piątek, 30 listopada 2012

jak to zrobiliscie

Często ludzie zadają nam pytanie jak to zrobiliśmy że Maja jest taka rozgadana, wszystko rozumie, jest grzeczna.
Szczerze nie wiem...!
Zawsze traktowaliśmy i traktujemy Maję z szacunkiem, nie jako małe, głupie stworzenie do którego nie warto mówić bo i tak nie wie o co chodzi.
Od pierwszych dni opowiadaliśmy Bee co robimy, pokazywaliśmy jej otaczający świat, przed każdą czynnością która dotyczyła ją bezpośrednio (zmiana pieluszki, jedzonko czy kąpiel) mówiliśmy jej co następuje, nie dlatego że tak piszą poradniki czy sugerują psychologowie, 
tak czuliśmy.
Maja nie zna przemocy, wrzasków bo u nas nic takiego nie ma miejsca, przez to czasem czuje się źle gdy jesteśmy w gościach a mama krzyczy na swoje dziecko, wówczas reaguje płaczem i biegnie do mnie lub tatka.Podobnie jest gdy Maję inne dziecko tarpie czy uderzy, moja niunka nie potrafi sie bronić ani oddać co gorsze, stoi jak taka sirotka, aż boję się co będzie jak pójdzie do żłobka:/
My jako rodzice nigdy nie wtrącamy się w relacje z innymi dzieciakami, jesteśmy gotowi wesprzeć, ale nigdy nie angażujemy się w przepychanki.

 Jeśli mówiliśmy  Majce że czegoś nie może zawsze staraliśmy się jej wytłumaczyć dlaczego, nie wiem ile z naszego bełkotania do niej trafiało
Działało i działa
Pokłady cierpliwości czasem były naciągane niczym cięciwa w łuku, naliczyłam chyba miliardy oddechów (nadal liczę), myślę jednak że się opłacało i jest to inwestycja na przyszłość!

Jeśli mówimy dziecku że nie wolno błagam tłumaczmy dzieciom dlaczego, mając dobry argument, a nie trząśmy nim, trzymajmy na siłę na kolanach, czy też dawajmy klapsa... naprawdę nie tędy droga!
Jeśli mama/tata mnie biję to ja też mogę!
Potem się rodzice dziwią, że ich własne dziecko zostawia im na ciele pamiątki wielkości piłki od tenisa!
Gryzie w furii.
Pamiętajmy też że jeśli pojawia się jakaś czynność która nam się nie podoba mówmy o tym od razu, a nie cieszmy się głupio jak mysz do sera, dziecko będzie uważało że robi fajnie 
-  przecież mama się cieszy
mowa o gryzieniu, szczypaniu, czy zadawaniu jakiegoś bólu)
Niektóre dziwne zachowania lepiej przeczekać i przemilczeć jak np. wkładanie palca do nosa, bicie sie po głowie, lizanie podłogi...itd.
tymi zachowaniami często chcą dzieci zwrócić na siebie uwagę... więc lepiej wówczas nawet nie patrzeć 
tak wynika z moich obserwacji :D

Wiadomo że wciąż się uczymy siebie nawzajem i pewnie tak zostanie do końca naszych dni, pamiętajmy jednak że nasze dzieciaczki są jak roślinki, które chłoną wszytko co ich otacza, dajmy im siebie, swój czas a wyrosną na piękne pnącza:)

Nie wiem jak jest w waszym otoczeniu ale ja czasem naprawdę nie mogę znieść pewnych sytuacji, boli mnie wszystko w środku i mam ochotę złapać jedną czy drugą  i zrobić podobnie jak ona robi swojemu dziecku!
Wiecie co jest w tym wszystkim najgorsze??
nie mają cienia wstydu, opamiętania że jest ktoś "obcy"

30 komentarzy:

