piątek, 11 maja 2012

Metoda BLW


Troszkę o BLW (baby-led weaning) to metoda wprowadzania pokarmów stałych do diety dziecka. Polega ona na tym, że podaje się niemowlakowi całe lub pokrojone surowe, przegotowane i pieczone produkty. Rozkłada się jedzenie przed dzieckiem, a ono samo dokonuje wyboru i je samodzielnie wkładając pożywienie rączkami do ust.
Drogie mamy czy słyszałyście o niej??
My pierwsze próby samodzielnego jedzenia wprowadziliśmy w 8 miesiącu zycia mojej "kruszynki", bez skutecznie, Maja brała je do rączki po czym robiła z marchwi papakę omijając skrzętnie otwór gębowy, trwało to dwa tyg. Zawiesiliśmy podawanie takiego rodzaju pokarmu, w 9 miesiącu podsunęliśmy chlebek posmarowany masełkiem, zaiskrzyło pomiędzy nimi ;)
dołożyliśmy szyneczkę i odtąd drugie śniadanie Maja je sama, nie dokarmiam jej niczym wówczas.
Wiem że wiele mam tą samą metodę stosuje w obiadach, moje dziecko odrzuciło w dzień mleko więc nie mogę postąpić tak w porze obiadowej. Nadal gotujemy papki, które Maja ochoczo zjada, a gdy jest nasz obiad Maja dostaje  jedzenie z dorosłego stołu, korzyści są dwojakie:
- papką Maja się naje i wiem że o pustym brzuszku nie jest
- nasz obiad - próbuje dorosłego jedzenia, uczy się samodzielnie jeść i gryźć
Myślę że udało mi się pogodzić dwa w jednym, czekamy spokojnie aż Maja dojrzeje do odstawienia papek, codziennie podsuwam jej pogniecione warzywka, które gniecie bardziej...:P
Największy ubaw mamy przebierając dziecię, zawsze coś znajdziemy w jej body zachomikowane na potem..:D

Maja i spaghetti:


Walczyła z kluchami dzielnie:)) Zdjęcie uważam za kozackie:)
proponuje zobaczyc w powiększeniu:P


Zapytacie kto to wszystko posprząta???
Maja odpowie: - Ty mamo :D:D


Zawsze dużo jest sprzątania i radości, usmiech takiej mordki mówi mi że warto:))
Śliniaka Maja nie założy co by mama nie miała za łatwo hihi

..........................
 Co na to psychologia rozwojowa?
Z psychologicznego punktu widzenia BLW jest dla większości dzieci najlepszą metodą wprowadzania stałych pokarmów. Dzięki niej rodzina zyskuje wspólny czas przy stole, który jest miejscem spotkania, a nie zmianowego karmienia i podjadania, które odbywa się, gdy karmimy dziecko metodą papkową.
Lista korzyści jest długa. Oto kilka z nich:
  • nauka samodzielności: jest to pierwsza czynność samoobsługowa, którą dziecko opanowuje przed skończeniem roku. Dziecko samodzielnie je, a nie jest karmione
  • aktywne poznawanie świata: dziecko eksperymentuje z jedzeniem tak, jak z przedmiotami. To jedyny taki okres w życiu człowieka, gdy z niezwykłym zapałem i olbrzymią uwagą poddaje badaniu fizyczne otoczenie. Papki podawane łyżeczką nie dają szans na eksperymenty. Dziecko karmione metodą BLW zostawia po każdym posiłku bałagan, ale też w jego głowie zostaje mnóstwo nowych informacji
  • rozwój i integracja zmysłów: dziecko doświadcza wielu różnych wrażeń wzrokowych, smaków, zapachów, faktur i dźwięków, łącząc je w jedno złożone wrażenie opisujące dany przedmiot. To jedyny taki czas, gdy dziecko poznaje świat, wkładając do buzi wszystko. Dlaczego ma poznawać w ten sposób właściwości plastikowych zabawek, a nie świeżej rzodkiewki?
  • co najmniej godzina dziennie spędzona na ćwiczeniu chwytu i koordynacji ręka-oko bez używania specjalnych i kosztownych zabawek rozwojowych
  • wpływ na rozwój społeczny dzięki pełnemu uczestnictwu w życiu rodziny w przeciwieństwie do alienacji karmienia w porach, gdy pozostali członkowie rodziny zajmują się czymś innym
  • profilaktyka bulimii, anoreksji i otyłości. Cechą wspólną tych zaburzeń jest niewłaściwie umiejscowienie jedzenia w życiu człowieka. Ten, kto choć raz widział, jak wygląda karmienie tzw. niejadków, które nie mają ochoty na kolejną łyżeczkę papki, doskonale rozumie, jaki może być związek
  • poczucie dziecka, że dorosły obdarza je zaufaniem: daje mu możliwości i wie, że wybierze to, co jest dla niego najlepsze.

