czwartek, 23 sierpnia 2012

Narodziny Bee

Przyszła i na mnie kolej opisać mój poród, ale aby to było rzetelne muszę zacząć od dnia 15 września 2010r. kiedy wyszłam od mojego ginekologa który mi powiedział:
-Pani Magdo kiedy w końcu dzieciaczki będą?
-Wkrótce na pewno, chcemy dorobić się kruszynki w tym roku.
-No to możecie się brać za robotę- usłyszałam- jajeczko jest gotowe.
W głowie piętrzyły mi się pytania: ale jak to?? już? teraz?

Wyszłam z gabinetu rozpromieniona, aż mój mąż dziwnie na mnie spojrzał i zapytał się czy wszystko ok ze mną. Opowiedziałam mu szybko co i jak, a on na to:
- Trzymaj nogi razem maleńka, bo jeszcze wyleci ;P
15.09.10 narodził się mały zarodek, który rósł we mnie, który kochałam od pierwszych chwil i nadal kocham, wiedziałam od razu że będzie to dziewczynka o niebieskich oczkach i ciemnych włoskach, taka moja mała wymarzona gwiazdeczka z nieba, a na imię będzie miała Maja.
Magiczna chwila trwała 9 miesięcy, w ciąży czułam się rożnie, najgorsze że musiałam bite 8 godzin być w pracy, wstawać 4:30, przy mdłościach nie było łatwo, co się nie robi dla małej iskierki.

Termin wyznaczono mi na 19 czerwca, wcześniej przyjechała moja mama i siostrzenica, ja od 25maja poszłam na zasłużone macierzyńskie, zaczęliśmy skreślać dni!
Kobiety są dla mnie nadzwyczajne, tyle potrafią znieść, nie muszę pisać jak pod koniec ciąży wszystko boli i doskwiera, a każdy dzień  ciągnie się niebłagalnie,  chęć przytulenia małej istotki jest tak silna, obawa o jej zdrowie spędza sen z powiek, liczenie ruchów do tego presja otoczenia i pytania już, już nie do zniesienia!
W UK mają chory system, miałam na cała ciążę 3 usg, ostatni skan jest w 26 tyg. o ile dobrze pamiętam, wszystko robią na oko:/ Liczenie częstotliwości ruchów nabiera nadzwyczajnego wówczas znaczenia, w trzecim miesiącu miałam jakąś bakterię w wodach, aby przyjął mnie lekarz czekałam 6godz. nie wyobrażałam sobie co by było gdyby działo się coś poważnego:/
Bałam się strasznie o nas.

Dotrwałyśmy do 19 czerwc i co?? ano nic!!
Żadnych: skurczy, wód cieknących, odpadających czopów nic...
CISZA....
Zaczęła się gehenna dla mnie, męża i mojej mamy. Walczyłam sama ze sobą o wytrzymałość psychiczną, z każdym dniem bałam się o nas coraz bardziej i bardziej, wizyty u położnej co 2dwa dni, ale bez żadnej aparatury, każda kończyła się płaczem, usłyszenie bicia serduszka pozwalało przetrwać do następnej wizyty.
Co mówiła położna
-Dziecko ma się dobrze, najwyraźniej dobrze mu tam gdzie jest.
Pytałam czy nie jest duża, ona po pomacaniu brzucha stwierdzała że ma ponad 3 kilo, ułożona jest idealnie, trzeba czekać.