  1. Wiesz co, u nas tez jest pokój i miłość ale Ania mimo to miała okres gryzienia w złości, wciąż zdarza jej się ciskać przedmiotami, tarzać ze złości po podłodze etc. Mam pełen wachlarz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pewnie to jeszcze przed nami... to sa moje doswiadczenia do teraz :)

      Usuń
  2. Ja też zawsze dużo mówiłam do dzieciaków i robię to nadal - uwielbiam do nich mówić a z Emilką to już dyskusje prawdziwe prowadzić :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja jestem taką gadułą, że pewnie aż za dużo do tej mojej Majki gadam i niedługo ją zagadam:))) I my też czytamy, rozmawiamy, tłumaczymy choć maleńka jest jeszcze niesamowicie i nic z tego prawie nie rozumie to ja wierzę, że takie postępowanie tylko na dobre nam wszystkim wyjdzie:) I obowiązkowo tysiąc razy dziennie pada KOCHAM CIĘ:) Najczęściej powtarzam to w kółko szepcząc Mai do uszka, a ona się śmieje zawsze na to i jak najmocniej dociska do mnie uszko swoje, co by chyba na pewno wszystko usłyszeć:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Najwyraźniej bardzo dobrze sprawdzacie się w roli rodziców:))) Tak trzymajcie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie każdy sobie takie rzeczy uświadamia... my postępujemy podobnie, mam nadzieję, że i efekty podobne będą ;) Fajny post.

    OdpowiedzUsuń
  6. nam również się udało, że Emilka wszystko rozumie. doskonale wręcz, wie wszystko, co do niej mówimy. przykładam wiele uwagi by jej wszystko tłumaczyć, mówić, ale są w niej złośliwe zachowania i nie wiem skąd one się biorą, szczególnie wobec psa.

    OdpowiedzUsuń
  7. Też ciągle gadamy do Malucha, ale on coś mało rozmowny jest :D

    OdpowiedzUsuń
  8. ciekawe jak to u nas będzie, bo u nas wszyscy w rodzinie strasznie dużo mówią?mnie się niestety zdarza podnosić głos w domu :(, ale pracuję nad tym, wiem że to może mieć zły wpływ na Igiego. Mimo tego, że sama w relacji z mężem podnoszę głos, strasznie się irytuję kiedy rodzice odreagowują swoją bezsilność na dzieciach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja tez cholerykiem jestem dlatego wciaz licze do 10 pracuje nad soba.

      Usuń
  9. Tylko pozazdrościć takich rodziców ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Rozmowa to rzecz bardzo ważna, u małych jak i dużych ludzi :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. wartościowy post.Dziecko powino być traktowane z szacunkiem, wtedy będzie nas też tak traktowało teraz i w przyszłości -święta prawda!

    OdpowiedzUsuń
  12. Pięknie to ujęłaś. My też dużo mówimy mówiliśmy i będziemy mówić do Niusi czytamy książeczkę wzbogacamy nasz słownik i wszystko rozumie co się do niej mówi :) Ale czasem ma zachowania takie, że aż mnie trzęsie jak rzucanie się na podłogę jak czegoś nie dostanie i płacz taki jak by ją ze skóry obdzierali, albo ciąganie psa i tłumaczę za każdym razem, ale efektów nadal nie widzę choć wiem,że rozumie, bo pieska potrafi pogłaskać, no i w żłobku ciocie mówią, że Niusia należy do dzieci grzecznych, a żywych bardzo żywych, ruchliwych.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ślicznie to napisałaś :) Jesteście cudownymi rodzicami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieki do idealnych wciaz nam brakuje ;)

