...

      Usuń
    2. tego co zle szybko sie dzieci ucza, moze nawet za szybko:(

      Usuń
  5. To wszystko jest tylko i wyłącznie wyborem rodziców, chcą by dzieci miały wszystko to co najlepsze i tym samym to czego nie mają 'inni'. W ten głupi sposób sami się gubią i nie umieją przekazac własnym dzieciom tych prawdziwych radości i wartości.

    OdpowiedzUsuń
  6. To prawda. Dzieci nie potrafią się bawić, a my dorośli często kupujemy im zabawki w postaci nowych telefeonow, tabletów, komputerów czy telewizorów..

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj to ja też się dopisze:-)
    Ciekawy artykuł - ale wydaje mi się ze większosc rodziców wośrodkowuje to wszystko co napisano - nie znam nikogo kto wydaje 300zl na spodenki ale i nie mam bezpośredniego kontaktu z ludźmi którym totalnie nie zależy na tym jak wyglądają. Jeśli o styl ubierania chodzi ja moją O. uczę kilku prostych zasad: 1) jak gdzies wychodzisz ubierz się stosownie do okoliczności, wygodnie, schludnie, 2) jak wracasz do domu od razu się przebierasz w dresy bądź legginsy - w ciuchy którym kolejna plama nie zaszkodzi, 3) na plac zabaw, na boisko, na spacer wokół domu ubierz wygodną kurtkę, trampki, badź podobne buty ( nie baleriny !!), 4) nie mieszaj kolorów typu: legginsy w paski a bluzeczka w groszki...5) lubimy bajkowe postaci, mamy juz ciuszki z Myszką Minnie, z Kucykiem Pony, z Myszką next'ową - to jej się podoba więc nie to ma...teraz jest na to czas i ja temu przyklaskuję - byle na wesele tego nie zakładała:-)... 6)Sama juz wiem co jej się podoba a czego nie lubi i w czym chodzic nie bedzie - nawet nie kupuję takich rzeczy choc nieraz powzdycham sobie do wieszaków w sklepie i tak to pokrótce wygląda. Do przedszkola kupuję jej tanie bluzeczki z Primarka - ostatnio dałam jej pewną lekcję bo wrócila z dziurą w bluzce na brzuszku i bała się powiedziec mi co sie stało, ze bluzka podarta - a ja do tej pory nigdy na nią nie krzyczałam o ciuchy - dla mnie plama, dziura u dziecka to normalka - więc po godzinie wyciągnełam z niej skąd ma dziurę ( robila dla mnie laurkę i nozyczakmi niechcący wycięła) i wytłumaczyłam ze tak sie zdarza, to tylko bluzka, mozna kupic kolejną ważne by nie pocięłą paluszków ani innych części ciała:-) Myślę, ze własnie na takich przykładach dziecko najlepiej zrozumie o co w tym ubieraniu chodzi:-) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Wszystko to wina nas dorosłych kto zapewnia tą super nowoczesną rozrywkę dzieciom-dorośli. Ja swojemu dziecku nie kupuję zabawek tych jak dla mnie pseudoedukacyjnych fischerowych cudów ma dwie zabawki tego typu i wcale nie jest nimi zainteresowana bardziej woli zwykłe klocki, kredki, małe ludziki, bajki w TV mając prawie 2 latka jeszcze nie obejrzała i chronić przed TV będę ją możliwie jak najdłużej za to są u nas na pierwszym miejscu książeczki i bajki czytane do snu baśnie, które wypożyczyłam z biblioteki i wiecie co w tym jest smutnego, że przede mną te baśnie wypożyczył ktoś 6 lat temu :( komórki, laptopa, pilotów nie wolno jej tykać to są rzeczy mamy i taty, a najbardziej rozwalają mnie dumni rodzice, którzy obrastają w piórka z dumy, że ich 4 letnie dziecko potrafi klikać na komórce w gierkę, albo na youtubie oglądać kolejne bajki czy piosenki i spędza cały boży dzień przed tymi zbawiennymi wymysłami nowoczesnej techniki. Mój chrześniak 10 letni wychowywany jest w podobnym zamyśle jak ja i co on potrafi znaleźć kolegów, z którymi lata po podwórku i bawią się w jakieś swoje zabawy dla kontrastu chrześniak mojego męża 12 letni nie potrafi bawić się inaczej ze swoimi kolegami jak gry na konsoli i kompie i obżeranie się chipsami, a rodzice nie widzą nic w tym złego nie widzą. I kolejny ostatni [przykład moja koleżanka była ostatnio na obozie jako wychowawczyni i co ją zdruzgotało, to że nie było latania i przesiadywania po pokojach tam młodzież komunikowała się z jednego pokoju do drugiego za pomocą fejsa :( Tak więc los naszych dziec i leży w naszych rękach rękach dorosłych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no tak calkiem mozliwe ja znam osoby ktore w jednym domu sla sobie smsa ;-P

