sobota, 2 lutego 2013

Troszkę matkowania - buduar

Mama to tak dumnie brzmi... a kiedyś myślałam że to najgorszy scenariusz życiowy jaki może mi się przytrafić, bałam się jak ognia "tych spraw".
Widziałam jak w liceum parę moich koleżanek "wpadło" jak ich życie diametralnie się zmieniło, ja byłam szczęśliwą nastolatką a one popychały wózek... czy były szczęśliwe?
nie wiem...
Z perspektywy czasu stwierdzam, że obrałam dla siebie najlepszą z dróg czekając tak długo na dziecię me, nie czuję że coś straciłam, że czegoś nie przeżyłam, że się nie wyszumiałam...
dla mnie troszkę przykre jest jak kobieta w moim wieku chce mnie wyciągnąć na imprezę, gdzie chodza nastki, moje tłumaczenia że to nie dla mnie kwitowane jest
-Ale Ty nudna jesteś....
-Serio??
Teraz może i jestem nudna, ale za to spełniona, szczęśliwa i mocno kochającą swoje dziecie mamą, bo na pierwszym miejscu właśnie nią jestem, tak czuję, potem jestem kobieta, żoną itd....;)
Swoje przeżyłam i dziękuję losowi że tak mną pokierował i jestem w tym miejscu mojego życia.

Teraz część zabawna...
w liceum miałam strasznie krzywy obraz macierzyństwa, wyobrażałam sobie dwoje dzieci na rękach. które drą kopary i za nic nie chcą się uspokoić, matki chodzą z tłustymi włosami, śmierdzą bo nie mają czasu się umyć, są grube i łykają tabletki na depresję... 

Obraz ten dość długo mi towarzyszył, odstraszał amantów, a może to ja ich skutecznie separowałam ;-)

Co się okazało...?
że matki wcale nie są grube, może maja jakiś boczek, ale na pewno się nie toczą ;-)
Macierzyństwo po "przetarciu"  okazuję się uskrzydlającym doświadczeniem, uzaleznieniem na całe życie...
Dziecko wcale nie musi ciągle wrzeszczeć, a może się wiecznie uśmiechać, nawet przez sen...
Matka - kobieta musi znaleźć odrobinkę czasu dla siebie i wygląda całkiem przyzwoicie, jak po nie przespanej nocy nałoży makijaż ;) heheh

Macierzyństwo dla mnie jest niezwykłe, inspirujące, magiczne, uwielbiam patrzeć na moją Bee, doświadczać wszystkiego na nowo razem z nią... dzięki Majce odkryłam nową siebie...
Dziękuję Ci córeczko że jesteś, za każdy Twój uśmiech i przytulas.
Tofam Cię:*

35 komentarzy:

  1. ach, jak dobrze Cie rozumiem :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi się macierzyństwo kojarzy z czymś pięknym:)

    OdpowiedzUsuń
  3. No to ja tez jestem nudna ;)
    Macierzynstwo zmienilo mnie... i to bardzo.
    Spelniam sie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. spelniona mama to szczesliwa mama:)

      Usuń
  4. Ja też w takim razie do nudnych należę.
    Bycie matką zmienia wszystko, całe dotychczasowe życie, zmieniają się priorytety, ale nie są to zmiany na gorsze. Bycie matką jest cudownym doświadczeniem, ale jak to z wieloma doświadczeniami bywa dopóki ktoś sam nie doświadczy to nie potrafi zrozumieć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w moim otoczenie sa przedewszystkim matki, srednia wieku 30 ;-)

      Usuń
  5. ja miałam bardzo długo takie kiepskie skojarzenia za macierzyństwem, chyba do 22, albo nawet 23 lat :) A teraz też myślę podobnie do ciebie, że to cudowne doświadczenie, które zmienia nas owszem, ale tylko pozytywnie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Anonimowy2/2/13 10:06

    :* slodkie cudownie sie czyta na prawde :* Kocham WAS!

    OdpowiedzUsuń
  7. no to ja tez w takim razie jestem nudna do potęgi hehe, mój mąż stwierdził,że na swoje 40 urodziny (czyli w przyszłym roku)idzie na dyskotekę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ciekawe jak szybko z niej wroci...heheh

      Usuń
  8. Ja zawsze kojarzyłam dobrze macierzyństwo i dzieci - może dlatego, że od zawsze gdzieś w pobliżu były mniejsze ode mnie dzieciaki, którymi mogłam się zająć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. koło mnie też było pełno dzieciątek, czułam się raczej zniewolona przez nie... instynkt macierzyski był mi obcy ;-D

      Usuń
  9. Ja zawsze chciałam mieć dziecko, teraz gdy je mam to zdarzają się dni, kiedy chodzę z tłustymi włosami a dziecko się drze, ale to wyjątki, macierzyństwo jest cudowne! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja myślałam zawsze, że będę karierę zawodową kochać i jej matkować:P

      Usuń
  10. O widzisz, miałam w głowie podobny obraz macierzyństwa. Jeszcze 2 lata temu, a przecież to jakby było wczoraj. Wyszumiałam się w życiu, wybawiłam i złapałam co swoje, nie mogę narzekać. A teraz mam najpiękniejszy dar jaki mogłam sobie wymarzyć. Dziecko zmienia kobietę- moim zdaniem na lepsze, ale przekonać się o tym może dopiero w momencie kiedy to dziecko się pojawi. Gdybanie i zastanawianie się jak to będzie nic tu nie daje.
    Powiem Ci, że tak jak Ty ogromnie się cieszę, że mam Mateuszka teraz, a nie wtedy kiedy miałam lat naście, czy jak byłam na studiach. Teraz czuję się dojrzalsza i wiem, że bardzo mojego synka pragnęłam aby był, a fakt, że jest z nami doceniam jak nic innego.
    A imprezy.. nie czuję takiej potrzeby. Masz rację, kobiety w naszym wieku na imprezie z nastolatkami zakrawają na śmieszność. Lub desperację :P

