środa, 28 marca 2012

Poważny członek rodziny

Moje dziecię zaskakuje mnie z każdym dniem coraz bardziej, obecnie w Uk jest bardzo ciepło z tego tytułu czapeczka przeciw słoneczna wskazana, tylko że Majuś nie chce jej nosić. Pannica z dnia na dzień zaczyna mieć swoje zdanie, dziś wkładaliśmy  czapkę z tysiąc razy, w końcu nie wytrzymaliśmy i mówimy jej tak:
-Pszczółko jak wychodzimy na dwór wkładamy czapeczkę żeby słoneczko Ci włosków nie odparowało, a jak wchodzimy do domku to ją ściągamy.
 Powtarzaliśmy parę razy, wchodząc i wychodząc z domku na ogródek, po południu poszliśmy na zakupy. Maja w każdym sklepie zdejmowała czapkę a jak wychodziliśmy z niego przypominała nam o swoim istnieniu z czapeczką w dłoni, cwaniara jedna:) 
Chciałabym zwolnić czas, który płynie tak nie ubłagalnie, zatrzymać minuty by trwały wiecznie, moje maleństwo będzie małe tylko raz... wydaje mi się że zanim się obejrzę będę ja prowadzać do szkoły, niedługo 10 miesięcy się zacznie, kiedy to minęło,  jeszcze wczoraj ją nosiłam pod serduchem.

Dziś był u Majki jej kolega o miesiąc starszy Kacper, uśmialiśmy się po pachy:) szturchali się, popychali, włosy sobie jedli na wzajem. Im częściej się spotykają i sa starsi tym bardziej do siebie lgną ciekawi siebie nawzajem. Nieporadnie toczyli się jedno za drugim po podłodze, wyrywając zabawki, dwa szkraby nie lada gratka, jeden cwańszy od drugiego:P Maja choć młodsza nie ugięta była i o zabawki walczyła jak lew gryyyy, mama (czyli ja) nie mogłam się zbliżyć ani wziąć Kacperka na ręce bo wrzask straszny był, takie małe a wie o co w życiu biega i o swoje walczy:P

......................................................

  Piękna pogoda pozwoliła mi zapomnieć o pracy i wyjcu, zasiałam ogromną ilość kwiatów w ogrodzie, jeśli wszystkie wzejdą będzie mega kolorowo i pachnąco, ciut martwię się że przyciągną osy i inne owady latające, ale tego się i tak nie uniknie więc co tam..
Smutek jak bumerang wrócił na wieczór, łzy się nie leją-mój org. się sprzeciwił i już nie chce ich produkować najwyraźniej, a serducho krwawi. Najgorsze że nie mogę mieć w pracy tel. i będę umierać ze zmartwienia jak sobie radzą i czy mężuś nie utopił mi córki!

Chciałabym mieć to już za sobą...!


1 komentarz:

  1. Trzymam kciuki za jutrzejszy dzien!
    Wszystko bedzie ok :) Pozytywna mysl to podstawa... zobaczysz, jak szybko zleci czas i nim sie nie obejrzysz to juz bedziesz przy Majusi.
    Buzka! Jak znajdziesz chwilke, daj znac jutro jak poszlo...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje serdecznie za odwiedziny na naszym kawałku blogosfery :-D Jeśli podobał Ci się post zostaw mały ślad w postaci komentarza, tym samym zapraszasz mnie do swojego świata:-)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...