13 komentarzy:

  1. słyszałam o tym i właśnie to zaczęliśmy stosować. wrażenie? super :D nie dość, że Bartek czuje się "dorosły", to jeszcze ja mam wolne ręce ;) nic, że wszystko brudne, grunt, że Czekoladka zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. super:)) szczesliwe dziecko to brudne dziecko...podobno hihi

      Usuń
  2. My powolutku przygotowujemy się do rozszerzania diety - na razie tylko kaszki:)

    OdpowiedzUsuń
  3. To jest genialne, sama podobnie robiłam. Dziecko wybiera sobie co chce spróbować dzięki czemu czuje się dowartościowane. I wydaje mi się, że potem szybciej bedzie chciało się zaprzyjaźnić ze sztućcami, przynajmniej u nas tak było:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja, dopóki nie przeczytałam gdzieś w necie, że to się jakoś nazywa to i tak właśnie tak robiłam. Sadzałam małą na płytkach w kuchni, dawałam jedzenie w miseczkach i nie myślałam, że to jakaś metoda jest :) Ale teraz takie czasy, że do wszystkiego dorabia się filozofię :)
    Maja jest prześliczna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja uslyszalam o niej jakis czas temu, swietna sprawa dziecko samo wybiera sobie co zje, zawsze mozna wypluc jak bedzie niesmaczne:P

      Usuń
    2. Ja chyba jestem jak zwierzę bo większość rzeczy robię po swojemu, można to nazwać instynktem (?), a potem się okazuje, że nawet poradnik na ten temat można kupić. Z tym, że jestem kompletnie antyporadnikowa i nie cierpię zwłaszcza porad odnośnie dzieci. BLW stosowałam 3 lata temu przy pierwszym dziecku i ostatecznie moja Ania na swój roczek wcinała tort widelczykiem, a dziś używa już widelca noża - je jak człowiek :) Z tego jedzenia samodzielnego to u nas najbardziej cieszyły się psy - ile one miały resztek do wylizywania!

      Usuń
    3. mama pownie tez:)) ile mniej do sprzatania:)) ja o metodzie przeczytalam jak bylam w ciazy, zmodyfikowalismy ja do naszych potrzeb:)

      Usuń
  5. u mnie dzieci same jedzą - jak zwał tak zwał :D

    OdpowiedzUsuń
  6. U nas stosowaliśmy tą metodę od 6 miesiąca do 9 miesiąca. I ją zaprzestaliśmy bo tak jakoś wyszło sama nie wiem jak i kiedy wróciłyśmy do papek, ale chyba muszę znów wrócić do BLW. Nawet całą książkę w tym temacie przeczytałam i co moja wiedz ma iść na marne o nie. Jutro śniadanie do łapki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u szkoda, my lubimy jeśc razem a tylko tak mozemy bo Maja ma zajęcie :P

      Usuń
  7. O metodzie nie slyszalam.
    Instynktownie jednak wprowadzalismy do diety Mikolaja wieksze kawalki pokarmow.

    Trzecie zdjecie boskie!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje serdecznie za odwiedziny na naszym kawałku blogosfery :-D Jeśli podobał Ci się post zostaw mały ślad w postaci komentarza, tym samym zapraszasz mnie do swojego świata:-)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...