piątek, 19 października 2012

Siła wewnętrzna mam

Dawno dawno temu, gdy jeszcze ptaszki nie ćwierkały o Majce, będąc osobą młodszą, pracującą mówiłam do naczyń
-Skoczyły byście się umyć same
lub
-Obiedzie czemu ty jesteś taki wymagający przy gotowaniu
Wiecznie zmęczone, zalegające zwłoki na kanapie gdy była ku temu mozliwość, tak kojarzy mi się czas przed narodzinami Bee.
 
Pracowałam wtedy z dziewczyną, która miała córeczkę, nadziwić się nie mogłam skąd ona ma tyle energii, opowiadała że zawsze po pracy bierze mała na rower około godziny i co drugi dzień na basen chodzą.
Myślałam sobie wówczas to terminator nie kobieta, matka...
Przecież jeszcze ma tyle do zrobienia w domu jakim cudem to ogarnia??
Mówiąc o nocach nie przespanych ciężko było jej uwierzyć że właśnie tej nie spała, wyglądała na wypoczętą :))
Miała ten blask wewnętrzny gdy opowiadała o swojej córeczce, pokłady nieziemskiej energii.
 
Wszystko pojęłam teraz,
mamy mają siłę wewnętrzną, która je napędza,
no bo jak można nie przespać całej nocy i funkcjonować w dzień,
jak można gotować na czterech palnikach chcąc dogodzić swojemu berbeciowi, zmywać, prać i w tym samym czasie opiekować się dzieckiem???
jak można robić zakupy z dzieckiem na rekach, wózkiem popychanym biodrem i tlumaczyć starszej pani ze dzieciak ma się dobrze, a ze płacze to przez zęby
jak mozna po ohydnym dniu w pracy zapomnieć wszystko i biegać beztrosko po placu zabaw z maluchem...???
no jak...?
jak wszystko pomieścić w jednym dniu??
oraz dużo, dużo więcej...

Ładuję moją siłę wewnętrzną poprzez całus, dotyk, bliskość, wąchanie dziecka,o szczerym uśmiechu nie wspomnę, który rozbraja i uskrzydla :))
Dziewczyny-mamy jesteśmy wielkie, najlepsze i nieocenione w tym co robimy!!!

......................
Wciąż mam problemy z internetem, czasem mi się uda wejść do was na blogi, nie zawsze mogę zostawić komentarz, nie wiem czy to przez mój komputer, czy to wina blogera???
..........................

Chcę was zachęcić do Konkursu Dyniowego więc uchylę rąbka tajemnicy
 Główną nagrodę będzie można sobie zażyczyć... domyślacie się o co chodzi:))
 


27 komentarzy:

  1. To prawda siła wewnętrzna dodaje nam sił i napędza do roboty :)
    Zapraszam do siebie ostatnio regularnie pisuje, tyle mam do powiedzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. I najdziwniejsze w tym wszystkim jest to, że te wszystkie zabawy, czas spędzany z dziećmi i nawet prozaiczne gotowanie obiadu jest prawdziwą radością, a nie przykrym obowiązkiem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a jak wcinają z każdą łyżką bardziej to banan na maminej twarzy rośnie, rośnie i rośnie....

      Usuń
  3. dużo w tym prawdy, ale mnie jakoś i tak dalej nic się nie chce, ale robię bo muszę. Ale prawda jest taka że im więcej obowiązków tym człowiek potrafi się lepiej zorganizować.

    OdpowiedzUsuń
  4. o to ja w takim razie liczę na ten przypływ siły :) bo jak na razie określenie :zwłoki zalegające na kanapie" idealnie do mnie pasują :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja się w ciąży rozleniwiłam, bo niestety musiałam leżeć. Ale taki stan powera miałam notorycznie zanim pojawiła się Hania - ja zawsze żyłam na wysokich obrotach. Teraz czasem sobie odpuszczam, żeby po prostu cieszyć się życiem:) Co nie znaczy, że teraz się lenię, bo i teraz żyję na wysokich obrotach, choć nie tak jak przed Hanką:)

    OdpowiedzUsuń
  6. mama = terminator, cyborg, czy jeszcze cos innego...szkoda, że niektorzy mężowie tego nie widzą...

