poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Pyskacz


Maja rośnie nam jak na drożdżach, nowy etap rozpoczynamy - mianowicie samodzielne wstawanie, zamarza mi krew w żyłach nieraz, najgorszy jest koci grzbiet (rączki i nóżki wyprostowane), wydaje mi się że zaraz upadnie i straci jakże cenne ząbki, a ma już ich osiem, 4 u góry i tyle samo na dole:)) Ucierpiała się bidulka moja :/
 Wytęsknione, świadome ma-ma usłyszałam od mojej kochanej Bee wracając po niezbyt udanym dniu w pracy, stanęłam w drzwiach a Maja podniosła swój wszech-władny palec, skierowała na mnie i powiedziała Ma-ma:))) Łezki mi poleciały ze szczęścia:))) Wcześniej Bee mówiła mama, nie wiedząc co to znaczy, najczęściej jak płakała, teraz wie jak mnie podejść i wykorzystać nowe słowo, cwana bestia:P
 Potrafi pokazać swoim paluszkiem wszystko czego chce lub na co ma ochotę, niestety stała się niecierpliwa, jak chce piciu pokazuje na butelkę z wodą i gdacze coś po swojemu, tak samo jest z jabłkiem, bananem, mandarynką itd...
Ulubionym zajęciem Majki jest pokazywanie na obrazkach jak robi kotek, piesek....od samego rana do wieczora wertujemy stronice, nie można się od tego wymigać, Bee bierze książeczkę i wkłada ją mamie lub tacie prawie do oka, czasem udaję że śpię to kładzie mi książkę na twarzy i zaczyna marudzić. Równie mocno jak książeczki Maja kocha samochody, na pewno jest dziewczynką?? w korytarzu mamy obrazy zabytkowych aut, nie ma dnia żebyśmy przeszły koło nich obojętnie, Maja musi po dotykać, wybuczeć się bruuuum, bruuummm czasem potrafi tak do południa:P Dochodzą do tego wszystkiego teledyski, tylko one potrafią Maję za interesować na chwilkę, oczywiście nie są to wszystkie, tylko poszczegółne, wybrane:D

Napisałam w tytule "pyskacz" dlatego że Maja zaczęła pyskować, pokazywać fochy i w ostateczności płakać:/ wasze dzieci też tak robią?? Maja rozumie znaczenie nie, jednak wciąż i stale próbuje je nagiąć, najczęściej chodzi o kable, DVD, płyty... wszelkiego typu urządzenia które małe dzieci nie mogą dotykać, a są tak atrakcyjne dla nich, migoczą, pstrykają ...:D Maja słysząc -Nie wolno- najpierw się śmieje i kręci główką nie, nie, nie, łapie tym rodziców za serce, nadal nie ugięta mama lub tata mówi -Majuś nie wolno, Maja robi kwaśną minę- tak jak by chciała powiedzieć DLACZEGO???  za trzecim razem -Nie wolno wpada w szał i kłoci się z nami po swojemu, jeśli bardzo czegoś chce zaczyna wyć!!! Masz ci babo placek:(
nie reagujemy na jej męki, przecież żadna krzywda jej się nie dzieje, na szczęście szybko jej przechodzi jeśli nie zabawiamy ją ulubionymi książkami:P Malutka jest a tak zawzięcie broni swego hm... co będzie jak będzie miała naście, strach się bać...!!!!! a chyba powinnam...:D Ja nigdy nie ośmieliłabym się pysknąć mamie za bardzo ją sznuję, fantastyczną mam mamę - by the way, może Majce przejdą niedługo te fochy:)


Miłego, słonecznego tygodnia babeczki:*

11 komentarzy:

  1. Oj pamietam ten etap, jednak muszę stwierdzić z przykrością, że on wcale nie mija. Za to z wiekiem udoskonala się, małego pyskacza da się juz zrozumieć i jest bardzej nieugięty, przynajmniej u nas tak jest:)