      Usuń
  14. bardzo mi się podoba to co napisałaś :) wsparcie rodziców, szacunek do dziecka jest niesamowicie ważny. ale wydaje mi się, że jest jeszcze druga zmienna decydująca o zachowaniu - charakter maluszka. i tu nic się nie poradzi, jak dziecko ma temperament choleryka. u nas tak jest, temperament odziedziczony po mamusi. Jerz ma na wszystko swoje zdanie i najlepiej, żeby szło po jego myśli. tak było, odkąd zaczął przejawiać jakiekolwiek upodobania. no a wiadomo, że tak się nie da. Tak więc uczymy się wszyscy, i my, i on, radzić sobie ze złością (jego i naszą też:)).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak tez sobie pozniej pomyslalam ze czesem na zachowanie wplywaja inne czynniki które ciężko ominąć, ja jak bylam mala mialam podobne usposobienie jak Maja z czasem choleryka wychodowałam:P

      Usuń
  15. http://onelittlehappiness.blogspot.ie/1/12/12 00:21

    wspaniałe podejście do wychowania!
    aż cieszę się że ja mogę te Wasze blogi czytać,uczyć się tego czego mnie w domu nie nauczono.
    Ja też do Marcysi mówię odkąd się urodziła,a Ona ma dopiero 4 miesiącę a buzia się jej nie zamyka:)nawet przez sen jej aggugu słychać!:)
    Ale jeśli chodzi o krzyki to ciężko jest,bo ja jestem bardzo wybuchowa i choleryczka,i jak się wkórze to nie ma zmiłuj...
    muszę swoje wykrzyczeć,ale wciąż sobie powtarzam że muszę się już kontrolować by malusia w tych moich krzykach nie uczesnticzyła;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. fajnie ze post Ci sie przydal:)

      Usuń
  16. Wiele zależy od samych warunków panujących u Was, od tego jak się do siebie odnosicie, ale także od predyspozycji samej zainteresowanej:)

    OdpowiedzUsuń
  17. szacunek to podstawa. do siebie i do dziecka.
    :)

    OdpowiedzUsuń
  18. oj my tez staramy się podchodzić ze spokojem...oczywiście nie bijemy, nie krzyczymy i gadamy, gadamy i tłumaczymy...jednak mimo to Synek to niezły rozrabiak

    OdpowiedzUsuń
  19. jestem tego samego zdania:) jeszcze wszystko przedemną (z moim synkiem) ale kiedy pracowałam z dziećmi, zawsze wszystko tłumaczyłam, dużo mówiłam dlaczego teraz robimy to,a nie coś innego itp. i to przynosiło skutek,bo dzieci chętnie słuchały i nie miałam problemów z zachowaniem:) i tak jak piszesz, najlepiej dzieci traktować jak pełnoprawnych łudzi, a nie głupie istotki. Szacunek to podstawa:))) buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  20. Z dzieckiem trzeba rozmawiać... dużo rozmawiać... i gdy ktoś mi mówi że jest za małe i nie rozumie...nie zgadzam się z tym ... do córki mówiłam już od pierwszych dni je życia... opowiadałam co będziemy robić i w co się ubierzemy... bardzo szybko zaczęła samodzielnie wypowiadać swoje myśli... teraz więcej argumentuje... "trzeba coś zrobić, bo....", "nie możesz tak postępować, ponieważ...", to wszystko procentuje z czasem... dziś mnie zaskoczyła bo z własnej inicjatywy posprzątała swoje zabawki ... jestem dumna jak diabli, bo moje tłumaczenia że trzeba dbać o porządek aby nam się lepiej mieszkało zaowocowało...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja tez tak uwazam, czesto rodzice z ktorymi sie spotykamy mówia ze nie tlumacza 10miesiecznemu malenstwu nic - bo przeciez on i tak nie rozumie... ja sie z tym nie zgadzam!
      Super że posprzatala sama, my wciaz czekamy na ten dzien :D

      Usuń
  21. Ja mojej mogę tłumaczyc i tłumaczyc a i tak ma to w nosie ...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje serdecznie za odwiedziny na naszym kawałku blogosfery :-D Jeśli podobał Ci się post zostaw mały ślad w postaci komentarza, tym samym zapraszasz mnie do swojego świata:-)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...