      Usuń
    2. A moje dziecko tak uwielbia klawiaturę od komputera, że już ma własną. Taką starą, prawie popsutą, która jest niepodłączona nigdzie. Tylko uważam, by się nie udusiła kablem, więc żadnej zabawy bez mamy lub taty. Dzięki temu mogę coś napisać przy komputerze mając ją na kolanach, inaczej stukałaby w klawisze razem ze mną. Umiała już tak mając 3 miesiące :)))) Do komórki też się dobrała, a jakże, na szczęście mam dotykowca i sam się nie włącza, trzeba nacisnąć odpowiedni przycisk i wykonać gest. Ale żeby nie zniszczyła, załatwiliśmy jej atrapę prawdziwej komórki (takie co stoją w sklepach na witrynach i udają prawdziwe telefony). Do netbooka też mi się już dobierała, siłą ją musiałam oderwać od pokrowca. Może są dzieci, które udaje się odizolować od technologii, u mnie w domu już się wszyscy poddali, jak mała zacznie chodzić, trzeba będzie zahasłować wszystkie komputery w domu, żeby się nie dorwała. A jak będzie starsza, to pewnie dam jej mojego starego netbooka, i tak ledwo zipie trzylatek, to niech psuje, lepiej jego niż mój komputer do pracy (pracuję w domu);)

      Usuń
  9. A moje dziecko obsluguje i tableta i komorke . i nie uwazam ze powinnam je chronic przed tym, w dzisiejszych czasach , bo jak to ktos napisal wyzej nie chce zeby byla nikim i byla odrzucona bo nie umie obslugiwac dzisiejszych uzadzen. Ale oczywiscie ma ograniczenia pol godzinki i nie wiecej ( i nie na wieczor bo wtedy sie "ogłupia" i niechce isc spac ) Ale też gra w gry planszowe , uklada puzzle, maluje , klei itp wiec wszystko po trochu. A ciuchy to uwielbia myszke minni i mamusia kupuje ale tylko te z przecen , bo uwazam ze dawac za bluzke tyle pieniedzy tylko dlatego ze jest tam myszka to glupota.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. najwazniejsze znaleźć złoty środek!

      Usuń
  10. ostatnio na którymś spacerze też dużo o tym myślałam...
    kiedyś ...kiedy ja byłam mała place zabaw były pełne dzieci
    teraz place zabaw świecą pustkami
    ja umiałam się bawić bez gry komputerowej a największą radość sprawiały rzeczy najprostsze
    teraz to już jest zdecydowanie inne pokolenie

    OdpowiedzUsuń
  11. Obawiam się, że przed tym nie ochronimy naszych dzieci.. przed techniką, parciem w przód i nowoczesnością. Nie jestem zwolenniczką wychowywania przez Internet i najnowsze cuda techniczne. To zjadacz mózgu. Pozbawiacz logicznego myślenia.
    Nie zawsze rodzic może wpłynąć na dziecko tak, żeby wychowywało się w społeczeństwie normalnie. Bo który dzieciak chce być wytykany palcami? Potem zaczynają się bunty, kłótnie, niezrozumienie.
    Ja mam tylko nadzieję, że uda mi się poukładać w głowie Majce tak, żeby wiedziała co jest dobre a co złe, co powinno jej służyć do zabawy, a co do życia codziennego itd.
    No i mam nadzieję, że mimo wszystko będzie dzieckiem oczytanym, a nie złapanym w sieć.

    OdpowiedzUsuń
  12. ja przyznam szczrze, że gubie się w tym świecie, z jednej strony cała ta "technologia", która wkrada się w każdą dziedzinę życia i nie oszukujmy się to będzie tylko narastać. Moje dzieciństwo bez komórki, komputera, ale za to z zabawami w chowanego na podwórku, umawianiem się na trzepaku i zwykłe brudzenie się na dworze było super. Chcielibyśmy to wszystko wyważyć i sprawić żeby Ben miał wspaniałe dzieciństwo, a jak nam wyjdzie, to już on oceni X lat:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. najwazniejsze ze sie starac bedziemy :*

      Usuń
    2. dokładnie! Miejmy nadzieję, że nasze pociechy kiedyś to docenią:)))

      Usuń
    3. A ja się na podwórku nudziłam, wolałam telewizję i marzyłam o szkole przez radio. Kiedyś czytałam, że dzieci w Australii tak się uczą, mają specjalne urządzenia i zamiast chodzić do szkoły uczą się w domu. To tak jakby uczyć się za pomocą internetu i wysyłać klasówki mejlem. Jak mi się marzy taka szkoła dla własnego dziecka, ale chyba się nie uda. Ja jestem z tej drugiej strony, partner z internetu, prawie nie mam znajomych poznanych inaczej, tylko ze studiów i to bardzo słabe znajomości, najwięcej przyjaciół poznałam dzięki poruszaniu się w wirtualnym świecie i to właśnie te przyjaźnie przetrwały próbę czasu. A że muszę czasem pojechać do innego miasta, by się z nimi zobaczyć... no trudno! I tak dobrze, że nie do innego kraju ;)