Czekać łatwo powiedzieć...
Internetowe strony przerzuciłam w szerz i wzdłuż szukając magicznego sposobu na wywołanie ciąży, spacerowałam do ostatniego dnia przed wizytą w szpitalu, wchodziłam na czworakach po stokroć po schodach, mąż mnie faszerował wynalazkami typu kurczak z curry i co...
 i nic ...
Nadszedł 01.07.10 godz. 8:00 dzień wywołania porodu, jak ja się nie mogłam doczekać tego dnia, bałam się o małą śmiertelnie, przenosiłam ja ponad dwa tyg.
Godz. 8:30 zaaplikowali mi pigułę, 9:30 skurcze co 10 min z brzucha, myślałam sobie "takie to ja wytrzymam" około 12 miałam je co 5min. nadal brzuszne.
15 zaczęło się na dobre, bóle zaczęły być krzyżowe, nadal co 5min
zapytacie o rozwarcie..
miałam 2cm:/ - przebili mi wody
Podczas skurczy Maja się wierciła i to bardzo, o 20 wciąz 2cm bóle nie do zniesienia, poprosiłam o gaz,
tętno Majki zaczęło zanikać, od tego momętu byłam sparaliżowana, słychać było na sali tylko jej serduszko!
Godzina 22 zmiana położnych, w końcu na sali pojawił się ktoś kto był w stanie mi pomóc, od razu podłączyli mi kroplówki ze wspomaganiem na rozwarcie.
Poprosiłam o znieczulenie w nogę, położna mi doradziła epidural, chyba wiedziała jak się skończy mój poród.
24:00 dostałam go bo nie było żadnego anestezjologa, wbijał się gdy moje skurcze były co 2min, rozwarcie 2,5cm, dodam że od 20 cały czas leżałam.
Konrad był ze mną przy porodzie, bez niego nie wytrzymała bym z tym wszystkim...
okazał się najdzielniejszym facetem pod słońcem, kiedy było trzeba rozweselał żartował, a jak potrzebowałam wsparcia był obok.
Mężulu:*

około 2 przyszli lekarze, obaj czarni - nie to żebym była rasistką,  spojrzeli na wykres i stwierdzili że dobrze sobie radzę i zaraz będziemy rodzić...
rozwarcie nadal na 2,5...
Położna wyciągnęła im z kosza moje podkłady, powiedziała o tętnie
Popatrzyli po sobie z głupa i natychmiast zadecydowali cesarkę
Jak ja się na nią cieszyłam...
Chwila gdy wyjęli Majkusie była najpiękniejszą w moim życiu, śliczną małą Bee
Podali ją Konradowi, na dźwięk jego głosu otworzyła oczka, potem K. przybliżył mi ja do policzka, cały stres minął, adrenalina zeszła ze mnie jak machnięciem różdżki, konwulsyjne wstrząsy ogarniały moje ciało, nie mogłam się napatrzeć na moją małą istotkę, łzy zalewały policzki!
Maja urodziła się 02.07.11 o godzinie 3:25, była długa na 63cm i ważyła ponad 4200, była dużą dziewczynką, nie mieściła mi się w biodrach, próba urodzin naturalnych mogłaby się skończyć tragicznie, zważywszy że po tylu godzinach sił raczej nie miałam aby przeć!
Dziękuję Bogu za mój skarb na który tak wyczekiwałam, cieszę się że jest cała i zdrowa, taka moja mała Bee:))
Wciąż jest spór między mamami które rodzą naturalnie a tymi z umówioną wizyta na cięcie, dla mnie osobiście nie jest ważne jak dziecko przyjdzie na świat, ważne że jest zdrowe!
Narodziny są cudem!!!
Pisza też dziewczyny o traumach poporodowych, jeśli ktoś tego nie przeżył, nie bał się śmiertelnie o swoje dziecko jak może wygłaszać morały, gdybym mogła cofnąć i wybrać cesarkę na pewno bym to zrobiła.

Traumę doświadczyłam ale nie z powodu bólu który mnie dotknął, bo on jest nie do opisania ale też do zniesienia, bałam się o nasz mały skarb tak bardzo że nie wyobrażam sobie ponownej ciąży i broń boże przechodzenia tego wszystkiego jeszcze raz.
Osobiście nie wypowiadam się jeśli czegoś nie przeżyłam i nie wiem jak to jest!!
Drugi dzidziuś może się urodzić cc od razu takie mam prawo wyboru po pierwszej w UK!

