niedziela, 6 stycznia 2013

Da sie? czy się nie da..?

Wczoraj znajomi zaprosili nas aby oblać ich mały sukces do restauracji, szczerze wątpiłam że to się uda.
Maja w jednym miejscu nie usiedzi dłużej niż 15 min,  oprócz McDonalda nie byliśmy nigdzie od narodzin panny Bee:-)
Poszliśmy dość późno jak dla mnie bo po 18, pora ta przeznaczona jest zazwyczaj na maruda i ciapi- ciapi, bałam się jak córa zareaguje na zmianę codziennego rytuału.

W samochodzie zaczęła się marudka, w restauracji było nagłe ożywienie, a że na głodna Majuś była to 30 min usiedziała w miejscu przeżuwając jedzonko, akwarium które było koło nas na pewno wspomogło znacznie!
Oczywiście lawina nieszczęść nas nie ominęła, naszych znajomych synek wylał na siebie cały sok pomarańczowy, a Maja sprawdziła kuchnię czy aby na pewno żywność jest dobrej jakości, sterylność również bo uciekając przede mną wyszorowała pół podłogi kolanami.
Zawsze mogło być gorzej ;-D
Wyjście zaliczam do udanych choć karkołomnych!
 Grunt że dobrze się bawiliśmy i objedliśmy jak bąki...!


 Majuś i tatko, mniami...
Koniecznie pamiętajcie przy takich wyjściach o zapasowych ciuszkach, nie wiadomo co się może przydarzyć :D


Dziś natomiast był dzień dziewczyn, tych większych, uśpiły dzieci mężom i udały się na podbój półek sklepowych :D


Fajnie było  ....:-)
Miłego wieczorku:)

39 komentarzy:

  1. Super, że wyjście udane:)

    OdpowiedzUsuń
  2. fajnie, że wypad się udał
    nasze chlopaki uwielbiają restauracje i kawiarnie - mogli by chodzić codziennie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Majus jest jeszcze mała wiec nie do konca wie o co chodzi ;-)
      a łakomczuch to z niej zaden...:)

      Usuń
  3. Extra, że wypad się udał :)) Najgorszy zawsze pierwszy raz :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mój nie daje się wsadzić w te krzesła w restauracjach :D Toleruje tylko to, które ma w domu. Fajnie, że wyjście się Wam udało. U nas to na razie nierealne :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Pierwszy krok zrobiony. Teraz będzie już z górki. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. My bylismy dzisiaj w Nandos na obiedzie. Czekajac na zamowienie Adas siedzial na krzeselku i rysowal kredkami, ktore tam dostal. Dali mu tez memo i kolorowanki. Palaszowal spokojnie z nami (zjadl mi frytki:)), a na deser dostal za darmo mrozony jogurt - zjadl caly. Przed wyjsciem wyskoczyl jeszcze na srodek i zatanczyl do muzyki, ktora leciala w tle. Adas jest absolutnie zachwycony ta restauracja, a my cieszymy sie, ze mozemy z nim spokojnie wyjsc "do ludzi":) Ale pewnie nie zdecydowalabym sie na wyjscie z nim w porze kapieli czy snu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. własnie dlatego się bałam jak to będzie, 18- to za pozno troszkę, na szczęście nie było najgorzej:)
      Adaś zuch chłopczyk:)

      Usuń
  7. super....a co dobrego jadła córka ?
    Moje dziewczyny lubią wszelkie wypady do restauracji, wiadomo tam jest inne jedzenie niż te które mama szykuje :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chyba kaczką tatko ją czestował, byliśmy w restauracji ze szweckim stołem, czyli bierz co chcesz i ile chcesz:)

      Usuń
  8. moja Matylda, mały społecznik uwielbia takie wypady, ale pamiętam że początki były ciężkie, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam nadzieje ze bedzie tak jak piszesz:))

      Usuń
  9. oj zazdroszcze takiego wypadu, choc nam tez sie zdarzało jak jeszcze domu nie wykańczaliśmy, bo teraz to kazda wolna chwilke we wlasnych katach razem spedzamy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nas tez ciezko wyciagnac z czterech scian, czasem zastanawiam sie czy aby a-społeczna nie jestem:)

      Usuń
  10. super, że wyjście się udało.