    OdpowiedzUsuń
  2. No u nas też Julia pyskuje po swojemu mówimy nie a ona sprawdza na ile sobie może pozwolić i zazwyczaj kolejne nie kończy się wrzaskiem i płaczem. Jak tak czytam jaka rozwinięta jest Twoja Maja to zastanawiam się czy z moją Niusią wszystko w porządku. Ona nic, a nic nie chce się uczyć wiedzy, którą chcą jej przekazać biologiczni mówić, naśladując odgłosy zwierząt, pokazując, nazywając części ciała Julia odwraca się i interesuje się zupełni czym innym opanowała jedynie kosi kosi i papa ale to też zrobi wtedy kiedy ma na to ochotę :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musiu kazde dziecko jest inne a moja Bee była przenoszona, wiec moze ma to znaczenie, teraz by miała skończone prweie 11 miesięcy a nie 10, twoja Niusia za to już sama stoi a Bee dopiero zaczyna wspinaczki, ładnie je samodzielnie a Maja tylko chlebek, podobno dziecko uczy się jednej czynności na raz, czyli jak np. jest nauka kibelka, to skupia się tylko na tym i wszystko inne jest odkładane na później. My z Bee od maluśenkiego rozmawialiśmy, do tego ona była "modelem" nie odkładalnym czyli nawet kawę robiłam z nią opowiadając co robię, zresztą jak K. był w pracy to musiałam do kogoś mówić :) Szczęściem jest że każdy na tym świecie ma inne zainteresowania, może twoja Niusia woli bardziej aktywne zabawy niż Bee! Przyjdzie czas i na książeczki i uwierz mi będziesz miała po dziurki w nosie pokazywania jakie to kotek ma długie wąsy:P Lepiej już Niusi?

      Usuń
  3. pamiętam, jak zamierałam ze strachu przy pierwszych kocich grzbietach i akrobacjach :D teraz boję się mniej... jestem krok obok, czuwam, ale nie skacze mi już tak adrenalina :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nowe etapy rozwoju ruchowego przyprawiają o zawrót głowy:P to fakt!!! :D

      Usuń
  4. Wiesz ciut lepiej bo gorączka, wymioty ustały. Jedynie utrzymuje się luźna kupka, ale ona też może być od zębów. I dostała na luźną kupkę i na odbudowę flory bakteryjnej lekarstwo, które chętnie pije. Ale od samego rana jestem zaniepokojona bo Niusia ma zapadnięte ciemiączko, a to oznaczać może odwodnienie tak było w sierpniu ub roku jak wylądowałyśmy w szpitalu. Tak więc wolę dmuchać na zimne i dziś idziemy do lekarza by rozwiać moje wątpliwości. A i na pewno Niusia zacznie w swoim czasie interesować się książeczkami, zwierzątkami i tym co mama chce jej przekazać. Tylko wiesz czasem jak czytam czy widzę inne dzieci w wieku Niusi to przychodzi wtedy zaduma i porównanie jej do innych dzieci. I czasem myślę, że może za mało z nią rozmawiam, bawię się, poświęcam jej czas :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. lepiej dmuchac na zimno niz opotem zalowac, daj znac co i jak. Maja jest wymagajacym dzieckiem i non top jestesmy przy niej, jak nie ja to tata, taka przylepka nasza:)

      Usuń
  5. Pani doktor nas uspokoiła powiedziała, że z Niusią wszystko w porządku nie jest odwodniona i mamy wracać do domu i cieszyć się dzieckiem. kamień spadł mi z serca :) U nas Niusia najlepiej czuje się sama ze swoimi zabawkami na podłodze jak musia chce jej poczytać i po pokazywać książeczkę to Niusia co robi bierze książeczkę i chce ją gryźć. Ach te nasze kochane małe brzdące każdy inny na swój sposób, ale kochane jak nie wiem co :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie:))) słodziaki nasze, ja bym czasem chciała żeby się Maja pobawiła sama:P eh... Cieszę się że wszystko w porządku i Niusi nic nie dolega i mama szczęśliwa:*:*

      Usuń
  6. My tez posiadamy takiego malego pyskacza pospolitego w domu :)

    A propos "nie wolno", pamietasz niebieskiego slonia, o ktorym pisalam na moim blogu?
    My staramy sie tego zwrotu nie uzywac...oczywiscie nie zawsze sie udaje...ale probujemy.
    Moze "zostaw" zadziala?
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na zostaw i podobne Maja nawet sie nie obejrzy:/ nie wolno tylko dziala:)

      Usuń

Dziękuje serdecznie za odwiedziny na naszym kawałku blogosfery :-D Jeśli podobał Ci się post zostaw mały ślad w postaci komentarza, tym samym zapraszasz mnie do swojego świata:-)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...