czwartek, 8 listopada 2012

Wstajemy

zazwyczaj po 7:00, dziś dziecko moje zrobiło mi psikusa przestawiając swój wewnętrzny zegar o zgrozo 1,5 godziny później, jak zobaczyłam gdzie wskazówki na zegarku są to się przestraszyłam.
Ambitny plan na dziś miałam posprzątać, zmienić/wyprać pościel, poprasować, dokończyć moją drugą wymianę;)
Czułam się jakby ktoś mnie okradł z czasu, do tego najwidoczniej wstałam lewą nogą, nie dość że moje dziecko nie chciało współpracować to jeszcze wszystko działało przeciwko mnie.
Biegałam rozdrażniona z kąta w kąt nie wiedząc za czym, robiąc śniadanie wylałam całą kremówkę na siebie, paprająć wszystko na około, dobrze że Majka nie wiedziała o co biega, bo jakby zaczęła się śmiać to była by kropka nad  i.
Zapewne moja mina była bezcenna, dopełnieniem cieknąca śmietana po dresach...
Gdy opanowałam sytuację okazało się że jednak palnika z cebulką nie wyłączyłam, biegnąc weszłam na foremkę do pieczenia (dałam je Majce aby czymś ją zając), ciapów oczywiście nie miałam, no bo kto by miał czas je włożyć!
AAAAAAaaałłłłłłłłłłłłaaaaaaaaaaaaaaaaa
  
Cudem udało się przetrwać, prasować szczerzę się boję, muszę dziś też dotrzeć do pracy...
Czemu nieszczęścia chodzą parami, a szczęście już nie ...?

Majuśkę dziś zajmowałam czym się dało, abym mogła ogarnąć pobojowisko, najbardziej lubi latarkę!
Chyba po dziadzi elektryku to ma :D

-Mamo chcesz po oczach?

 a kuku

 -no dobra mama znudziło mi się!!!!!!
-jak mnie nie wyciągniesz to wyskoczę

Miłego dnia:***

27 komentarzy:

  1. Ależ nas dużo łączy:)
    Ja wczoraj pisałam posta o tym, że Ala ma zamiłowanie do kabli po dziadku elektryku,ha ha ha. Jaki ten świat mały:)
    Fajne zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
  2. haha Majka i latarka, boskie! :)

    ja mam podobnie do Ciebie. jak wstanę choć pół godziny później niż zwykle, cały plan dnia bierze w łeb.
    i tak się potem sypie wszystko po kolei...

    miłego dnia Kochane! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj biedulo :) Mam nadzieję, że jutro zaczniesz dzień dużo lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  4. to wesoło dziś miałaś, mam nadzieję ze teraz spokojniej :)

    OdpowiedzUsuń
  5. hahah...no Mama chcesz po oczach....super fotki:))

    OdpowiedzUsuń
  6. a ja bym tak chciała, żeby mój Igi przestawił zegar o 1,5 h, może bym się w końcu wyspała. A takiego planu nie miałam już od dawna, jak coś mi się uda zrobić to i tak jest wielki sukces.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja staram sie przyzwyczajac Majkę do sprzatania, wiem jaka potem jest tragedia, moja znajoma nic w domu nie moze zrobic przy synku, staram sie unikanc tego
      czasem jest ciezko i marud sie włacza:)

      Usuń
  7. u mnie podobnie, rano wylałam na siebie jogurt jagodowy, a na obiad upiekłam pizze tylko nie przeczytałam uwaznie przepisu i zamiast 2 pizz upiekłam jedną gigantyczną, w środku niedopieczoną, ale mąż udawał, że jest b smaczna;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D:D:D grunt to sie nie zalamac pod ciezarem walących obowiązków

      Usuń
  8. a ja lubię takie niespodzianki i pobudki o takiej porze.
    uszy do góry, pranie nie zając nie ucieknie, a sen widać był Ci potrzebny :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kilka dni temu miałam podobnie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ojojoj mam nadzieję, że jednak w miarę upływu czasu dzień zmierzał ku lepszemu :))

    OdpowiedzUsuń
  11. ależ zazdroszczę, że możesz odpalić maszynę przy małej. Ja przy moim nie mam szans na to :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja szyję jak Maja śpi:)) czasem zarywam noce;)
      przy niej również nie ma szans, chyba ze tatus jest to i owszem:)

      Usuń
  12. Ojoj to się nazywa dobry dzień:). Mam nadzieje, że przynajmniej do pracy dotrzesz bez większych niespodzianek.

    OdpowiedzUsuń
  13. Pranie, prasowanie nie zając nie ucieknie, a Ty choć się wyspałaś należy Ci się kochana ma

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niby tak, ale jak ide do pracy to ciężej jest się zorganizowac, zreszta sama wiesz

      Usuń
  14. oj zabiegana jesteś, czasem tak jest, że nic się nie układa i tylko same wypadki nas spotykają...:)

    OdpowiedzUsuń
  15. to ja wiem czemu Wy spalyscie dzis te 1.5 h dluzej - bo mi Amela wlasnie tyle wczesniej dzis wstala - nic w przyrodzie nie ginie jak widac ;) no i choc nie wyspana to przynajmniej odrobiona dzis bylam tak, ze starczylo czasu na wyszorowanie piekarnika, zrobienie caluskiego prania i generalnie cos jakby wiosenne porzadki tylko jesienia. I to przy calodniowej obecnosci Ameli w domu, ktora przez przeziebienie nie poszla do przedszkola ;) Normalnie miedzy 7-8 to ja chodze spac (pracuje na nocki) ale fajnie tak dla odmiany bylo wstac o takiej porze. Mam nadzieje, ze rano juz wszystko wroci do rownowagi i ze dzien bedziecie mialy bardziej zblizony do rutynowego ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. U nas latarka też króluje. Zresztą jak wszelkie włączniki światła i kable.
    A u mnie teraz snu niedobór. Mój mały moglby sobie tak przesunać zegarek jak Twoja córa:)
    Albo chociaz przestac urzadzac sobie harce w nocy bo jestem na skraju załamania...

    OdpowiedzUsuń
  17. Wczesna ta pobudka, ale za to widok bezcenny.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje serdecznie za odwiedziny na naszym kawałku blogosfery :-D Jeśli podobał Ci się post zostaw mały ślad w postaci komentarza, tym samym zapraszasz mnie do swojego świata:-)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Etykiety