    Ten pierwszy raz najgorszy.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ostatnio byliśmy w restauracji, w której była przemiła pani animator zabaw. Dzięki temu Julce się nie nudziło, a my mogliśmy spokojnie się relaksować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. super sprawa, mysle ze wiecej restauracji powinno byc dostosowane do przyjmowania rodzin:)

      Usuń
  12. Wspaniała Maja, wspaaniała !

    OdpowiedzUsuń
  13. Kocham wyjścia z dziećmi :D Nigdy nie jest nudno ;P

    OdpowiedzUsuń
  14. My sie raz wybralismy do KFC. Po paru minutach zalowalam ze wzielam malego :D Kreciol tez nie mogl usiedziec na tylku, rzucal zabawkami i ogolnie zachowywal sie malo wyjsciowo :) Takie uroki:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Z moją Majką mam podobnie. Godziny popołudniowe i robi się marudna! Ale jak wyjdziemy do większego grona ludzi, do pizzeri lub restauracji - to Majka całkiem innym dzieckiem się staje! Ożywa i wszędzie jej pełno! :)

    OdpowiedzUsuń
  16. O tak, dokładnie wiem o czym mówisz:) Moja to także taka wiercipięta:) Czasem jednak wyjścia nas miło zaskakują bo nowe miejsca=nowe wrażenia dla dziecka=nowe zaciekawienia i zdarza się, że bywa spokojna;)
    Bez zapasowej odzieży i pieluch się nie ruszamy z domku na takie wypady:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Polecam Friday's! Maluchy na wejsciu dostaja kredki i kolorowanke z naklekami, a to oznacza tylko jedno- 20 minut spokoju i fascynacja nowym nabytkiem ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. wierzę, że to wielki wyczyn, odkąd E zaczęła chodzić nigdzie na dłużej w lokalu z nią nie byliśmy, gdzie mogłaby się wykazać.
    cieszę się, że Wam się udało :)

    OdpowiedzUsuń
  19. pierwsze koty za płoty ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. My wychodzimy, ale zawsze szukamy takiej restauracji, która jest przyjazna dla maluszków czyli mają swój kącik na zabawę i szaleństwa i czasem jest tak, że trudno Niusię odciągnąć od zabawy kiedy już czas iść do domu :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Super że się udało...dla nas też wyjścia sa katorgą:)) a o ciuszkach to zawsze pamiętam, nie ruszam się bez dużej sportowej torby :)))

    OdpowiedzUsuń
  22. My jeszcze nie testowaliśmy restauracji. Mój mąż ma mała fobie i uważa że wszędzie serwują nie zdrowe jedzenie. A tam gdzie dają gwarancje to za drogo i tym sposobem nie wychodzimy :-/

    OdpowiedzUsuń
  23. My latem chodziliśmy z dzieciakami do restauracji :) Lokowaliśmy się zazwyczaj na świeżym powietrzu. Wolę jednak wychodzić bez dzieci aby coś zjeść - wyjścia z nimi do restauracji są strasznie męczące ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Piersze koty za ploty :)
    My tez juz pierwsze restaurowanie mamy za soba i myslalam ze to nie uda sie ale Sz. byl zachwycony! Byle bylo krzeselko dla dzieci... nawet costa czy starbucks sie swietnie sprawdzaja :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Całe szczęście, że teraz jest zakaz palenia papierosów, to można zabrać dziecko ze sobą w różne fajne miejsca. Nasze dziecko to niestety śpioch i już po 19 wskakuje do łóżeczka. Ale czasem uda się zorganizować jakiś wypad :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz ile mam Ci zazdrości w tej chwili:)) my ostatnio chodzimy spać po 20, a kolo 21 zasypiamy:)

      Usuń
  26. Zapasowe ciuszki to obowiązkowe wyposażenie samochodu przez każdym wyjściem z maluchem! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u nas nie jest tak źle, w sumie nie pamiętam kiedy je brałam, ale przy bardziej ruruchliwym brzdacu to konieczność:)

      Usuń
  27. fajny wypad:)) duzo radosci i biegania hihi:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje serdecznie za odwiedziny na naszym kawałku blogosfery :-D Jeśli podobał Ci się post zostaw mały ślad w postaci komentarza, tym samym zapraszasz mnie do swojego świata:-)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...