Pociesza mnie to że nie zostałam okradziona z chwil po porodzie z moją kruszyną, z sali operacyjnej wyjechałyśmy razem, w końcu mogłam ją przytulić ucałować, poczuć
Pierwsze dostawienie do piersi, przytulaski,
 pamiętam wszystko jakby to było dziś:))
Kocham moją pszczołę najmocniej jak tylko potrafię

Dziewczyny w ciąży nie sugerujcie się moimi przeżyciami, każdy poród jest inny tak jak każda z nas, do tego ja mieszkam na wyspach a tu NHS jest jeszcze gorszy niż w PL.
Zresztą mając kruszynkę na ramionach już nic się nie liczy:)

W końcu to wyrzuciłam z siebie:)

29 komentarzy:

  1. Wcale się nie dziwie ze sie balas

    OdpowiedzUsuń
  2. No, że też wcześniej cesarki nie zarządzili. A Bee jaka duża była;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. duza i długa, kolezanka przyszła zaraz po porodzie ze swoim miesiecznym synkiem i byli tacy sami:P

      Usuń
  3. jeden poród jest ciężki, drugi lekki. przed porodem czytając takie i inne historie nie bałam się.
    bo skoro takie kobiety jak Ty przeżyły i mają swoje upragnione dzieci, to dlaczego ja mam nie wytrwać. takie podejście pozwoliło mi dobrze znieść poród.
    widzę, że rzeczywiście opieka w UK jest gorsza niż w PL. przy słabnącym tętnie dziecka przy porodzie od razu jest cc. nikt nie czeka. z resztą opieka w moim szpitalu była znakomita.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ślicznie to opisałaś, wzruszająco.
      Jak wiesz, ja jeszcze przed, więc opisy porodu pochłaniam jak świeże bułeczki.
      Wiem, że niby lekarz to lekarz i on ma wiedzę oraz doświadczenie, ale nie raz jak czytam to aż się we mnie gotuje. Dlaczego oni tak czekają do samego końca? Przecież tu chodzi niejednokrotnie o życie małej istotki, że nie wspomnę iż przez ich opieszałość tyle maluchów rodzi się z niedotlenieniem :(
      U nas opieka jest jaka jest, ale chociaż tyle, że na każdej wizycie mam robione usg (odkąd zmieniłam lekarza, bo wcześniejszy to mnie badał wzrokiem).
      Ogólnie ciąża otworzyła mi oczy, takie zderzenie wyobrażeń z rzeczywistością. Zawsze myślałam, że ciężarne są pod specjalną opieką i jednak troszkę bardziej się o nas troszczą lekarze, ale wydaje się to być mitem. Chyba, że się trafi na super lekarza, w dodatku prywatnie i co wizytę płaci nie małe pieniądze za spotkanie i dodatkowo usg. A potem najlepiej jak sobie człowiek jeszcze poród opłaci.
      Mam nadzieję, że jednak wybrałam dobry szpital i poród odbędzie się bez niespodzianek :)

      Usuń
    2. na pewno wszystko bedzie dobrze, u nas zawinił system, gdyby mi zrobili USG w 9miesiącu nie musielibyśmy przechodzic przez to wszystko!

      Usuń
  4. Wielkolud był z tej Majeczki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zebys widziala mnie jaka bylam duza, słonica:)
      po zdrowej zywnosci tak urosła:))

      Usuń
  5. Ojej to Ona była jeszcze większa niż mój Igi (62 cm i 4 kg). Ja też miałam cesarkę po 4 godzinach porodu naturalnego. Niestety mojego synka nie miałam od razu przy sobie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Każdy poród jest niezapomnianym przeżyciem.
    Buziaki
    K.

    OdpowiedzUsuń
  7. Kobieta przetrwa każdy ból, by móc uściskać swoje dziecko. Moje też przyszło na świat z dwutygodniowym opóźnieniem przez cięcie.
    Uściski

    OdpowiedzUsuń
  8. co kobieta to historia:)

    OdpowiedzUsuń
  9. aż łezka się zakręciła!
    Mój Synuś tez przyszedł na świat przez cesarkę,po 7 godz walki. Również tak jak u ciebie był duży bo 4320g /a z badań wynikało, ze mial mieć ok 3500g/. Niestety nie dali mi Synusia od razu po.
    Wspaniałe chwile!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w UK jest na tyle dobrze że dziecko masz cały czas przy sobie nawet po CC

      Usuń
  10. Spora dziewczynka. Dziwne podejście mają w UK - a my narzekamy na Polskę ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. ostatnie zdanie - kropka nad i :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Duża dziewczynka, dzielna mama. :)A każde narodziny czy to sn, czy przez cc są cudem. Cudem nowego życia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie tak samo uważam:)