    OdpowiedzUsuń
  11. No to ja tez jestem nudna :) haha Wybawilam sie wczesniej i jakos nie ciagnie mnie na dyskoteki. Choc w najblizszy czwartek jade na imprezke Karnawalowa dla kobiet :) Podkreslam tylko kobiet :) W zeszlym roku mezczyzni byli ,ale jako kelnerzy :)aa i pytalam sie meza i powiedzial ,ze w wordzie,tam powiekszysz zdjecia. Ja za bardzo nie wiem ,bo przewaznie ide do niego i on mi drukuje. Milego weekendu Ci zycze :) Buziaczki

    OdpowiedzUsuń
  12. trafiłaś w sedno z tym wyciąganiem na beznadziejne imprezy podczas gdy najlepszy jump jest w domu :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Szczera prawda, a do macierzyństwa każdy dorasta indywidualnie:)

    OdpowiedzUsuń
  14. pięknie napisane.

    Ja macierzyństwo widziałam jako poświęcenie - siebie, swojego czasu, swojej wolności. Jeszcze jakieś 1,5 roku temu średnio chciałam mieć dzieci - byłam idealnym "szczurem wyścigowym" tocząc cudowne życie korporacyjne. Decyzję o macierzyństwie odwlekłabym chyba w nieskończoność, gdyby nie Małżonek. Dzisiaj dziękuję mu każdego dnia, że tak bardzo chciał, że nie pozwolił mi odwlekać tego.
    Z drugiej strony cieszę się, że dziecko nie pojawiło się wcześniej, gdyż właśnie mogłam się wybawić, poznać siebie.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja według moich koleżanek jestem zdecydowanie za młoda na bycie mama (mam 26 lat ) Dziecka chciałam pragnelam jak niczego innego na świecie ;)
    Macierzyństwa nie zamienilabym na nic innego kocham patrzec jak z dnia na dzień moj syn rozwija sie wspaniale , coraz wiecej potrafi ;) żadna nagroda premia nie jest lepsza od uśmiechu na jego twarzy kiedy mnie widzi

    OdpowiedzUsuń
  16. ja nie wiem skąd ten stereotyp, że mamuśki muszą być zaniedbane...bzdura!!!! wszystko zależy od kobiety ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. to znaczy od jej chcenia ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Zazwyczaj "dziewczynki" , ja nazywam te kobiety, które mamusiami jeszcze nie są, mają inny światopogląd na macierzyństwo a także na kobiety, które mają rodziny i dzieci. Dla nich istnieją poważniejsze problemy niż dla nas MAM, problemu typu "Jej, w co ja się ubiorę na dzisiejszą imprezę" , " Gdzie dzisiaj melanż".... a tymczasem my żyjemy każdym dniem z dzieckiem, mężem, myśląc jak go przetrwać, a co najlepsze jak być dobrą mamą i żoną. Irytuje mnie zachowanie moich koleżanek, niby są w moim wieku, ale czy emocjonalnie jestem starsza od nich o 10 lat?

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja również jestem szczęśliwa, że urodziłam w takim wieku kiedy wszystko miałam "poukładane" zresztą we dwójke tak chcieliśmy, planowaliśmy i się udało. Jestem również zdania, że dziecko w żaden sposób nie ogranicza spotkań towarzyskich i wychodnego w gronie przyjaciół

    OdpowiedzUsuń
  20. Mam podobnie. Też jestem tą nudziara, która jak odwiedzi polskę to chce się ponudzić z dzieckiem i ukochanym na działce u rodziców, a nie imprezowac w klubach dla nastolatek. :-))

    OdpowiedzUsuń
  21. Wiesz, ja nigdy do macierzyństwa nie podchodziłam jako do czegoś strasznego, ale zawsze czułam, że poważny związek i dzieci to dopiero po trzydziestce. Decydowały tu głównie kwestie finansowe (oraz samo życie). Dzieci "za wcześnie" czasem rujnują życie, bo człowiekowi się wydaje że wszyscy imprezują a on nie. A w praktyce na imprezy chodzi jakiś odsetek ludzi zabawowych, a inni robią masę innych rzeczy, które spokojnie można robić mając dzieci. Mnie na przykład imprezy nigdy nie pociągały, ale lubiłam podróżować. Teraz mam przymusową przerwę, nie mogę sobie zniknąć na kilka tygodni ot tak. Ale nie jestem zmartwiona, wiedziałam o tym, miałam czas się wyszumieć, teraz pomalutku organizuję czas, by starczyło na krótkie wycieczki. Z czasem będę podróżować z małą. I już :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Mnie najbardziej irytowało w matkach rozmowy o kupach... :) Wydawało mi się, że bycie matką to tylko pieluchy i kupy :) Od kiedy jestem mamą już rozumiem jak kupy są ważne (szczególnie w pierwszych 3 miesiącach życia) i że obserwowanie ich ma swoje dobre strony (np czy syn nie przyniósł z żłobka owsików). Za miesiąc czeka mnie powtórka z rozrywki, czyli drugi synek przyjdzie na świat i znów stanę się nudną pieluchową matką polką :) Ale jak ja to uwielbiam!!!!
    Ps. Dziecko i podróżowanie to nie kłopot. Wyruszyliśmy w Tatry kiedy Jaś miał niecałe 7 miesięcy. Było wspaniale!!!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje serdecznie za odwiedziny na naszym kawałku blogosfery :-D Jeśli podobał Ci się post zostaw mały ślad w postaci komentarza, tym samym zapraszasz mnie do swojego świata:-)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...