      Usuń
  13. Ja uważam, że wszystko co nas uszczęśliwia jest dla ludzi czyli nas. Oglądam czasami piękne zdjęcie z sesji z super ubraniami i wzdycham. Ale to tylko piękne zdjęcia, które się maja nijak do życia. Jak chcę wypić spokojnie kawę to daję dziecku pilot i siadamy przytuleni oglądając TV. Nie wyobrażam sobie spędzać tak dnia. Uwielbiam biegać za moim dzieckiem, wydawać dziwne dźwięki jeżdżąc samochodzikiem. Mam nadzieję , że uda mi się go wychować tak "normalnie".

    OdpowiedzUsuń
  14. jakieś 2-3 lata temu przechodzę koło 2 dziewczynek siedzących w piaskownicy, nagle dzwoni telefon jedna z dziewczynek wyciąga nokię 6300, oczy mi wyszły bo akuratnie był to telefon "z wyższej półki" wtedy i ja miałam o wiele, wiele gorszy model a dziecko miało może 5-6 lat.

    ja sobie doskonale zdaję sprawe, że czeka mnie fascynacja jakimś bohaterem: pocieszam się, że będzie to szybciej zig zag niż barbie.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja też nie kupuję ciuchów dla dzieci za nie wiadomo jakie pieniądze - jakiś extra ciuszek dostają wtedy gdy jest on potrzebny bo np. idziemy na wesele lub innego typu elegancką imprezę. Czasem też dostają coś fajnego w prezencie. Ja zazwyczaj kupuję takie ubrania które są potrzebne i mogą je nosić w normalne dni i nie będzie mi szkoda gdy je zabrudzą. Często kupuję na promocjach. Fabian jeszcze nie wyraża swojego zdania w kwestii tego w co go ubieram. Emilka jednak potrafi powiedzieć, że czegoś nie ubierze - najchętniej chodziłaby cały czas w sukienkach lub tunikach i getrach. Wiem, ze największą frajdę sprawiają jej ubrania dziewczęce najlepiej w kolorze różowym z Barbie, My Little Pony lub Hello Kitty ;) Buty kupuję natomiast tylko takie, które mają pozytywną opinię u ortopedów...
    Co do zabawek - mamy w domu i tanie, proste zabawki jak również zabawki droższe. Pełno również u nas książek, bloków, kredek, farb czy różnego rodzaju klocków. Dzieciaki bawią się raz jednymi, raz drugimi w zależności na co mają ochotę. Czasem bawią się bez zabawek. A czasami oglądają bajki czy Emilka gra na komputerze w grę edukacyjną (max 30 minut kilka razy w miesiącu). Ważne aby pozwolić dziecku na różne zajęcia :) Wkrótce będzie wiosna i większość czasu będziemy spędzać na spacerach lub placach zabaw a zabawki będą czekać na gorszą pogodę w kacie pokoju :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ubieram Igiego ładnie, bo dzieciaki szybko wyrastają z ubrań, więc szkoda mi oszczędzać, co mam. Igi zazwyczaj dostaje ciuchy po kimś. Za mały jest, by mówić tu o jakimkolwiek szpanie, w przedszkolach rewii mody nie widzę, w szkole pewnie jest już jakaś klasyfikacja.
    No ale powiedzmy soboe szczerze: moja rodzicielska w tym głowa, zeby a. Moje dzoecko umialo zyc normalnie, nie zaprzatajac sobie glowy metka na dzinsach. B. Jesli tej metki miec nie bedzie, jego amopoczucie bedzie zalezalo od wartosci, jakie mu przekazę.
    Tv nie mamy, dostep do komputera co prawda jest, ale bajki w minimum. Zamierzamy pokazac Ignasiowi takie zycie, zeby nie zapadł na chorobę komputerową... Miałabym wyrzuty sumienia, ze ograbiam go z dziecinstwa.
    Sama tez nie zamierzam zarabiac na przedmioty, a na wrazenia i kase przeznaczac na wyjazdy, a nie symbole materialnego statusu, ktore w dluzszym czasie nic nie znacza, tylko poprawiaja nasz nastroj na chwilę :)
    Zabawek mamy mało, ale przemyslane, tym bardziej, ze ja nie znoszę plastiku, więc to głownie drewno. A Igi najlepiej bawi się rzeczami niewidzialnymi :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje serdecznie za odwiedziny na naszym kawałku blogosfery :-D Jeśli podobał Ci się post zostaw mały ślad w postaci komentarza, tym samym zapraszasz mnie do swojego świata:-)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...