wtorek, 13 listopada 2012

Testujemy rodziców

mieliśmy półtora tygodnia przerwy i znów glutoza powróciła,
czy ktoś testuje nasza wytrzymałość na bezsenność, bezsilność, psychikę
Złość na gluta w żaden sposób nie jesteśmy w stanie wyrzucić z siebie, 
co powoduje spięcia...:/
Pytania piętrzą się w głowie co zrobiliśmy nie tak, że znów Maja cierpi
-moze za szybko z nią wyszliśmy na dwór, a może wcale nie powinniśmy??
Nienawidzę okresu kiedy wirusy atakują zewsząd!!!

Zastanawia mnie tez kwestia jedzenia (czy u was też tak jest?)
raz Maja zje np. brokułkę tak że aż się jej uszy trzęsą, a innym razem nawet nie chce jej wziąść posmakować!
Tak było dzisiaj rano, tatko kupił ptysie, których Maja nie lubi - tak myśleliśmy-
Zaczęła rozpakowywać siatki i nie wiadomo kiedy dorwała bułę:))

tu dalsza część konsumpcji

mniaaaammmiiii :)

26 komentarzy:

  1. O mniaam, takie zachcianki ma najwidoczniej. Chyba tak jak i my dorośli :)
    W tym roku z wszelkimi infekcjami to jakieś jaja są, stale słyszę, że jak przejdzie to po tygodniu wraca. Wirusy mutanty czy jak? :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie jest tak jak piszesz. wirusy atakują regularnie, nie ma nawet miesiąca przerwy między chorobami.
      dopóki (w Pl) nie przyjdą porządne mrozy, to musimy się męczyć z wirusami.

      smakowicie Majka wygląda :P

      Usuń
  2. to normalne, że dzieciaki grymaszą...poznają smaki i ich gust się wyrabia...coś, co wcześniej im smakowało, teraz może już nie smakować, albo po prostu nie mają ochoty na daną rzecz :)

    OdpowiedzUsuń
  3. to normalne. Dziecko też raz ma na cos ochotę, a raz nie. Jak dorośli. Należy dać dziecku wybór:) na katar u nas pomaga figa z canpolu- swietnie czyści nosek i mamy święty spokój.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja tam na tych sprawach jedzeniowych dzieci się nie znam ale Wasza Maja jest przesłodka:)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. U mnie też tak jest z jedzeniem- raz Fabian je wszystko co mu się da a innym razem nie chce nawet posmakować swoich ulubionych dań. U nas zawsze ma to związek z bolącymi dziąsłami przy ząbkowaniu...

    OdpowiedzUsuń
  6. U nas z jedzeniem też jak w kalejdoskopie więc to chyba standard. A wirusy... masakra, od kilku tygodni coś...

    OdpowiedzUsuń
  7. Haha! U nas przerwa niechorobowa trwała dokładnie 7 dni. U Was aż 1,5 tygodnia! Gratuluję! Z jedzeniem też tak u nas jest. Na chybił trafił Młody w potrawach gustuje. Żadnej reguły się póki co nie doszukałam. Ale że dopiero 22 miesiące po tym świecie chodzi, to jestem pełna nadziei, że jednak zasadę jakąś tego jedzenia-niejedzenia w końcu zauważę :) Niech Ci Malutka szybko do zdrowia wraca i nie daj się sfiksować z tym zastanawianiem się "dlaczego znów" :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj zjadlabym coś takiego.. A tu dieta..

    OdpowiedzUsuń
  9. Emilka dokładnie tak je jak piszesz... raz zje michę zupy a innym razem nie tylko jej nie tknie ale ma odruch wymiotny... nigdy nie wiem czy moje dziecko zechce jeść coś co zrobię moja psychika jest już na skraju... nie dość że Emila ogólnie mało je to jeszcze nie można zgadnąć na co dziś ma chęć...

    powodzenia w zdrowieniu
    my odpukać zdrowe ale wszystkie dzieci w koło chore i nie ma do kogo iść nawet się pobawić - umieramy z nudów
    mła

    OdpowiedzUsuń
  10. Też bym chętnie zjadła tego ptysia :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Zdrówka!!! Oj tak mój ma już ponad dwa lata a dalej ma tak,że jednego dnia coś jest przysmakiem a drugiego płacze na sam widok tego.

    OdpowiedzUsuń
  12. om mniom!
    zapraszam na konkurs

    http://pannamiijejzabawki.blogspot.com/2012/11/renee-me.html

    OdpowiedzUsuń
  13. Dzieciom często zmieniają się smaki. Grunt, że ma apetyt:)))

    OdpowiedzUsuń
  14. sądząc po minie musiało być pycha;)

    OdpowiedzUsuń
  15. przestan juz z tymi wyrzutami i gilami!!!!:) tak będzie do 12 roku życia, że co chwilę więc się zamęczysz !!!:*

    OdpowiedzUsuń
  16. wie, co dobre :)
    Zdrowia.

    OdpowiedzUsuń
  17. Jeśli mogę Cię pocieszyć to u nas glut znów powrócił :(

    OdpowiedzUsuń
  18. Katar rzecz niefajna, ale niestety, nieunikniona:/
    Zdrówka:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja tam wychodzę, niezaleznie od gluta. Dopoki nie ma goraczki, na basen (na swiezym powietrzu, innych brak) tez.
    :)
    A kataru NIE ZNOSZĘ!!!Uch!

    OdpowiedzUsuń
  20. pewnie, że normalne. raz mielony be, a na drugi dzień je bez opamiętania.
    nie dogodzisz, a najgorsze nie powie, co chce jeść ;)
    ps. u nas katar trwał równo miesiąc bez 2 dni, winowajcy wyszli i katar poszedł w siną dal :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Dużo zdrówka dla Majusi. Niestety w okresie jesiennym katar i nie tylko są rzeczą nieuniknioną przerabiam to już 3 raz z kolei i co roku niestety jest tak samo.
    ptyś wygląda bardzo smakowicie więc nie dziwię się że sie niunia za niego złapała.
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie.
    http://szczesciejednomaimi.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  22. Sama bym takiego ptysia wciagnela!!!

    OdpowiedzUsuń
  23. tak to jest z dziećmi:)są nieprzewidywalne:)jak słyszę od innym mam i znam to też. Moja Majka jednego dnia uwielbia buraczki, a innego nie i tak jest ze wszystkim:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje serdecznie za odwiedziny na naszym kawałku blogosfery :-D Jeśli podobał Ci się post zostaw mały ślad w postaci komentarza, tym samym zapraszasz mnie do swojego świata:-)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...