      Usuń
  13. no to klocuszek :)) najwazniejsze ze jest zdrowa :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Powiem Ci szczerze, co sama pewnie i tak wiesz, że prowadzenie ciąży w PL jest znacznie lepsze. Ja na każdej wizycie miałam określaną wielkość dziecka i wiem, że gdyby Hania była duża od razu miałabym pisaną cesarkę. Owszem poród musiałby się zacząć sam albo być wywołany jeśli po terminie...Wiele takich przypadków w Kielcach widziałam....Ja jak usłyszałam historię narodzin Majki, a byłam już przecież w ciąży, to takiej schizy dostałam, że na każdej wizycie pani doktor pytałam o wagę i długość i czy w razie czego będzie cesarka, gdyby były problemy...Masakra...

    A tamten dzień pamiętam....a raczej noc...Co chwila do Grześka dzwoniłam i do teściów z pytaniem co tam z Wami. Pamiętam jak spać nie mogłam i jak najnormalniej w świecie się bałam o Was. Dobrze, że wszystko dobrze się skończyło:)
    Buziaki dla Was:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. napędziłam Ci stracha:/ najważniejsze że dziewczynki są zdrowe:)

      Usuń
    2. E tam, tak bym tego nie nazwała- baby w ciąży tak mają, że się boją:)
      O tak, to najważniejsze, że panny są zdrowe:)

      Usuń
  15. najważniejsze, że wszystko dobrze się skończyło...

    OdpowiedzUsuń
  16. Piękna relacja :) narodziny to prawdziwy cud :)

    OdpowiedzUsuń
  17. no mogłam tego nie czytać...:-)) ja za 2m-ce będę swój poród przeżywać i wolę o tym nie myśleć, bo odrazu się stresuję:/ bo choć faktycznie każdy jest inny, to tak naprawdę ja jeszcze nie słyszałam na własne uszy, żeby jakaś mama dobrze wspominała to wydarzenie ( oprócz momentu kiedy ma już dzidziusia na rękach, oczywiście) no cóż wycofać się już nie mogę:D więc co będzie to będzie, nie mogę się już tylko doczekać aż moja kruszynka będzie na świecie:))) i cieszę się że u Was wszystko dobrze się skończyło i teraz masz tą swoją wymarzoną Majeczkę:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. trzeba myslec pozytywnie, ja do samego konca myslalam ze bedzie wszystko ok. musi byc!!! duzo ruchu przygotuje cie do tego wielkiego wydarzenia najlepiej:)) szybko wrocisz tez po nim do siebie
      buziaki

      Usuń
    2. no niestety jak się ostatnio więcej ruszałam (na krótkim wyjeździe) to tak sobie coś nadwyrężyłam w pachwinie, że potem dwa dni przeleżałam...ale masz rację będzie dobrze bo musi być! :))) grunt to pozytywne myślenie:)) pozdrówka!

      Usuń
  18. Opieka w UK masakra gdybyś miała usg pod koniec ciąży od razu byś miała cc i nie musiałabyś przez to wszystko przechodzić. Dzielne dziewczynki z Was :* A Majkuś dużżżżża dziewuszka.

    OdpowiedzUsuń
  19. No tak. Można psioczyć na system, ale najważniejsze, że córka jest silna i zdrowa!
    Nie rozumiem dlaczego w niektórych krajach rodzenie jest przyjemnością i bezstresowym przeżyciem, a w Polsce - i jak się dowiaduję w UK - to katorga.
    U mnie również zabrakło badania usg w 9. miesiącu ciąży. Gdybym miała rodzić naturalnie, moja córka by tego nie przeżyła - była zaplątana pępowiną wokół szyi. A decyzja o cc przyszła w ostatniej chwili.

    Zazdroszczę Ci wsparcia męża przy porodzie, mój spanikował a bardzo mi go w tym momencie brakowało...

    Nasze Majeczki wyszły z tego cało, to najważniejsze :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje serdecznie za odwiedziny na naszym kawałku blogosfery :-D Jeśli podobał Ci się post zostaw mały ślad w postaci komentarza, tym samym zapraszasz mnie do swojego świata:-)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...