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja tez teraz zalecam na kanapie i juz sie nie mogę doczekać przepływu energii;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Początkowo bedzie spadek ale w miare poznawania sie nawzajem energia rośnie:)

      Usuń
  8. A wiesz, że ja też tak mam? I też ostatnio o tym myślałam? Że jak ja mogłam tak dni marnować, śpiąc godzinami popołudniu... później się budziłam, przysznic, i znowu do łóżka. A teraz, gdy na świecie pojawiła się Mała, śpię w nocy po 5h, a cały dzień jestem na wysokich obrotach... i dziecko, i zwierzaki i dom ogarnę... spacerki, zabawy, obiadki, sprzątanie... Dziecko jednak napędza i daje siłę :) I choćbym niewiem jak nieżywa wstawała w nocy, to pochylając się nad łóżeczkiem i widząc uśmiech córci, od razu czuję się lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. organizm dostaje kopa po takim usmiechu:)))
      mi sie życie zaczęło po narodzinach Majki widze że ty tez tak masz:)

      Usuń
  9. Czytasz w moich myślach. Czasem sama się zastanawiam jak to możliwe, że nie śpię od roku a funkcjonuje jakoś, pracuje zawodowo i jeszcze się uczę w między czasie.
    Ostatnio koleżanka z pracy powiedziała mi, że odkąd jest Ala inaczej wyglądam, inaczej się zachowuje i mam takie coś w oku. Takie coś mają tylko matki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokłądnie o to mi chodzi, mamy maja to cos, nawet uśmiech się zmienia, rysy łagodnieją, oczy nabieraja blasku...
      Fajnie być mamą:)

      Usuń
  10. No, ja tak nie mam. Wstaję, bo nikt inny tego za mnie nie zrobi, sil nie mam od miesięcy. Przynajmniej 24.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. masz:), samo to
      "Wstaję, bo nikt inny tego za mnie nie zrobi"
      choc nie masz sil dzialasz, wlasnie o to mi chodzi, spacerki, obiadki!
      Zagladam do Ciebie na bloga i tam zawsze takie wspanialosci, wiec nie umniejszaj sobie:)

      Usuń
  11. no to co napisałaś święta prawda ja nie pracuje teraz zawodowo właśnie podanie piszę o przedłużenie urlopu wychowawczego... ale czasem się dziwię że to ogarniam i skąd mam na to siłę szczególnie to karmienie w nocy mnie wykańcza...

    o dyni myślę może coś jutro się uda i z przyjemnością dołączę do konkursu )

    cmok

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. my tez wstajemy na szczescie tylko raz okolo 5, wiec juz jest lepiej, choc czasem jak Maja zje malo w dzien to budzi się o 2 :/
      Czekam na wasza dynie:))

      Usuń
  12. ciekawe jak to jest?
    przed porodem byłam niezorganizowanym leniem, a po porodzie wszystko się zmieniło. w bólach, ze zmęczeniem ale i z uśmiechem na twarzy zmagam się z codziennością. bo mam Majkę.

    świetny post :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzieki, wlasnie to jest niesamowiete jak można sie zmienić, zorganizowac na nowo... :)

      Usuń
  13. a ja już jestem na granicy cierpliwości, bo już swojego szkraba się doczekać nie mogę:))))ale chyba tak mu się spodobało w brzuszku,że jak do tej pory słyszałam od lekarzy: daję pani tydzień, to już tuż tuż itp. tak teraz nic się nie dzieje...ehhh, ale wiem,że jeszcze zdążę się nim nacieszyć i też mam nadzieję na takie pokłady enerii jak u Ciebie,bo Ty masz je chyba nieograniczone:)))
    wielu wielu, tych najszczęśliwszych chwil Wam życzę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mielismy tak samo, wiem co czujesz...
      czekanie w koncu bedzie nagrodzone,
      co do energii to wydaje mi sie ze raczej ty masz jakas studnie bez dna :P
      wysylam wspierasy, czekam z wami cierpliwie:****

      Usuń
  14. Chyba faktycznie mamy jakieś turbo doładowanie dzięki miłości dzieciaków ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. to prawda mamy mają super siłę, ja od ponad roku nie przespałam w ciągu dłużej niż 4 godziny, a ciągle coś robię i usiedzieć nie mogę:) dzieci aktywują w nas pokłady nieograniczonej siły:) muszę dynię zakupić

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje serdecznie za odwiedziny na naszym kawałku blogosfery :-D Jeśli podobał Ci się post zostaw mały ślad w postaci komentarza, tym samym zapraszasz mnie do swojego świata:-)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Etykiety